Puchacz już czeka na pojedynki z Yamalem. „Będę go gryzł okrutnie”

Marcin Ziółkowski

21 października 2026, 14:20 • 2 min czytania 13

Reklama
Puchacz już czeka na pojedynki z Yamalem. „Będę go gryzł okrutnie”

Jednym z bohaterów Sabah FK w drodze do awansu do fazy ligowej Ligi Mistrzów był Tymoteusz Puchacz. Słaniając się na nogach, zdołał doskonale dograć w pole karne, a bramka która padła za chwilę dała w konsekwencji zwycięską dogrywkę. Polak jest już po trzech spotkaniach fazy głównej i ma na koncie jedną asystę, w pojedynku z Borussią Dortmund. Boczny obrońca reprezentacji Polski nie może się już doczekać meczu przeciwko wielkiej Barcelonie

Reklama

Puchacz zbiera doświadczenie w Lidze Mistrzów

Tymoteusz Puchacz rozegrał póki co komplet spotkań w fazie ligowej Ligi Mistrzów 2026/27. Jeden z ojców historycznego awansu Sabah FK nie traci formy i po raz kolejny pokazał się z dobrej strony na europejskiej arenie. Asysta z Borussią Dortmund została doceniona w niemieckich mediach.

Polak przyznał jednak, że znacznie większą radość czuł z wygranej ze Slavią, niż z meczu z BVB, w którym czuł, że jego zespół mógł realnie urwać punkty.

Reklama

– Zdecydowanie więcej radości sprawił mi ten mecz ze Slavią, który wygraliśmy. Wczoraj czułem pustkę, bo wiedziałem, że to był taki dzień, w którym mogliśmy zremisować. Oczywiście, oni mają jakość niesamowitą, stworzyli więcej sytuacji, pewnie ten wynik jest zasłużony, ale przy 2:1 mieliśmy stuprocentową okazję i trochę szkoda tego.

– Postawiliśmy dzielnie czoła poza fazami, w których zepchnęli nas do defensywy, bo ta różnica jest widoczna. Dlatego oni grają w Borussii, a my gramy w Sabah – podsumował występ w trzeciej kolejce przeciwko wicemistrzowi Niemiec.

– Gram w Lidze Mistrzów i na chłodno, całkiem nieźle to robię. Tu są firmy najlepsze na świecie. Na ten moment gram swoją najlepszą piłkę od kiedykolwiek. Mam jeszcze sporo do poprawy, chcę być coraz lepszym – podkreślił boczny obrońca Sabah.

Można także zrozumieć, że lewy obrońca reprezentacji Polski najchętniej zagrałby spotkanie na Lamine’a Yamala choćby jutro. Musi jednak jeszcze trochę poczekać. Puchacz znów podkreślił, że nie może doczekać się rywalizacji przeciwko wielkiej gwieździe.

Reklama

– Będę go gryzł okrutnie, po prostu będę tak zafiksowany, żeby dopadać do niego jak najbliżej i żeby w ogóle nie dać mu centymetra przestrzeni, żeby cały czas być w kontakcie z nim.

Mecz Sabah FK – FC Barcelona dopiero 25 listopada, a drużyna z Azerbejdżanu wcześniej zagra jeszcze pięć spotkań, w tym ligowy hit z Karabachem. To już 25 października.

Aby poznać nieco lepiej klub Tymka Puchacza – polecamy choćby świeżutki wywiad z prezydentem klubu, Magsudem Adigozałowem. Zachęcamy też do lektury tekstu o pierwszej dekadzie istnienia Sabah FK (bo to tak młody klub).

Reklama

 

 

Fot. Newspix

13 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl gry Barcelony i Bayernu Hansiego Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Mariusz Misiura zapowiada walkę z Zagłębiem Lubin. „Musimy się z nimi napierdzielać”

Adrian Mańko
2
Mariusz Misiura zapowiada walkę z Zagłębiem Lubin. „Musimy się z nimi napierdzielać”

Liga Mistrzów

Reklama