Leśnodorski o kadrze. „Zwolnienie Urbana specjalnie niczego nie zmieni”

Marcin Ziółkowski

07 października 2026, 12:04 • 3 min czytania 8

Reklama
Leśnodorski o kadrze. „Zwolnienie Urbana specjalnie niczego nie zmieni”

Przez ostatnie trzy tygodnie reprezentacja Polski zagrała w czterech meczach Ligi Narodów. Dwie porażki, wygrana oraz remis to bilans tych spotkań. Zgrupowanie kadry Jana Urbana wywołało raczej sporo pesymistycznych nastrojów. Bogusław Leśnodorski w najnowszym Gabinecie Prezesa na kanale Weszło TV skomentował to i kilka innych sytuacji związanymi z realiami polskiego futbolu.

Reklama

Leśnodorski nie widzi w Bednarku lidera obrony. Nie chce też zwalniać Urbana

W najnowszym odcinku Gabinetu Prezesa na antenie Weszło TV sporo czasu poświęcono – co nie może dziwić – reprezentacji Polski. Bogusław Leśnodorski nawet nie chce się łudzić, że gra drużyny narodowej diametralnie się zmieni w najbliższym czasie. Znalazło się jednak miejsce na pochwałę dla Marcina Bułki, który na co dzień występuje w „lidze egzotycznej” i był jasnym punktem niezbyt solidnej defensywy.

– Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. My poza tym epizodem z kadrą Nawałki i dobrym występem na Euro we Francji to jest to, co my tak od 20-30 lat gramy. Pomimo tego, że mieliśmy mocnego Roberta Lewandowskiego, pokolenie Kamila Glika.

– Bułka emanował pewnością siebie, podobał mi się, było solidnie. Tego nie można powiedzieć za to o całym bloku obronnym i to mimo piłkarzy, którzy gdzieś tam grają na dobrym poziomie. Nie wyglądaliśmy w żadnym z tych meczów bardzo solidnie, w tym sensie, że patrzyliśmy ze spokojem na to, co się działo.

Reklama

Leśnodorski zwraca uwagę, że brakuje tej reprezentacji lidera w defensywie. Widzi to od wielu lat i Jan Bednarek nie jest dla niego rozwiązaniem problemu, choć w FC Porto bardzo chwalą go fani. Były współwłaściciel Legii Warszawa podsumował też obecny stan kadry jako skutek całej negatywnej otoczki wokół niej samej. Trudno bowiem uciec od tematów wielu afer, takich jak ta z wykartkowaniem się Roberta Lewandowskiego.

– Ciężko powiedzieć, że [Bednarek] jest liderem. Mnie najbardziej martwi, ze nie mamy 2-3 piłkarzy, którzy grają na wysokim stabilnym poziomie w defensywie (…) W tym widzę największy problem. Od Kamila Glika nie ma takiego lidera w obronie, nawet osobowościowo.

– Daleko mi do takich tez, że to było celowo [wykartkowanie się RL– MZ] (…) Zawsze byłem i będę zwolennikiem uprawiania sportu. Koncentrować się na graniu w piłkę, a nie robić założenia taktyczne, aby złapać kartkę, bo to się odbija czkawką i nie pomaga.

Reklama

– Cała sytuacja w PZPN, wokół kadry, zamieszanie z bramkarzami, Robertem czy przyjedzie – wynik jest wypadkową wszystkich tych rzeczy. Jeden piłkarz nie zmieni oblicza tej kadry. Tabela mówi sama za siebie, mamy tam cztery punkty.

Leśnodorski nie jest fanem pomysłu zwalniania Jana Urbana. Ma takie zdanie, że potrzeba dokładać nowych zdolnych piłkarzy i uformować kolektyw, bowiem w meczach reprezentacji Polski brakowało wielokrotnie piłkarzy-gamechangerów.

Reklama

– Wydaje mi się, że to specjalnie nic nie zmieni, nawet kosztem kolejnych meczów. Widać, że próbują, nie da się tego sprawdzić inaczej niż w meczach. Pewnie z 2-3 kolejnych piłkarzy pojawi się w listopadzie.

– Trzeba doprowadzić do sytuacji, że utrzymując poziom będzie kilkunastu gości, którzy stanowią o trzonie reprezentacji. Czy z naszej ligi, czy z U-21, kilku ich jest. Trzeba ich wprowadzać, chwilę to potrwa. Jak nagle wygramy w listopadzie dwa mecze to nie będziemy nagle faworytem w eliminacjach do EURO. Musimy zbudować grupę, która ze sobą będzie dobrze funkcjonować, nie będziemy wygrywać meczów indywidualnościami.  

– Z Bośnią było tak parę razy, że powinno być realne zagrożenie czy strzał, a piłka przelatywała przez pole karne. To gra na pamięć, ale jeśli to cię pięć razy zawodzi i nic z tego nie wynika, to coś jest nie tak.

Obejrzyj program Gabinet Prezesa z Bogusławem Leśnodorskim na kanale Weszło TV!

Reklama

 

 

Reklama

 

 

Fot. screen YouTube/Weszło TV

8 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Narodów

Reklama