Paczul ma już dość. „Może sprawdźmy, czy nie ma lepszego od Bednarka?”

Marcin Ziółkowski

06 października 2026, 14:16 • 4 min czytania 16

Reklama
Paczul ma już dość. „Może sprawdźmy, czy nie ma lepszego od Bednarka?”

Polska reprezentacja po raz kolejny zawiodła. Skąd my to znamy, prawda? Paweł Paczul ma zwyczajnie dość i pochylił się nad tematem podopiecznych Jana Urbana w ostatnim vlogu na kanale Weszło TV. Po tym, co wydarzyło się w ostatnich dniach, dobitnie czuć ogromny zawód u Pawła. Nagrał z tej okazji nowy komentarz.

Reklama

Paczul ma dość. Bednarka, decyzyjności Urbana – przede wszystkim

Nie ma co się oszukiwać. Każdy, kto oglądał mecz polskiej drużyny na tle osłabionej reprezentacji Rumunii wiedział, że różnica wynika głównie z liczebnej przewagi po stronie gospodarzy. Paczul od początku był tego zdania i utwierdził się tylko w przekonaniu po meczu z Bośniakami w Zenicy. Spotkanie w Warszawie było jedynie iluzją, a nie odzwierciedleniem realnej formy Biało-Czerwonych.

– Miałem nosa, tonując nastroje po meczu Polska – Rumunia w studiu pomeczowym (…) To nie jest drużyna na wygrywanie 6:0 już chyba z kimkolwiek. Mieliśmy dużo szczęścia, że sędzia wyrzucił jednego z Rumunów. Gdy graliśmy jedenastu na jedenastu, jest z nami cały czas problem – celnie podsumował Paweł Paczul w swoim najnowszym komentarzu.

– Od lat oglądamy ten sam film. Rzadko nawet zmieniają się bohaterowie, wręcz incydentalnie. To jest męczące. Oglądanie, rozmawianie o tym. Ten sam serial, sezon, aktorzy, problemy, fabuła. Ciągle jest ku*wa to samo. Jestem wykończony tą drużyną.

Reklama

Paczul zwrócił też uwagę na dyspozycję Wiktora Nowaka. Pomocnik Slavii jest jednym z niewielu pozytywów kończącej się trzytygodniowej przerwy na mecze reprezentacyjne. Nie jest jednak pewny, czy selekcjoner potrafi sprawnie odnaleźć talent u polskich piłkarzy, aby zaskoczyć jakąś nieoczywistą kandydaturą przy powołaniach do reprezentacji. Przykład pomocnika z ligi czeskiej to dla niego apogeum w tej sprawie.

– Gdy Wiktor Nowak grał w Ekstraklasie i nie był tam czołową postacią, delikatnie mówiąc, to Jan Urban nie zwracał na niego uwagi. Gdy dostrzegła jego potencjał Slavia i obronił on tam swój potencjał, został reprezentantem Polski. (…) Wymagałbym od selekcjonera, aby on taki potencjał wśród piłkarzy doceniał albo na równi, albo w bliskim terminie do drużyny takiej jak Slavia.

Reklama

Nie zabrakło też kącika Jana Bednarka. Paczul ma już dość oglądania zawodnika FC Porto w reprezentacji. Ma też po dziurki w nosie, że selekcjoner nie jest w stanie odkryć kogoś dla kadry, bo taka też jego rola, co doskonale udowadniali choćby Beenhakker czy Nawałka.

– Od 79 meczów my się męczymy z tym Bednarkiem i on robi ciągle te same błędy. Ciągle zawala, ciągle przeprasza, ale „my nie mamy nikogo lepszego niż Bednarek”. Może sprawdźmy, czy my nie mamy nikogo lepszego. Ostatni dobry turniej poszedł nam jakoś bez Bednarka, bo na mundialu w 2022 roku siedział na ławce.

Reklama

– Jak taka Slavia wyciągnie Mońkę z Lecha Poznań, to dostanie szansę w reprezentacji. To może być i Jan Kowalski, który kopie się po czole w Wieczystej czy gdzie indziej i zamiast selekcjonera, doceni potencjał. Na tym też polega selekcja, że nie masz wybierać medialnych (…)

– O to chodzi, by dobierać czasem tych nieoczywistych. Tak działał Leo Beenhakker, Adam Nawałka. Nikt mi nie powie że ten legendarny Mączyński, Pazdan czy Jędrzejczyk byli jakimiś super oczywistymi wyborami w danym momencie. Moim zdaniem nie byli. A selekcjoner nie musiał, a jakoś ich dostrzegał.  

Obejrzyj najnowszy vlog Pawła Paczula na kanale WeszłoTV!

Reklama

 

 

Reklama

Fot. screen YouTube/ WeszłoTV

16 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama