Polki zaczynają baraże o mundial! „Rywalki są niewygodne, ale w zasięgu”

Jakub Radomski

09 października 2026, 08:16 • 8 min czytania 6

Reklama
Polki zaczynają baraże o mundial! „Rywalki są niewygodne, ale w zasięgu”

Na początku grudnia 2024 roku polskie piłkarki, trochę niespodziewanie, pierwszy raz w historii awansowały na mistrzostwa Europy. Teraz marzy im się pojechanie na mundial, który w przyszłym roku odbędzie się w Brazylii. Żeby to osiągnąć, trzeba znów wygrać dwa barażowe dwumecze. Zawodniczki Niny Patalon nie będą w nich faworytkami, ale Joanna Tokarska, komentująca mecze kadry w TVP, patrzy na te spotkania z lekkim optymizmem. – Pierwszy rywal jest w zasięgu Polek. A ewentualny drugi może nam bardziej pasować – słyszymy. Tłumaczy też, dlaczego nie powinniśmy ż tak bardzo przejmować się faktem, że z jedną z tych drużyn Polki niedawno dwa razy przegrały.

Reklama

Na początek Belgia. Pierwszy mecz odbędzie się na wyjeździe (w piątek), a rewanż już we wtorek w Gdańsku. Paradoksalnie pierwszy dwumecz powinien być trudniejszy niż ewentualny drugi, w którym Polki, w razie pokonania Belgijek, zmierzą się na przełomie listopada i grudnia ze zwycięzcą pary Irlandia – Kazachstan. Niemal na pewno będzie to pierwsza z tych drużyn. Na mundial pojedzie tylko jedna z czterech wspomnianych ekip. Wyzwanie spore, niełatwe, ale awans wydaje się realny. Na pewno Biało-Czerwone w kluczowych meczach o mistrzostwa świata mogły trafić na trudniejsze rywalki.

– Dla mnie szanse w dwumeczu z Belgią to takie klasyczne 50/50, chociaż prześledziłam tamtejsze media i widzę w nich narrację, że to Belgijki są faworytem. W sumie nie dziwię się: można dojść do takiego wniosku, patrząc na ranking FIFA czy liczbę występów w turniejach finałowych mistrzostw Europy – mówi w rozmowie z Weszło Joanna Tokarska, była zawodniczka, która komentuje mecze reprezentacji Niny Patalon w TVP.

Patrzę na ranking FIFA: Polki zajmują w nim 29. pozycję, tuż za Meksykiem, a przed Argentyną. Belgijki są na 19. miejscu, tuż za Chinkami. Natomiast Irlandki, na które Biało-Czerwone mogą trafić w następnym dwumeczu, zajmują 21. pozycję.

Ewa Pajor w meczu z Francuzkami

Reklama

Ewa Pajor w meczu z Francuzkami

Joanna Tokarska: Belgia jest jak najbardziej w zasięgu Polek

Reprezentacja Polski w 2025 roku po raz pierwszy w historii wystąpiła w mistrzostwach Europy. Na szwajcarskich boiskach kadra Patalon najpierw przegrała 0:2 z Niemkami (po całkiem niezłym występie), później po bardzo słabej grze uległa 0:3 Szwecji, by na koniec sprawić miłą niespodziankę, ogrywając 3:2 dość mocną Danię. Belgijki na ostatnim EURO wypadły podobnie – też zajęły trzecie miejsce w grupie, z trzema punktami. Przegrały 0:1 z Włoszkami, sromotnie poległy 2:6 z Hiszpanią, a w ostatnim meczu, po golu w doliczonym czasie gry, udało się wywalczyć komplet punktów z Portugalią (2:1). Dla Belgijek to był trzeci z rzędu udział w EURO, ale do mistrzostw świata jeszcze nigdy się nie zakwalifikowały.

Wychodzi na to, że przed pierwszym spotkaniem, które w piątek zostanie rozegrane w Leuven, trzeba podejść do rywalek z szacunkiem, ale jednocześnie nie ma się kogo bać.

– Uważam, że Belgia to rywal jak najbardziej w zasięgu Polek, ale jednocześnie niewygodny. Ta drużyna jest efektem belgijskiego systemu, obejmującemu również męską piłką, który produkuje zawodników dobrze wyszkolonych technicznie. Podobnie jest z paniami. To jednak też zespół, który nie gra wybitnie w obronie i dopuszcza przeciwniczki do sporej liczby okazji. Belgia poza jedną bardzo dobrą zawodniczką, Tessą Wullaert, nie ma wielkich indywidualności. Według mnie rywalki są bardziej uzależnione od Wullaert niż Polki od Ewy Pajor – ocenia Tokarska, która po losowaniu par barażowych była umiarkowanie zadowolona.

Reklama

Tessa Wullaert, największa gwiazda Belgijek

Tessa Wullaert, największa gwiazda Belgijek

– Gdyby udało się przejść Belgijki, Polki pewnie trafią na Irlandię. To inny zespół niż Belgia, który powinien nam trochę bardziej pasować. Nie tak dawno dwa spotkania z Irlandią zakończyły się porażkami, ale wtedy nasza reprezentacja była w lekkim dołku – zaznacza.

Tamte dwa mecze odbywały się w czterozespołowej grupie Dywizji A Ligi Narodów. Te rozgrywki były też kwalifikacjami do mistrzostw świata. Polki zaczęły zmagania od remisu 2:2 w Gdańsku z silną Holandią. Z jednej strony spory sukces, z drugiej – warto zwrócić uwagę na okoliczności: przeciwniczki były akurat w przebudowie, w ich drużynie zmieniało się wiele. Później nie było już tak wesoło. W meczach z Francuzkami było 1:4 i 0:2, w Holandii 1:3, a z Irlandią Biało-Czerwone najpierw przegrały na własnym boisku 2:3, a później 0:1 na terenie rywala. Te dwa spotkania, rozgrywane w ciągu pięciu dni, w kwietniu tego roku, ewidentnie Polkom nie wyszły, ale mimo to było widać, że przeciwniczki są absolutnie zespołem w ich zasięgu.

Reklama

Komentatorka jest optymistką. „Mamy młody zespół, zawodniczki się rozwijają”

Teraz często podkreśla się, że obecna sytuacja trochę przypomina tę przed barażami, których stawką był awans na EURO. Wtedy Polki trafiły co prawda na początku na wyraźnie słabsze Rumunki (i miały w pierwszym, wyjazdowym meczu problemy), ale później, w decydującej rozgrywce, czekały Austriaczki. Na papierze trochę lepsze i też był to wtedy zespół, z którym drużyna Patalon niedługo wcześniej dwa razy przegrała w meczach o stawkę: po 1:3. W spotkaniach decydujących o wyjeździe na EURO było jednak inaczej: Polki wygrały u siebie 1:0, w Wiedniu długo dzielnie się broniły, a w końcówce decydujący cios zadała Ewa Pajor. I nastąpiła eksplozja radości. Patalon wydaje się selekcjonerką, która potrafi wyciągać wnioski i rewanżować się, gdy jest to bardzo potrzebne.

– Polki podczas meczów grupowych nie były w najwyższej formie. Problemem były kontuzje, to się zresztą powtarza regularnie w tej reprezentacji za kadencji Niny Patalon. W zasadzie tylko podczas EURO nie było poważnego problemu z urazami. Lekki optymizm przed dwumeczem z Belgią opieram na tym, że my w tych eliminacjach mistrzostw świata nie graliśmy na miarę naszych indywidualnych umiejętności. Gdybym widziała, że dziewczyny prezentują się dobrze, a przegrywają, byłoby inaczej, ale one nie grały optymalnie. Sporo brakowało do naszego sufitu – mówi Tokarska.

– Mamy młody zespół, w ostatnim spotkaniu eliminacji średnia wieku to było tylko nieco powyżej 24 lat. Dużo jest zawodniczek, które się rozwijają. A te niedawne porażki z Irlandią? Nina Patalon i jej sztab potrafią reagować po takich przegranych meczach. Mamy w polskiej piłce często problem z zarządzaniem sukcesem, a właściwe odpowiadanie na porażki jest wbrew pozorom łatwiejsze – stwierdza.

Nina Patalon, trenerka kadry

Reklama

Nina Patalon, trenerka kadry

Wśród powołanych przez Patalon na barażowy dwumecz z Belgią jest trochę nowych twarzy. Są też młode zawodniczki – cztery piłkarki, które były w kadrze Marcina Kasprowicza na niedawnych mistrzostwach świata U-20, odbywających się w naszym kraju. Polki grały w tym turnieju nieźle: w grupie wygrały wszystkie trzy spotkania, a w 1/8 finału trochę pechowo, po bramce w końcówce, uległy 0:1 Kolumbii, późniejszym brązowym medalistkom. Ciekawe jest to, że tylko dwie powołane zawodniczki występują w Ekstralidze: Patrycja Sarapata (Czarni Antrans Sosnowiec) i Klaudia Maciążka (GKS Katowice).

– Gdy słyszę, że kadra Patalon jest zabetonowana, to się z tym nie zgadzam. Sytuacje zdrowotne wymuszają rotacje. Ze składu na EURO jest teraz w kadrze 13 piłkarek. Z pierwszej jedenastki w ostatnim meczu EURO czterech piłkarek w ogóle nie ma na zgrupowaniu. Uważam jednak, że powinna być większa rywalizacja o podstawowy skład. Chodzi mi o to, by niektóre zawodniczki mocniej naciskały na pewniaczki do wyjściowej jedenastki – tłumaczy komentatorka TVP.

Kto poza Ewą Pajor może błysnąć w barażach? „To objawienie ostatnich miesięcy”

Chris Passella komentuje mecze piłki kobiecej w Radiu GOL. On przed dwumeczem z Belgią zwraca uwagę na aspekt mentalny.

Reklama

– Dla zawodniczek, które sięgały po mistrzostwo Europy do lat 17 w 2013 roku, czyli urodzonych w 1996 i 1997, to może być ostatnia szansa w karierze, by awansować na mistrzostwa świata. Naszym plusem jest doświadczenie z baraży o EURO. A Belgia? Nie jest łatwo ocenić jej poziom. Występowała ostatnio w Dywizji B Ligi Narodów i miała tam dwóch rywali zdecydowanie poniżej swojego poziomu: Izrael oraz Luksemburg. Izraelkom Belgijki strzeliły osiem goli, nie tracąc żadnego, a Luksemburgowi aż 13, też zachowując czyste konto. Belgia zremisowała jednocześnie dwa razy z reprezentacją Szkocji, która jest teoretycznie nieco słabszym od niej zespołem. I to Szkotki awansowały do najwyższej dywizji – tłumaczy.

I dodaje: – Generalnie uważam, że to Belgijki są lekkim faworytem dwumeczu. Ich wyeliminowanie uznałbym za miłą niespodziankę. Przystępujemy do tych baraży w roli outsidera.

Tokarska podkreśla, że reprezentacja Polski nie jest drużyną bardzo mocno uzależnioną od Pajor. Pytam ją więc, na kogo jeszcze mocno liczy w dwumeczu z Belgią. Wymienia jedno nazwisko.

– Nie zaskoczę cię: Paulina Tomasiak. Przy okazji zmiany klubu częste są znaki zapytania, ale ona po transferze z Górnika Łęczna do Bayeru Leverkusen weszła do Bundesligi z buta. W meczu z Bayernem Monachium, jedną z najlepszych drużyn w Europie, strzeliła dwa gole. To objawienie ostatnich miesięcy, a jednocześnie fenomen fizjologiczne, jeśli chodzi o parametry wydolnościowe. I dziewczyna, której eksplozja formy, talentu była nieco opóźniona. Jeżeli ona będzie zdrowa, to według mnie ma szansę grać niebawem w topowym klubie w Europie – przekonuje Tokarska.

Reklama

Paulina Tomasiak (z prawej) w meczu Bayeru Leverkusen

Paulina Tomasiak (z prawej) w meczu Bayeru Leverkusen

Passella dorzuca jeszcze dwie piłkarki, na które warto zwrócić uwagę – Zuzannę Witek, którą mogliśmy oglądać na niedawnym mundialu U-20 w naszym kraju, która bardzo dobrze spisuje się w swoim duńskim klubie, HB Koge, a także Magdalenę Sobal. Ta druga to piłkarka szwajcarskiego Servette, która w czterech meczach kwalifikacyjnych do Ligi Mistrzyń zdobyła pięć bramek, w tym dwie w decydującym dwumeczu ze Spartą Praga.

– Sobal w Polsce występowała w Pogoni Tczew i ona ciągnęła ten zespół, gdy występował na najwyższym poziomie rozgrywkowym. Jeżeli dostanie szansę w którymś ze spotkań, wydaje mi się, że może być takim asem z rękawa. Szkoda tylko, że z powodu kontuzji zabraknie bardzo zdolnej Weroniki Araśniewicz – dodaje Passella.

Reklama

Pierwszy mecz przeciwko Belgii rozpocznie się w piątek o godz. 20.15 w Leuven. Rewanż w Gdańsku, na Polsat Plus Arenie, we wtorek o 18.00.

JAKUB RADOMSKI 

Fot. Newspix.pl 

Reklama
6 komentarzy
Jakub Radomski

Bardziej niż to, kto wygrał jakiś mecz, interesują go w sporcie ludzkie historie. Najlepiej czuje się w dużych formach: wywiadach i reportażach. Interesuje się różnymi dyscyplinami, ale najbardziej piłką nożną, siatkówką, lekkoatletyką i skokami narciarskimi. W wolnym czasie chodzi po górach, lubi czytać o historiach himalaistów oraz je opisywać. Wcześniej przez ponad 10 lat pracował w „Przeglądzie Sportowym” i Onecie, a zaczynał w serwisie naTemat.pl.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama