Chwalińska z tytułem w Wuhan. „Cieszyłam się czasem tutaj”

Antoni Figlewicz

Opracowanie:Antoni Figlewicz

18 października 2026, 15:57 • 2 min czytania 2

Reklama
Chwalińska z tytułem w Wuhan. „Cieszyłam się czasem tutaj”

Za Polką cudowny moment. Maja Chwalińska wygrała w turnieju w Wuhan i tym samym odniosła, jak się wydaje, największy do tej pory sukces w swojej karierze. 25-latka przyznała po zakończeniu meczu finałowego, że ma komu dziękować za wygraną.

Reklama

Najpierw głos zabrała jednak jej rywalka. Sonay Kartal pewnie wygrała pierwszego seta meczu finałowego, ale potem zaczęła gubić rytm i ostatecznie musiała uznać wyższość Mai. – Maja, gratulacje dla ciebie i teamu. Miałaś niesamowity rok, oglądałam cię na Roland Garros, myślę, że wszyscy oglądali. Jesteś świetną zawodniczką, życzę ci powodzenia na resztę kariery – powiedziała Brytyjka.

– To mój pierwszy raz tutaj. Chcę podziękować tak wielu ludziom, którzy pracują przy tym turnieju… Atmosfera jest świetna. Dla mnie to spełnione marzenie. Mam nadzieję, że zagram jeszcze w wielu takich finałach – dodała rywalka Polki. – Jestem zdrowa, wróciłam do formy. Mieliśmy niesamowity tydzień. Dziękuję mojemu teamowi, kocham was – podsumowała prostym, ale zwyczajnie ładnym przekazem.

Maja Chwalińska dziękuje… wszystkim. „Jestem wdzięczna za wszystkie osoby, które są w moim życiu”

W końcu za mikrofon chwyciła też Chwalińska, która też zaczęła od docenienia rywalki. Rywalki, która na początku meczu finałowego napędziła nam wszystkim niezłego stracha.

– Gratuluję Sonay, oglądałam kilka twoich meczów, bardzo mi zaimponowałaś. Życzę ci powodzenia – powiedziała Maja. I potem przeszła do naprawdę obszernej sekcji podziękowań…

Reklama

– Dziękuję wszystkim zaangażowanym w organizację tego turnieju. Sprawiliście, że czułyśmy się jak domu. Chcę też oczywiście podziękować zespołowi. Trenerom, fizjoterapeucie. Dziękuję, że byliście ze mną. Są też ludzie, którzy oglądają to w domu, wiedzą, o kim mówię. Jestem wdzięczna za wszystkie osoby, które są w moim życiu. Dziękuję również wszystkim fanom, którzy przyszli na trybuny dziś i przez cały tydzień. Jesteście niesamowici, macie wielką pasję i energię. Cieszyłam się czasem tutaj, a to był mój pierwszy raz w Wuhan – podkreśliła Polka.

Za nią doskonałe dni z tenisem na naprawdę wysokim poziomie w turnieju rangi WTA 1000. I, co nie bez znaczenia, kilka spotkań, które dały Mai właśnie tych tysiąc punktów do rankingu. W nim nasza rodaczka plasuje się już na 11. miejscu.

Fot. Newspix

Reklama
2 komentarze
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Polecane

Reklama