Drugi raz na przestrzeni kilku dni w miniturnieju, w którym udział biorą azjatyckie reprezentacje, miał miejsce absurdalny finisz fazy grupowej. Najpierw w turnieju dla krajów z Zatoki Perskiej o awansie decydowało losowanie. Musiało się odbyć, ponieważ jeden z zawodników… ściągnął koszulkę. Teraz oklepanie rywala 6:0 i podbicie swojego bilansu do +8 nie wystarczyło, by zameldować się w finale. Dosłownie w ostatnich sekundach drugi walczący o finał zespół zdobył dwie bramki i podbił swój bilans do +9. A przed meczem wynosił on… +2.
Zapychają przerwę miniturniejami
Miniturnieje rozgrywane podczas tej przerwy na kadrę przez azjatyckie reprezentacje przyciągają kuriozalne zdarzenia. W Pucharze Państw Zatokowych Oman nie awansował od razu do fazy pucharowej z powodu… ściągnięcia koszulki przez swojego zawodnika. Omańczycy mieli identyczną liczbę punktów, zdobytych i straconych bramek, co Irak, więc o kolejności decydował bilans fair play. Żółtko za zdjęcie koszulki sprawiło, że oba zespoły miały na koncie po osiem takich kartek. Awans do półfinału musiało rozstrzygnąć losowanie, które Oman wygrał.
الهدف الثالث لعمان في مرمى الكويت
استمتعوا بمشاهدة مباريات خليجي 27 على شاشا pic.twitter.com/LoJtni7r04
— شاشا سبورت (@Shasha_Sports) September 29, 2026
Zrzeszone w federacji państw Zatoki Perskiej drużyny rozgrywały swój turniej, natomiast członkowie federacji krajów południowowschodniej Azji swój. Mowa o pierwszej edycji zorganizowanego przez FIFA turnieju ASEAN Cup. Udział miało wziąć 16 drużyn – wszystkich dwunastu członków federacji ASEAN i goście. Stanęło jednak na 14 uczestnikach. Australia jako jedyny członek ASEAN odmówiła udziału w turnieju. Natomiast zaproszone Chiny wolały skupić się na przygotowaniach do styczniowego Pucharu Azji, z kolei Indie do sparingu z Brazylią.
Jaja na finiszu fazy grupowej
Udziału w turnieju przynajmniej nie odmówił Hongkong. Chiny i Indie zastąpiono zaś zrzeszonymi w federacji krajów południowej Azji Pakistanem i Bangladeszem. Turniej podzielono na dwie grupy – osiem najwyżej rozstawionych w rankingu FIFA drużyn rywalizowało w docelowym ASEAN Cup. Gospodarzem imprezy jest Indonezja, z udziałem której na finiszu fazy grupowej miał miejsce niezły cyrk.
Przed ostatnią kolejką pierwsze miejsce w grupie zajmowała Malezja. Miała tyle samo punktów, co Indonezja. Bezpośredni mecz skończył się remisem 0:0, więc o kolejności w tabeli decydował bilans goli. Ten Malezja miała ciut lepszy: +3 w porównaniu do +2 po stronie Indonezji. Gdyby utrzymała pierwsze miejsce, 5 października zagrałaby o trofeum ze zwycięzcą grupy B. Natomiast w przypadku spadku na drugie miejsce musiałaby się zadowolić jedynie meczem o brązowy medal z wicemistrzem grupy B. I to właśnie do niego 5 października przystąpi.
Choć w finałowej serii gier ograła 6:0 Singapur, który przed tym meczem miał jeszcze matematyczne szanse na awans, bilans +9 nie wystarczył do wygrania grupy. Kiedy jej mecz po sześciu minutach doliczonego czasu się kończył, w spotkaniu Indonezji z niemającym już szans na awans Bangladeszem pozostawała jeszcze minuta dodatkowego czasu gry. W przedostatniej gospodarze strzelili gola na… 8:2. Mija kilkadziesiąt sekund i robi się 9:2. Indonezja zrównała się więc bilansem z Malezją, ale wyprzedziła ją dzięki większej liczbie strzelonych goli.
Scene gila pertandingan FIFA ASEAN Cup 2026 😭😭🤯🤯
Malaysia selebrasi, Indonesia lagi berantem sama Bangladesh 😂
Indonesia ke FINAL 🇮🇩
🎥ig/bong.keila pic.twitter.com/filKKcIR90
— Ball_balan ID (@Ball_balanID) October 1, 2026
Aż chciałoby się rzucić klasycznym „Co za przypadek”. Drużyna, którą reprezentują m.in. Emil Audero, czy też kapitan Gladbach Kevin Diks, rzeczonego 5 października podejmie Tajlandię. Ta już na kolejkę przed końcem fazy grupowej zapewniła sobie pierwsze miejsce. Natomiast Malezja tego samego dnia, ale kilka godzin wcześniej, prawdopodobnie zmierzy się z Wietnamem, choć ten teoretycznie może jeszcze spaść poniżej drugiego miejsca. Dwa punkty tracą do niego Filipińczycy oraz Pakistańczycy. W finałowej kolejce spotkają się z tymi drugimi.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix