Rodado w reprezentacji Polski? Królewski: Życzę mu tego, ale…

Jan Broda

Autor:Jan Broda

08 października 2026, 21:32 • 2 min czytania 2

Reklama
Rodado w reprezentacji Polski? Królewski: Życzę mu tego, ale…

Czy Angel Rodado okaże się lekarstwem na problemy reprezentacji Polski w ataku? Hiszpański napastnik tak bardzo zżył się z naszym krajem, że sam nie wyklucza występów w koszulce z orzełkiem na piersi. Inaczej do sprawy podchodzi jednak Jarosław Królewski. Prezes Wisły Kraków wprost zadeklarował, że nie pomagałby swojemu podopiecznemu w szybszym uzyskaniu polskiego obywatelstwa. 

Reklama

Dyskusja o tym, czy Angel Rodado nie nadawałby się do reprezentacji Polski nie wzięła się znikąd, wszak Hiszpan w Polsce jest już od ponad nieprzerwanie czterech lat. Przez cały ten czas jest kluczowym piłkarzem Wisły Kraków swojego zespołu i miał olbrzymi wpływ na wywalczenie awansu do Ekstraklasy. Nic więc dziwnego, że w obliczu rychłego końca kariery Roberta Lewandowskiego i braku następców na horyzoncie część kibiców zaczęła zastanawiać się, czy 29-letni snajper nie mógłby ubiegać się o polski paszport i grę dla reprezentacji.

Co ciekawe, sam Rodado nie wykluczył takiego scenariusza.

– Podejdźmy do tego poważnie. Jeśli kiedykolwiek miałbym to rozważyć, to tylko dlatego, że propozycja wynikałaby z mojej dobrej gry. Jeśli zostałbym w Polsce na dłużej, taka szansa zapewne mogłaby się pojawić. Nie jest to coś, o czym intensywnie myślę. Ale jeśli kiedykolwiek polska kadra będzie mnie potrzebować, to będę otwarty. Gra w polskiej koszulce byłaby dla mnie zaszczytem i wielkim powodem do dumy – stwierdził Hiszpan w rozmowie z WP Sportowe Fakty.

Rodado w reprezentacji Polski? Królewski: Życzę mu tego, ale…

Teraz na łamach tego samego medium głos zabrał Jarosław Królewski. Prezes Wisły Kraków nie jest zwolennikiem przyspieszonej naturalizacji swojego podopiecznego.

Reklama

– Należę do ludzi starej daty, którzy uważają, że instrumentalizm w piłce nożnej nie jest najlepszym rozwiązaniem. Życzyłbym mu gry w reprezentacji, ale to musi się odbyć z poszanowaniem przepisów, bez żadnych wyjątków. Szacunek do reprezentacji oraz do przyszłych zawodników, których mogłyby dotyczyć takie precedensy, wymaga przejścia pełnej instytucjonalnej ścieżki. – powiedział. I natychmiast dodał: Na pewno nie byłbym człowiekiem, który naciska na prezydenta czy kogokolwiek w polskim systemie, aby przyspieszyć proces w sposób wyjątkowy – podsumował.

Fot. Newspix

 

Reklama
2 komentarze
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama