Niedzielna porażka z Lechem Poznań była pierwszą od kilkunastu meczów w Ekstraklasie dla Legii Warszawa. Marek Papszun i Niels Frederiksen nawzajem karmili się uszczypliwościami, ale na boisku lepszy był Kolejorz. Szkoleniowiec Wojskowych odpowiadał na pytania dziennikarzy na konferencji prasowej przed meczem z Górnikiem Zabrze. Nie zabrakło tematu ligowego klasyka sprzed kilku dni.
Papszun skomentował filmik z udziałem trenera Lecha Poznań
Marek Papszun wrócił myślami do spotkania z Lechem. Nie ukrywa, że był zadowolony z występu swojej drużyny, ale ma poczucie, że zebrało się wiele małych rzeczy, które finalnie wpłynęly na końcowy wynik. Począwszy od błędów własnych po kontrowersję sędziowską na korzyść rywala.
– Mówiłem, że bylibyśmy niezadowoleni z remisu, a przegraliśmy, musimy z tym żyć. Pracujemy tak samo, jesteśmy konsekwentni, rzadko przegrywamy. Pewnie zawodnicy spodziewali się, że będzie inaczej na analizie pomeczowej, ale myślę, że wielu było zaskoczonych. Odprawa była w pozytywym tonie – docenienie wysiłku zespołu i jakości gry. Czasem w jednym meczu zdarza się element przypadkowości. Dwukrotnie moi zawodnicy w decydujących momentach poślizgnęli się.
Mistrzowie Polski górą w hicie! 🔥 https://t.co/jWeXOSeXiZ
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 25, 2026
– Oczywiście, tam były błędy, to nie tylko to zdecydowało, ale gdyby się nie poślizgnęli to by te bramki nie padły. To pokazuje jak przypadkowa bywa czasem piłka. Milimetry decydują o wyniku.
– Jeśli nie mieliśmy farta, to liczę, że w kolejnych spotkaniach tego farta będziemy mieli. Mówiło się, że były kontrowersyjne sytuacje w poprzednich meczach Legii Warszawa, a tutaj np. poszła na korzyść dla przeciwnika. Sporo rzeczy się sprzysięgło przeciwko nam, ale jeśli dobrze pracujesz, masz plan, rozwijasz zawodników, klub – to przyniesie długofalowo efekty, niejednokrotnie to się sprawdziło.
Jedyny piłkarz, który ma problem zdrowotny to Rafał Adamski. Papszun przyznał, że trwa walka z czasem, aby napastnik był gotowy na spotkanie z Górnikiem. Dodał również, że do meczu w Zabrzu dużo trudniej się przygotować, z uwagi na to, że Michal Gasparik ma plan na każdy mecz. Przekonał się o tym podczas sparingów, gdy Słowak prowadził jeszcze Spartak Trnawa.
Papszun dość ciekawie odpowiedział na kwestię wypowiedzi Frederiksena z szatni po meczu na Łazienkowskiej.
MAMY TO!!! 🔥🔥🔥 https://t.co/KChsy9QxRt
— Lech Poznań ⭐️ (@LechPoznan) October 25, 2026
– Nie widziałem tego, ale dotarło do mnie co ponoć powiedział. To bardziej niesmak niż emocje. Niech każdy oceni po swojemu jak uważa. My jako polskie środowisko musimy sobie odpowiedzieć na pytanie czy mamy taki szacunek do siebie. Gdybym powiedział coś takiego w Danii – co by się ze mną działo, jak takie coś jest postrzegane?
– Emocje też są czasem potrzebne, nie chcielibyście raczej by konferencje i przygotowania ciągle były sztampowe, takie same. To branża trochę artystyczna, trzeba te emocje wyzwolić, jeśli druga strona ten szacunek ma. Jak jedna strona do mnie nie ma to ja też do niej nie miałem, tak zawsze do tego podchodziłem.
Nie zabrakło wspomnienia na temat zraszania murawy. Papszun wytknął krótką pamięć piłkarzom Lecha. Jednocześnie zwrócił uwagę na to, że murawa pozostawiała wiele do życzenia.
– Można było się lepiej zachować. Podobnie z tymi butami. Chciałbym też przypomnieć, że piłkarze Lecha zapomnieli, że padał deszcz i nie trzeba było murawy podlewać. To już tak na marginesie, duże emocje były, nie pamiętali nawet w jakich warunkach grali (…)
– My chcemy być na bardzo wysokim poziomie, ten stan boisk jest po prostu średni, delikatnie mówiąc. To powoduje takie zdarzenia, bo problem może być szerszy [w odniesieniu do poślizgnięć Piątkowskiego i Vinagre’a przy bramkach Lecha – MZ]
𝐋𝐔𝐈𝐒 𝐏𝐀𝐋𝐌𝐀𝐀𝐀𝐀! ⚽🌴 𝐋𝐄𝐂𝐇 𝐖𝐘𝐆𝐑𝐘𝐖𝐀 𝐖 𝐖𝐀𝐑𝐒𝐙𝐀𝐖𝐈𝐄! https://t.co/9bEYHhK6tL
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 25, 2026
Trener Legii poświęcił też chwilę debiutantowi z Japonii. Choć Shinnosuke Fukuda był dość aktywny to nie zapobiegł utracie drugiego gola w meczu w Warszawie. Marek Papszun przyznał, że do debiutantów często jest bardziej cierpliwy; jednocześnie wyłożył na wierzch, czego brakowało Japończykowi na murawie.
– To debiutant, więc duża tolerancja, dopiero wchodzi. To był średni występ. Jedno przyzwoite dośrodkowanie, przy bramce musi zachować się lepiej. Dobre nastawienie, energia, to plus tego spotkania.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix