Papszun przed meczem z Rakowem. „Jest i zawsze będzie w moim sercu”

Antoni Figlewicz

Opracowanie:Antoni Figlewicz

07 listopada 2026, 14:45 • 2 min czytania 0

Reklama
Papszun przed meczem z Rakowem. „Jest i zawsze będzie w moim sercu”

Legia Warszawa w tej kolejce Ekstraklasy podejmuje ekipę Rakowa Częstochowa. To oczywiście starcie wyjątkowe przede wszystkim dla trenera Wojskowych, Marka Papszuna. Szkoleniowiec ekipy ze stolicy podczas konferencji prasowej nie był w stanie uciec od pytań o swój były klub.

Reklama

– Raków jest i zawsze będzie w moim sercu. Miałem tam największe osiągnięcia w krótkim czasie. Niesamowita historia – nie ma co do tego wracać, bo to historia, ale piękna – przekonuje trener Papszun, cytowany przez portal legia.net.

Marek Papszun spotka swojego padawana. „Dużo mu zawdzięczam”

To też kolejne ze starć trenera Papszuna z jego dawnym asystentem (i chwilowym bezpośrednim następcą) Dawidem Szwargą. I w jego stronę szkoleniowiec Legii skierował kilka słów.

– Po drodze towarzyszyło mi sporo ludzi, m.in. Dawid Szwarga. To jedna z wielu osób, które były blisko mnie i mi pomagały. Dużo mu zawdzięczam – myślę, że on mi również. Cieszę się, że możemy się spotkać i znowu rywalizować. To nie będzie nasze pierwsze starcie. Kiedy był trenerem Arki Gdynia, mierzyłem się z nim jako szkoleniowiec Rakowa i Legii. Z Rakowem też już zresztą rywalizowałem – mówi Papszun.

Lista starych znajomych Papszuna jest długa. Do Warszawy na mecz z Legią przyjedzie też wielu piłkarzy, który grali pod wodzą 52-latka. – Te mecze zawsze będą miały dla mnie wymiar emocjonalny. Ten również taki będzie. Jest wielu zawodników, z którymi osiągałem sukcesy. Podejrzewam, że w niedzielę na Łazienkowską przyjedzie praktycznie cała jedenastka złożona z piłkarzy, którzy występowali w Rakowie za mojej kadencji. Cieszę się na to spotkanie – przyznał trener Legii.

Reklama

Mecz w niedzielę o 17:30. Oba zespoły są na dziś w zupełnie innym położeniu w ligowej tabeli. Raków dopiero odbił się od dna i szuka swojej szansy na wyskoczenie ze strefy spadkowej, a Legia plasuje się na najniższym stopniu podium. Wygrana może skrócić jej dystans do nieco na ten moment lepszych Górnika Zabrze i Lecha Poznań.

Fot. Newspix

0 komentarzy
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama