Czesław Michniewicz na antenie Kanału Zero cofnął się wspomnieniami do swojego burzliwego rozstania z Legią Warszawa. Przyznał, że… w duchu się ucieszył, gdy działacze Wojskowych postanowili go wreszcie zwolnić.
Michniewicz w sezonie 2020/21 powiódł Wojskowych do mistrzostwa Polski – jak dotąd ostatniego, jakie udało się stołecznej ekipie wywalczyć. W kolejnej kampanii Legia wpadła jednak w straszliwy kryzys formy, którego późniejszy selekcjoner reprezentacji kraju nie potrafił już zażegnać.
W pewnym momencie Michniewicz mentalnie się poddał, do czego przyznał się teraz w Kanale Zero.
Michniewicz wspomina swój koniec w Legii. „W duchu poddałem się wcześniej”
Jego kadencja w Legii dobiegła końca w październiku 2021 roku. Michniewicz rozstał się z klubem po serii czterech porażek z rzędu (1:3 z Lechią Gdańsk, 0:1 z Lechem Poznań, 0:3 z Napoli i 1:4 z Piastem Gliwice). Ta ostatnia klęska przelała już czarę goryczy.
– W duchu się cieszyłem, że mnie zwolnili, bo myślałem, że to nastąpi wcześniej. Szanuję za to prezesa-właściciela Dariusza Mioduskiego i Radka Kucharskiego, bo nie szło nam wybitnie. W pucharach graliśmy bardzo dobrze w czwartki, a w niedzielę, druga drużyna, kompletnie nam nie szło. A to przypadek, ktoś strzelił, a to nam bramki nie uznali, a to to, a to tamto. Wszystko się na to składało – przyznał Michniewicz.
🗣️ Czesław Michniewicz: „Raz, Wojtek, była taka sytuacja, że w duchu się cieszyłem, że mnie zwolnili, bo myślałem, że to nastąpi wcześniej. Wiesz kiedy? W Legii, jak byłem.” https://t.co/wGiQnuFHvZ
— OficjalneZero (@OficjalneZero) October 19, 2026
– Byłem już tak zmęczony psychicznie, że nie jestem w stanie pomóc tej drużynie… Pojechaliśmy do tego Neapolu. Zaprosiłem w środę przed meczem cały sztab i mówię: słuchajcie, ostatnia wieczerza. Nie zakładam, że się tu Judasz jakiś pojawi, bo mamy super sztab, ale wiecie co – zagramy z Neapolem, nikt cudów nie oczekuje. […] I czułem podskórnie, że jak później pojedziemy do tego Piasta Gliwice, jak się na nas rzucą, to będzie po prostu po nas – dodał trener.
– Pamiętam, zimno było, a ja jeszcze byłem przeziębiony, bo w tym Neapolu ciepło, tam zimno. Przegrywaliśmy, szybko strzelili nam dwie bramki, później my żeśmy postrzelali w słupki i tak dalej. I tak siedzę na tej ławce, z zimna się trzęsę, takie zbliżenie gdzieś tam było na mnie. I koledzy potem mi mówią: widać, że już się poddałeś. A ja się nie poddałem wtedy, ja się w duchu poddałem wcześniej. Wiedziałem, że już coś nie idzie.
– Przychodził do mnie prezes Mioduski, przychodził Radek Kucharski. Pytali: co zrobić, w jaki sposób ci możemy pomóc? I dlatego powiedziałem Mioduskiemu jak odchodziłem, że szybciej mnie zwolnili z Niecieczy, gdzie byliśmy na szóstym miejscu, a pan tak długo mnie trzymał i jestem pełen szacunku dla pana – zakończył Michniewicz.
56-latek w sumie poprowadził Legię Warszawa w 55 spotkaniach. Wygrał 31 z nich, zremisował 9, a przegrał 15.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. NewsPix.pl