Hiszpania robi swoje. Mistrzowie świata zaliczyli właśnie 41. mecz bez porażki. Swoich rodaków nie zdołał zatrzymać Santi Denia, selekcjoner reprezentacji Czech. Krajanie sympatycznego Krecika mieli w tym meczu swój moment, ale w przekroju całego spotkania byli tłem dla spokojnie grających w piłkę mistrzów świata.
Faworyta meczu Hiszpanii z Czechami z łatwością wskazałoby nawet dziecko. W Oviedo stanęły przecież naprzeciw siebie: najlepsza ekipa ostatniego mundialu z jedną z najgorszych drużyn tego turnieju, a zdaniem wielu – po prostu najgorsza. Hiszpanie śrubują swój obłędny rekord meczów bez porażki, a Czesi… No cóż – ostatnie zwycięstwo w meczu o stawkę odnieśli w meczu eliminacyjnym z Gibraltarem w listopadzie zeszłego roku. Przez baraże prześlizgnęli się dwoma wygranymi konkursami rzutów karnych, na mundialu ugrali punkt, a w Lidze Narodów obskoczyli jak na razie dwie porażki. To oczywiście stan sprzed meczu z drużyną Luisa de la Fuente. Po meczu można już mówić o trzech porażkach. Światełka w tunelu zresztą nie widać, bo w perspektywie rewanże z całą trójką potentatów tej grupy – Anglią (6 października) oraz Hiszpanią i Chorwacją (oba w listopadzie).
Szybki początek mistrzów
Hiszpania postanowiła szybko zaznaczyć, kto będzie tu rozdawał karty, a sprawy w swoje nogi wziął Lamine Yamal. Największy magik mistrzów świata po prostu poczarował, a potem praktycznie z kroku uderzył lewą nogą tak precyzyjnie, że nie było co zbierać. Zamiast tej kapitalnej bramki, zaprezentujmy reakcję selekcjonera gospodarzy.
La reacción de Luis de la Fuente al gol de Lamine. pic.twitter.com/tm4t1eRsZi
— J⚡ (@JosxFCB) October 3, 2026
Wynik prawie pół godziny później podwyższył Rodri. Klubowy kolega Yamala dopadł do bezpańskiej piłki w polu karnym i pewnym strzałem pokonał Antonina Kinsky’ego. Piłka dotarła do Rodriego dzięki rykoszetowi od nogi Ladislava Krejciego.
Hiszpania do przerwy prowadziła 2:0, niespecjalnie forsując tempo. Mimo wszystko to prowadzenie i tak mogło być wyższe. Kinsky bronił m.in. strzały Daniego Olmo czy Alexa Baeny. Czesi zaś pod bramką Davida Rayi pojawiali się tak często jak w śnieg w Kambodży.
Riposta Czechów
Podobno nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji. W tym meczu nikt nie spodziewał się gola dla Czechów. Tymczasem całkowicie znienacka w 70. minucie nasi południowi sąsiedzi zadali cios. Atmosfera była wyraźnie piknikowa. De la Fuente zrobił sobie już cztery zmiany, a jego podopieczni wymieniali niezliczoną ilość podań, bez bramkowych aspiracji. W końcu Czesi postanowili skarcić ich za ten piłkarski petting. Adam Hlozek rozrzucił na lewa stronę, a Jiri Slama uderzył tak precyzyjnie, że lepiej się nie dało.
🚨 Jiří Sláma
🇪🇸 Spain 2-1 Czechia 🇨🇿 pic.twitter.com/xKPonvzMl4
— AYO BALL🚨 (@Ayoball99) October 3, 2026
Hiszpanie mogli się doigrać jeszcze bardziej. W 80. minucie piłka wpadła do bramki wyraźnie rozkojarzonego Rayi po raz drugi. Ułamek sekundy wcześniej rozległ się jednak gwizdek – sędzia główny dostrzegł faul na Robinie Le Normandzie. Obrońca Atletico faktycznie był przetrzymywany przez jednego z Czechów i mistrzom świata, a szczególnie bramkarzowi Arsenalu, po prostu się upiekło.
Kapitan zszedł z okrętu czerwony
Ta sytuacja miała jeszcze drugi ważny aspekt. Za protesty kartkę obejrzał Krejci. Kilka minut później kapitan zespołu gości obejrzał drugi żółty kartonik – tym razem za ciągnięcie przeciwnika za koszulkę. W efekcie Czesi musieli dokańczać mecz w osłabieniu, co na pewno wydatnie zmniejszyło ich szansę na sprawienie niespodzianki.
Po czerwonej kartce Krejciego dwie dobre szanse miał Victor Munoz. Obie zmarnował, ale za drugim razem dopisało mu szczęście – nadbiegł Mikel Merino i niezawodny rezerwowy La Furia Roja ustalił wynik meczu na 3:1. Przytomnie w tej sytuacji zachował się sędzia, stosując przywilej korzyści. Arbiter był zresztą w końcówce meczu najbardziej zapracowanym człowiekiem na boisku, pokazując całe mnóstwo kartek.
Hiszpania – Czechy 3:1 (2:0)
- 1:0 – L. Yamal 6′
- 2:0 – Rodri 35′
- 2:1 – J. Slama 69′
- 3:1 – M. Meriono 89′
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix