Po raz tysięczny. Nigdy – ale to NIGDY – nie skreślaj Realu w Lidze Mistrzów

Marcin Długosz

14 października 2026, 23:02 • 5 min czytania 6

Reklama
Po raz tysięczny. Nigdy – ale to NIGDY – nie skreślaj Realu w Lidze Mistrzów

To nie miało prawa się wydarzyć. A jednak się wydarzyło. Do 83. minuty AS Roma prowadziła z Realem Madryt 3:1 będąc drużyną lepszą i zasługując na trzy punkty w Lidze Mistrzów. No ale przecież Królewscy w tych rozgrywkach nie umierają nigdy. W 7 minut załatwili Włochów tak, że aż trudno znaleźć słowa. Jose Mourinho i jego ludzie wygrali 4:3!

Reklama

Roma – Real. Wielki powrót Mourinho do Rzymu

Kibice Romy długo śnili o tym wieczorze. Przez siedem ostatnich lat mogli tylko pomarzyć o tym, żeby ujrzeć swoją drużynę w europejskiej elicie. A od razu w spotkaniu z najbardziej utytułowanym klubem na kontynencie? Prawdziwe marzenie. Ta atmosfera była bardzo widoczna. Stadion pękał w szwach, a klubowy hymn odśpiewany a cappella mógł wywołać ciarki.

Gospodarze mieli w sobie maksymalne ładunki motywacji, ale przecież i po hiszpańskiej stronie nie powinno było ich brakować. Jose Mourinho na starcie swojej drugiej kadencji w ekipie Królewskich znajduje się pod nieustanną oceną, a wymagania są proste – trzeba wygrywać. Najlepiej co trzy dni, bo innym razem będzie krytyka. Dużo krytyki.

Portugalczyk przed wyprawą do Włoch mówił, że od kibiców Romy, w której pracował w latach 2021-2024, nie oczekuje niczego szczególnego, ale na pewno spodziewa się szacunku. Respektu nie zabrakło. Fani Giallorossich podziękowali trenerowi podkreślając, że kto wygrywa trofea – a takim była Liga Konferencji 2022 – ten będzie poważany.

Reklama

Real odpowiedział Romie niespodziewanie

Po tych wszystkich ładunkach emocjonalnych sprzed meczu, wreszcie musiało przemówić boisko. A na nim na początku Mourinho i jego ludzie wydawali się dość przytłoczeni. Gian Piero Gasperini podwinął rękawy i mógł obserwować, jak jego drużyna atakuje z coraz większą pasją.

Już w 4. minucie Mario Hermoso oddał groźny strzał sprzed pola karnego, z którym jednak poradził sobie Thibaut Courtois. Niedługo później Paulo Dybala niepotrzebnie powstrzymał się od uderzenia i szukał Matiasa Soule, który w trudniejszej sytuacji nie pocelował w bramkę. Tuż po upływie pierwszego kwadransa natomiast, Roma musiała przełknąć cios – kontuzji mięśniowej doznał Manu Kone i jeden z najważniejszych elementów gospodarzy musiał opuścić boisko.

Ale od czego jest wierny żołnierz Gasperiniego z czasów Atalanty, Marten de Roon? Holender dostał piłkę od Soule na dwudziesty metr i oddał strzał sprzed pola karnego, a futbolówka jeszcze po plecach Donyella Malena zaskoczyła Courtois. Rzym oszalał za szczęścia, a zwłaszcza, że było to prowadzenie w pełni zasłużone – Królewscy z przodu nie istnieli.

Reklama

Ale wiadomo – Real w Lidze Mistrzów bywa nie do zniszczenia. W 25. minucie błąd popełnił Hermoso, który przegrał pojedynek o piłkę na własnej połowie i wypuścił ją pod nogi Kyliana Mbappe. Rozgrywający swój setny mecz w Lidze Mistrzów Francuz podciągnął z akcją parę metrów i huknął sprzed pola karnego. Wobec rykoszetu od Gianluki Manciniego, Pierluigi Gollini był bezradny.

Remis 1:1 utrzymał się do końca pierwszej połowy. Jeśli ktoś miał go doceniać, to zdecydowanie Real. Przez dłuższy czas goście z Hiszpanii byli przytłumieni, kompletnie nie potrafili zorganizować składnych akcji w ofensywie, a rozpędzona Roma śmiało szukała swoich okazji.

Reklama

Dublet Malena, Olimpico odleciało

Pierwszy kwadrans drugiej połowy był piorunujący dla losów tego meczu. Najpierw beznadziejną stratę zanotował słabo wyglądający Vinicius, a wprowadzony w przerwie Rodrigo Mora obsłużył Malena, który z kolei po nodze Federico Valverde przywrócił Romie prowadzenie. Kilka chwil później Holender miał na koncie już dublet. Tym razem wykorzystał, że Urugwajczyk zaspał w obronie i nie wypuścił go na spalonego, dzięki czemu spokojnie wykorzystał pojedynek sam na sam z Courtois po podaniu Soule.

Sytuacja Realu była bardzo słaba. Królewskim wciąż pozostawało pół godziny, ale oprócz samej końcówki pierwszej połowy wyglądali po prostu słabiutko. Roma tego wieczoru zwyczajnie była lepsza w piłkę nożną. Atakowała z nieporównywalnie większym rozmachem, broniła zdecydowanie lepiej i zasługiwała na wynik, jaki sobie wypracowała.

Kiedy już przychodziło co do czego, czujnością wykazywał się Gollini, zastępujący kontuzjowanego Mile Svilara. Do siatki ponownie trafił też Mbappe, ale był na spalonym i trafienie nie mogło zostać uznane.

Nigdy nie skreślaj Realu Madryt w Lidze Mistrzów

Sytuacja odmieniła się dopiero w 83. minucie. Piłkę po główce Endricka odbił jeszcze golkiper Romy, ale z bliska do siatki wbił ją Carlos Espi. Początkowo sędzia odgwizdał spalonego, ale po analizie VAR uznał trafienie. W naturalny sposób wicemistrzowie Hiszpanii poczuli krew i dosłownie chwilę później… już remisowali.

Reklama

Arda Gueler dośrodkowal z rzutu rożnego, a Endrick tym razem główkował już prosto do siatki. Długo nic na to nie wskazywało, ale na przestrzeni dwóch minut Królewscy odrobili dwa gole straty i mieli w garści 3:3 w stolicy Włoch. Piłkarze Mourinho tym się nie zadowolili i w 90. minucie po kolejnej centrze Turka, tym razem skuteczny był Antonio Rudiger. Niemiec zdobył gola z bliska i skompletował kosmiczną rimontę swojej drużyny.

Real już był na kolanach, Roma już świętowała powrót Ligi Mistrzów na Stadio Olimpico w wielkim stylu. Dosłownie 7 minut wystarczyło, by wszystko odwróciło się o 180 stopni. Za to kochamy futbol, za to kochamy Champions League. Kolejny legendarny wieczór za nami!

Reklama

AS Roma – Real Madryt 3:4 (1:1)

1:0 – De Roon 20′

1:1 – Mbappe 25′

2:1 – Malen 51′

Reklama

3:1 – Malen 57′

3:2 – Espi 83′

3:3 – Endrick 85′

3:4 – Rudiger 90′

Reklama

Fot. Newspix

6 komentarzy
Marcin Długosz

Serie A, Serie B, Włosi w europejskich pucharach - kocha wszystko, co spod znaku calcio. Za Milanem przemierzył sporo kilometrów, kocha zapach San Siro i będzie płakał przy wyburzeniu (które jest konieczne). Nie zapomina o starej, dobrej Ekstraklasie. Na weszlo.com i w WeszłoTV opowiada głównie o piłce włoskiej i polskiej.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Mistrzów

Reklama