Lewandowska chciała zostać w Barcelonie. „Do dziś chce mi się płakać”

Mikołaj Duda

18 października 2026, 14:49 • 4 min czytania 26

Reklama
Lewandowska chciała zostać w Barcelonie. „Do dziś chce mi się płakać”

Niedługo po ogłoszeniu transferu Roberta Lewandowskiego do Chicago Fire jego żona opublikowała w mediach społecznościowych długi wpis, w którym podzieliła się swoimi wątpliwościami dotyczącymi przeprowadzki do Stanów Zjednoczonych. Po czasie wróciła do tematu i przyznaje, że do końca liczyła, że zostaną w Barcelonie. 

Reklama

– Długo zastanawiałam się, co tutaj napisać. Mogłabym wrzucić zdjęcie z uśmiechem, napisać, że „jedziemy po nowe” i udawać, że wszystko jest idealnie. Ale nie jest. I chcę być z Wami zupełnie szczera. Przed nami ogromna zmiana, czyli przeprowadzka do Chicago. I choć powinnam pisać o ekscytacji, to dziś chcę Wam powiedzieć jedno: cholernie się boję – pisała w lipcu w mediach społecznościowych Anna Lewandowska.

Dalej zwracała uwagę choćby na to, że nie wie jak jej dzieci odnajdą się w nowym miejscu, w zupełnie innym środowisku, w innej szkole. Teraz wróciła do sprawy przeprowadzki i stwierdziła, że rozważała nawet różne opcje, by nie przenosić się na stałe do Chicago.

„Do dziś chce mi się płakać”. Lewandowska rozważała różne opcje przed przenosinami do Stanów

Anna Lewandowska w rozmowie z WP Sportowymi Faktami przyznała, że początkowo opcja przeprowadzki do Stanów Zjednoczonych w ogóle nie była brana pod uwagę.

– Do samego końca liczyłam, że zostaniemy w Barcelonie. Pojawiały się różne opcje. Początkowo kierunku Chicago nie brałam na poważnie, bo nigdy nie planowaliśmy przeprowadzki do USA. […] Mówiłam Robertowi przez telefon: „Tak ciepło mnie przyjęli, a my i tak tu nie przyjedziemy”. Było mi trochę głupio. Ale życie pisze różne scenariusze. Z biegiem czasu optyka się zmieniła. Chicago mocno dawało do zrozumienia, jak bardzo chce zakontraktować Roberta. Mąż przyjechał później do USA i podjął decyzję o przeprowadzce. Oczywiście wcześniej razem o tym rozmawialiśmy. Pamiętam moment, gdy wiedzieliśmy już, że klamka zapadła. Byłam na obozie. Robert umieścił post, w którym żegnał się z Barceloną. To chwila, której nie zapomnę.

Reklama

Opowiada też o tym, jak przeżyła sytuację, gdy już było jasne, że Robert Lewandowski nie będzie dłużej grał w Barcelonie.

– Byłam dziesięć minut przed treningiem. Rozpoczął się później, bo tak się wzruszyłam. Popłynęły łzy. Oczywiście z Monachium też mamy ogrom wspomnień, tam był szczyt kariery męża. Natomiast to, jak ludzie w Barcelonie żyją piłką, ilu Polaków przylatywało na mecze Roberta, jak przeżywali jego spotkania, było niesamowite. Barcelona wiąże się z wielkimi emocjami piłkarskimi. Wiemy, że w takim stopniu one już nie wrócą.

– Nawet dziś, gdy o tym pomyślę, chce mi się płakać. W mieście był ogromny ruch i żeby zdążyć, pojechałam na stadion skuterem. Nie do końca docierało do mnie, że Robert naprawdę żegna się z Camp Nou. Wiedziałam, że to nasz ostatni moment w wielkiej piłce. Robert już wcześniej powiedział mi, że po końcowym gwizdku ma się odbyć pożegnanie. Kiedy poczułam pod stopami murawę Camp Nou i zobaczyłam wszystkich dookoła, w oczach pojawiły się łzy. A gdy Laura przytuliła Roberta, całkowicie mnie to rozwaliło. Zobaczyłam, że on też płacze. Dla mnie były to ciężkie przeżycia.

Początkowo Anna Lewandowska brała nawet pod uwagę scenariusz, że nie przeprowadzi się razem z mężem do Chicago.

Reklama

– Nie jest tajemnicą, że nie chciałam się przeprowadzać. Szukałam nawet różnych rozwiązań – np. że będziemy jako rodzina latać do Roberta. Ale wiadomo, że na dłuższy okres by to nie zadziałało. Walczyłam ze sobą. Zakończyliśmy pewien etap ze względu na męża, który tego chciał, ale byłam w miejscu, którego nie chciałam opuszczać. I w którym czułam się szczęśliwa. Dużo mnie to kosztowało. Teraz jest nam w Chicago naprawdę dobrze. Natomiast sam początek był emocjonalnie trudny – opuszczasz swoje miasto i ruszasz na drugą stronę świata.

Żona kapitana reprezentacji Polski skarży się również, że teraz loty zabierają jej więcej czasu.

– Na pewno odbywam więcej lotów. Nie trwają trzy godziny, tylko dziesięć. Oczywiście mogę zrezygnować np. z organizowania obozów, ale kocham to robić i daje mi to radość. Teraz mam obóz w Turcji, w listopadzie odwiedzę Barcelonę w związku z pracą i różnymi wydarzeniami. Zdarza się, że ląduję i tego samego dnia mam trzy treningi, co jest dużym wysiłkiem fizycznym. Stres związany z przeprowadzką odczułam także fizycznie. Od dwóch tygodni wychodzę na prostą.

Anna Lewandowska w przyszłości chciałaby wrócić do Barcelony. Tak odpowiedziała na pytanie o to, w jakim miejscu chciałaby się znaleźć za kilka lat: – Na plaży w Barcelonie.

Reklama

Fot. Newspix

26 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

MLS

Reklama
MLS

W Polsce grać nie chciał, ale dla Amerykanów to już strzela [WIDEO]

Mikołaj Duda
5
W Polsce grać nie chciał, ale dla Amerykanów to już strzela [WIDEO]
MLS

Lewandowski znów bez gola, Chicago przegrało. Jest coraz gorzej

Mikołaj Duda
23
Lewandowski znów bez gola, Chicago przegrało. Jest coraz gorzej
MLS

Suarez pogratulował Messiemu. Wdzięczny, że grał w jego czasach

Maciej Bartkowiak
6
Suarez pogratulował Messiemu. Wdzięczny, że grał w jego czasach