Dzień przed meczem Lecha z Bayerem Leverkusen wypłynęła informacja o karze dla Pablo Rodrigueza. Hiszpanowi zdarzało się złamać zasady panujące w szatni Lecha (miało chodzić o spóźnienia) i Niels Frederiksen posadził go na ławce. Delikatnie rzecz ujmując, Rodriguez nie był z tego faktu zadowolony. Dał jednak dobrą zmianę, a po meczu trener przyznał, że ten temat to już przeszłość. Pomocnik wrócił do pierwszego składu Kolejorza już na starcie z Koroną. Lech wbił jej sześć goli, a Hiszpan… ustrzelił dublet i hat-tricka asyst.
0:4, 5:1, 4:1, 0:4. W ostatnich meczach Lecha całkiem sporo się dzieje. Mistrz Polski skacze jednak między dwoma odległymi światami – Ekstraklasą i Ligą Europy. W tych pierwszych rozgrywkach ostatnio nie ma na niego mocnych, podopieczni Nielsa Frederiksena rozjeżdżają kolejne drużyny. W Europie spotykają się jednak z nieco mocniejszymi przeciwnikami, do których jeszcze sporo im brakuje. Skoro jednak zmierzyli się w Ekstraklasie z Koroną, to znów obejrzeliśmy Kolejorza, który wszedł w tryb „demolka”.
Podrażniony Lech rozbił Koronę. Kosmiczny występ Pablo Rodrigueza
– Z Lechem musimy zagrać odważnie i ich zaatakować – mówił przed meczem Jacek Zieliński. Faktycznie, jego podopieczni od początku spotkania wyszli na Poznaniaków wysoko, chcieli jak najszybciej odebrać im piłkę. Gospodarze błyskawicznie wybili im ten pomysł z głowy i po sześciu minutach prowadzili już 2:0.
Najpierw przebitkę na prawym skrzydle wygrał Pablo Rodriguez, który dośrodkował do Patrika Walemarka. A że Szwedowi wychodzi w ostatnim czasie praktycznie wszystko, to nie miał problemów z pokonaniem Xaviera Dziekońskiego. Kilkadziesiąt sekund później prowadzenie Lecha podwyższył asystujący przy pierwszym trafieniu Rodriguez, który wykończył precyzyjnym strzałem dogranie z prawej strony Joela Pereiry.
CO ZA OTWARCIE LECHA! 🔥
2:0 po zaledwie sześciu minutach! ⚽⚽
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo https://t.co/7bM97zVjPF
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 18, 2026
Wizyty w Poznaniu są wyjątkowo pechowe dla Marcela Pięczka. Lewy obrońca dwa sezony wstecz wylądował w szpitalu ze złamanymi żebrami po zderzeniu z Bartoszem Mrozkiem, a tym razem musiał po prostu zmierzyć się z ultraofensywną prawą stroną Lecha i zakończył swój występ na 45 minutach.
Walemark często nic nie robił sobie z jego obecności i tak w 29. minucie gola strzelił Mikael Ishak. Po rajdzie skrzydłowego z piłką nieco zamotał się Rodriguez, ale ta szczęśliwie trafiła do napastnika, który strzelił na 3:0. Kibice zgromadzeni na Enea Stadionie mieli więc pierwszą okazję do skandowania nazwiska swojego kapitana od 9 sierpnia, kiedy trafił w starciu z Piastem Gliwice. Jego niemoc trwała ponad dwa miesiące.
Lech się nie zatrzymuje! Ishak podwyższa na 3:0! 🔥
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEWhJW https://t.co/OkDXM6bkpZ
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 18, 2026
Przed przerwą Ishak powinien dołożyć jeszcze drugą bramkę, jednak po kolejnej świetnej akcji Walemarka spudłował w dogodnej sytuacji. Gola przed przerwą nie było, była za to piękna asysta przy kolejnym trafieniu Rodrigueza i drugi gol po zmianie stron. Szwedowi asystował, a jakże, Pablo Rodriguez. W 55. minucie Lech prowadził z Koroną 5:0, a Hiszpan miał na koncie dwa gole i trzy ostatnie podania. Kosmos!
Okazuje się, że Rodriguez to dobry chłopak. Od czasu do czasu ma swoje humorki, ale za to strzeli gola, asystuje, a nawet pomoże paniom ratowniczkom medycznym z transportem ich sprzętu, który był potrzebny Ondrejowi Lingrowi. Czech doznał kontuzji szczęki po starciu z Radosławem Murawskim i ze stadionu wywiózł go ambulans.
W zasadzie jedynym pozytywem dla Korony było ładne uderzenie Camilo Meny z 57. minuty, które dało bramkę honorową. Chwilę wcześniej mógł ją zdobyć Mariusz Stępiński, ale po jego strzale świetną interwencję zaliczył Mateusz Lis.
Nie zwalniamy w Poznaniu! Ishak po przerwie podwyższył na 5:0, ale Mena odpowiedział przepięknym trafieniem 😍
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/ggj8f4SfRP https://t.co/jHct4RlkXv
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 18, 2026
Przełamał się Mikael Ishak, to i przełamał się Yannick Agnero, który ostatni raz wpisał się na listę strzelców 6 sierpnia w meczu z Klaksvik. Iworyjczyk wszedł na boisko w 76. minucie, a w doliczonym czasie gry dobił i tak rozbitą już Koronę po podaniu Michała Gurgula.
Niels Frederiksen wspominał po porażce z Bayerem Leverkusen, że liczy na podobną reakcję, jak miało to miejsce w starciu z Radomiakiem po meczu z Crystal Palace. Raczej mógł być usatysfakcjonowany tym, co zobaczył. Pozostaje mieć nadzieję, że z Sunderlandem zobaczymy nieco lepszą wersję Lecha z Ligi Europy.
A w Kielcach może zapalić się grunt pod nogami Jacka Zielińskiego. Klub nie szczędził latem na transfery, a jego zespół zgromadził w 11 meczach 15 punktów.
Zmiany:
Legenda
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix