Kuriozalne sceny w Azji. Dwa gole w 90. minucie zabrały im finał

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

02 października 2026, 11:25 • 3 min czytania 0

Reklama
Kuriozalne sceny w Azji. Dwa gole w 90. minucie zabrały im finał

Drugi raz na przestrzeni kilku dni w miniturnieju, w którym udział biorą azjatyckie reprezentacje, miał miejsce absurdalny finisz fazy grupowej. Najpierw w turnieju dla krajów z Zatoki Perskiej o awansie decydowało losowanie. Musiało się odbyć, ponieważ jeden z zawodników… ściągnął koszulkę. Teraz oklepanie rywala 6:0 i podbicie swojego bilansu do +8 nie wystarczyło, by zameldować się w finale. Dosłownie w ostatnich sekundach drugi walczący o finał zespół zdobył dwie bramki i podbił swój bilans do +9. A przed meczem wynosił on… +2.

Reklama

Zapychają przerwę miniturniejami

Miniturnieje rozgrywane podczas tej przerwy na kadrę przez azjatyckie reprezentacje przyciągają kuriozalne zdarzenia. W Pucharze Państw Zatokowych Oman nie awansował od razu do fazy pucharowej z powodu… ściągnięcia koszulki przez swojego zawodnika. Omańczycy mieli identyczną liczbę punktów, zdobytych i straconych bramek, co Irak, więc o kolejności decydował bilans fair play. Żółtko za zdjęcie koszulki sprawiło, że oba zespoły miały na koncie po osiem takich kartek. Awans do półfinału musiało rozstrzygnąć losowanie, które Oman wygrał.

Zrzeszone w federacji państw Zatoki Perskiej drużyny rozgrywały swój turniej, natomiast członkowie federacji krajów południowowschodniej Azji swój. Mowa o pierwszej edycji zorganizowanego przez FIFA turnieju ASEAN Cup. Udział miało wziąć 16 drużyn – wszystkich dwunastu członków federacji ASEAN i goście. Stanęło jednak na 14 uczestnikach. Australia jako jedyny członek ASEAN odmówiła udziału w turnieju. Natomiast zaproszone Chiny wolały skupić się na przygotowaniach do styczniowego Pucharu Azji, z kolei Indie do sparingu z Brazylią.

Reklama

Jaja na finiszu fazy grupowej

Udziału w turnieju przynajmniej nie odmówił Hongkong. Chiny i Indie zastąpiono zaś zrzeszonymi w federacji krajów południowej Azji Pakistanem i Bangladeszem. Turniej podzielono na dwie grupy – osiem najwyżej rozstawionych w rankingu FIFA drużyn rywalizowało w docelowym ASEAN Cup. Gospodarzem imprezy jest Indonezja, z udziałem której na finiszu fazy grupowej miał miejsce niezły cyrk.

Przed ostatnią kolejką pierwsze miejsce w grupie zajmowała Malezja. Miała tyle samo punktów, co Indonezja. Bezpośredni mecz skończył się remisem 0:0, więc o kolejności w tabeli decydował bilans goli. Ten Malezja miała ciut lepszy: +3 w porównaniu do +2 po stronie Indonezji. Gdyby utrzymała pierwsze miejsce, 5 października zagrałaby o trofeum ze zwycięzcą grupy B. Natomiast w przypadku spadku na drugie miejsce musiałaby się zadowolić jedynie meczem o brązowy medal z wicemistrzem grupy B. I to właśnie do niego 5 października przystąpi.

Choć w finałowej serii gier ograła 6:0 Singapur, który przed tym meczem miał jeszcze matematyczne szanse na awans, bilans +9 nie wystarczył do wygrania grupy. Kiedy jej mecz po sześciu minutach doliczonego czasu się kończył, w spotkaniu Indonezji z niemającym już szans na awans Bangladeszem pozostawała jeszcze minuta dodatkowego czasu gry. W przedostatniej gospodarze strzelili gola na… 8:2. Mija kilkadziesiąt sekund i robi się 9:2. Indonezja zrównała się więc bilansem z Malezją, ale wyprzedziła ją dzięki większej liczbie strzelonych goli.

Reklama

Aż chciałoby się rzucić klasycznym „Co za przypadek”. Drużyna, którą reprezentują m.in. Emil Audero, czy też kapitan Gladbach Kevin Diks, rzeczonego 5 października podejmie Tajlandię. Ta już na kolejkę przed końcem fazy grupowej zapewniła sobie pierwsze miejsce. Natomiast Malezja tego samego dnia, ale kilka godzin wcześniej, prawdopodobnie zmierzy się z Wietnamem, choć ten teoretycznie może jeszcze spaść poniżej drugiego miejsca. Dwa punkty tracą do niego Filipińczycy oraz Pakistańczycy. W finałowej kolejce spotkają się z tymi drugimi.

fot. Newspix

Reklama
0 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Yamal sprzedaje się najlepiej. Raphinha i Pedri na podium

Adrian Mańko
1
Yamal sprzedaje się najlepiej. Raphinha i Pedri na podium

Inne reprezentacje

Reklama