Grosicki przyspawany do ławki. Dla Majdana to brak szacunku

Mikołaj Duda

10 października 2026, 14:47 • 3 min czytania 6

Reklama
Grosicki przyspawany do ławki. Dla Majdana to brak szacunku

Pogoń pod wodzą Oscara Garcii udanie zaczęła nowy sezon. Ewidentnie z upływem kolejnych tygodni łapie wiatr w żagle i dobrymi wynikami wbiła się do ligowej czołówki. Odbywa się to jednak bez większego udziału Kamila Grosickiego, który u hiszpańskiego szkoleniowca musi pogodzić się z rolą rezerwowego. Radosław Majdan mówi tu… o braku szacunku. 

Reklama

U Kamila Grosickiego bez dwóch zdań widać upływające lata. Jeszcze w zeszłym sezonie raczej był graczem pierwszego wyboru u Thomasa Thomasberga, jednak problem z formą już odnotowano. To nie był ten zawodnik, którego znaliśmy z pierwszych sezonów po powrocie do Polski. Ostatniego gola w Ekstraklasie strzelił jeszcze w listopadzie minionego roku przeciwko Jagiellonii.

Od momentu asysty z Arką Gdynia w połowie lutego więcej konkretów w poprzednich rozgrywkach już nie zaliczył. Zresztą, trener Pogoni już wiosną regularnie decydował się, by wykorzystywać go jako zmiennika. Jego występy w trzech ostatnich meczach przed końcem sezonu to właśnie były wejścia z ławki rezerwowych.

Po zmianie trenera rola Grosickiego jeszcze bardziej zmalała. Radosław Majdan grzmi, że to brak szacunku dla niewątpliwej legendy Portowców.

Kamil Grosicki przegrywa rywalizację o skład. Odstawienie go na ławkę to brak szacunku?

U Oscara Garcii Grosicki ma jak dotąd rozegranych niespełna 60 minut w lidze (drugie tyle w Pucharze Polski ze Śląskiem). Składają się na to trzy wejścia z ławki w czterech pierwszych spotkaniach sezonu. W kolejnych czterech 38-latek ani na moment nie pojawił się na placu gry. Była ława z Wisłą Płock, ława z Wieczystą i ława z Piastem. Pogoń zdobyła w tych starciach siedem punktów.

Reklama

Dla Radosława Majdana takie traktowanie legendy jest brakiem szacunku.

– Kamil jest „kasowany”. To jest brak szacunku do tego zawodnika. Tak nie może być. Trudno mi się z tym pogodzić, że zawodnik, który był jednym z najlepszych piłkarzy ubiegłego sezonu, a już na pewno najlepszym piłkarzem Pogoni, dzisiaj nie jest wpuszczany nawet na minutę, dwie czy pięć. Myślę, że jest mu z tym bardzo, bardzo ciężko. Powiedział mi: „Mam normalne relacje z trenerem. Rozmawiamy itd.”. Ale widać, że on w swojej wizji zespołu konsekwentnie Kamila pomija.

– Może patrzę na to trochę tendencyjnie, bo Kamil jest dla mnie legendą tego klubu. Poza tym wiem, jak bardzo mu zależy i ile dawał Pogoni, ale czy fragment meczu – chociażby pół godziny, 35 minut albo cała druga połowa – to byłoby za dużo? Myślę, że nie. Uważam, że Grosicki mógłby jeszcze coś dać tej drużynie, ale musiałby dostawać więcej szans niż obecnie – stwierdził były reprezentant Polski dla Przeglądu Sportowego.

Czy Oscar Garcia zrobił cokolwiek, co byłoby brakiem szacunku dla zawodnika, który zdecydowanie zasłużył się dla klubu? Jakkolwiek go obraził, publicznie skrytykował albo kazał mu rozstawiać pachołki na treningu? No nie. Grosicki normalnie trenuje z zespołem i przegrywa rywalizację. Zresztą, sam Majdan powiedział, że trener nie ma z nim złych relacji.

Reklama

Patrząc na mecze Pogoni sprzed przerwy reprezentacyjnej jest to całkowicie trzeźwy osąd sytuacji przez szkoleniowca. Darko Czurlinow oraz Paul Mukairu niewątpliwie zasłużyli, by pojawiać się na boisku od pierwszej minuty. Nie jest też tajemnicą, że Grosicki średnio pomagał kolegom w defensywie i boczny obrońca przez brak wsparcia z jego strony nieraz miał poważne problemy. Konkurenci w tym aspekcie również wypadają bardziej przekonująco.

Decyzja Oscara Garcii broni się też w wynikach, bo poza porażką na inaugurację z Legią, nie przegrał już żadnego ligowego meczu i przy dyspozycji jego zespołu w Szczecinie mogli żałować, że akurat teraz pojawiła się przerwa.

Może warto się zastanowić, czy obecność Pogoni w ligowej czołówce jest nie pomimo decyzji trenera o posadzeniu na ławce Grosickiego, a właśnie… dzięki niej?

Oczywiście Radosław Majdan swoją tezę wysnuł na bazie obserwacji meczów i znajomości piłki. Żadnego znaczenia nie miała tu prywatna znajomość obu panów, prawda? Prawda? Na pewno musi to być prawda. A przynajmniej gorąco w to wierzymy…

Reklama

Fot. Newspix

6 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Wisła reaguje na karę dla Legii! Królewski wystosował pismo do PZPN

Mikołaj Duda
40
Wisła reaguje na karę dla Legii! Królewski wystosował pismo do PZPN