Jak nie zaczynać drugich połów? Przedstawia Norwegia

Maciej Piętak

01 października 2026, 22:56 • 4 min czytania 0

Reklama
Jak nie zaczynać drugich połów? Przedstawia Norwegia

W szatni przekazujesz swoje pomysły piłkarzom, udzielasz jakichś wskazówek, ogólnie ustalasz plan na drugą połowę, którą zresztą twój zespół rozpoczyna od środka. I co? Po siedemnastu sekundach twój podopieczny dostaje bezsensowną czerwoną kartkę. To spotkało selekcjonera reprezentacji Norwegii, którego podopieczni przegrali w Cardiff z Walią w trzeciej kolejce grupy IV dywizji A Ligi Narodów.

Reklama

Słabiutka Norwegia (poza początkiem) zasłużenie przegrała

A wszystko zaczęło się dla ćwierćfinalisty mistrzostw świata bardzo dobrze. Już po nieco ponad dziesięciu minutach wynik otworzył Oscar Bobb, który wykorzystał świetne podanie w tempo Martina Odegaarda. Pomocnik Arsenalu zagrał wprost w… Bena Daviesa, jednak kapitan Walijczyków najpierw jakimś cudem nie zablokował tego dogrania, a następnie obserwował, jak ucieka mu skrzydłowy Fulham, który ze stoickim spokojem pokonał Warda, strzelając drugiego gola na tym zgrupowaniu.

Później było już tylko gorzej. Walia z każdą kolejną minutą się rozkręcała, choć trzeba przyznać, że przyspieszała jak pociąg towarowy. Pierwszy celny strzał gospodarze oddali dopiero po ponad pół godzinie gry. Wówczas Joe Cullen próbował zaskoczyć Nylanda z ostrego kąta, lecz Norweg bezproblemowo obronił.

Groźnie pod jego bramką zrobiło się też chwilę wcześniej, kiedy to po centrze Sorby Thomasa samobója prawie strzelił Kristoffer Ajer. Na szczęście dla gości futbolówka nieznacznie minęła słupek. Analogicznie niewiele brakowało, a piłkę do własnej siatki po drugiej stronie wpakowałby Benjamin Cabango, lecz walijskiego stopera uratował Ward.

W 38. minucie zespół gospodarzy udokumentował swój lepszy fragment gry. Aursnes do spółki z Berge stracili piłkę na własnej połowie, a chwilę później widzieli, jak Thomas wyłożył futbolówkę Jamesowi na pustą bramkę. Z najbliższej odległości skrzydłowy Leeds United się nie pomylił i doprowadził do wyrównania.

Reklama

Niedługo później mieliśmy przerwę, którą selekcjoner gości wykorzystał zapewne, żeby dodatkowo zmotywować swoich podopiecznych, zasugerować jakąś zmianę i tak dalej. I wszystko na nic.

Siedemnaście sekund minęło od wznowienia gry przez Odegaarda do idiotycznej czerwonej kartki, którą zarobił Torbjorn Heggem. Norweski stoper dostał piłkę za plecy, miał sporą przewagę nad Jamesem, ale zlekceważył swojego rywala, który po chwili nagle znalazł się przed nim. Walijczyk nie zdążył jednak stanąć oko w oko z Nylandem, bowiem Heggem powalił go tuż przed polem karnym, za co wyleciał z boiska.

Żeby było gorzej, rzut wolny na gola zamienił Neco Williams, a kryminał odstawił tym razem norweski golkiper. Strzał był precyzyjny i mocny, ale oddany w część bramki niezasłoniętą przez mur… Nyland zdecydowanie mógł zrobić więcej.

Historyczne zwycięstwo Walii

Kolejne minuty upływały pod znakiem kontroli Walii, jednak brakowało klarownych sytuacji. Goście mieli gigantyczne problemy na bokach obrony z Walijczykami, a w szczególności z Sorbą Thomasem.

Reklama

Koumas nie wykorzystał sytuacji sam na sam, choć i tak wcześniej był na spalonym, Jamesowi nie udało się zwieńczyć golem szybkiego kontrataku, minimalnie niecelnie z dystansu uderzył Thomas, bliski szczęścia był Sheehan, a w końcówce Nyland sparował techniczny strzał Harrisa. Trochę się tego uzbierało, ale żadnej z tych akcji nie nazwalibyśmy stuprocentową. Dość powiedzieć, że Walia wygenerowała w drugiej połowie 0,47 xG, nie licząc gola z rzutu wolnego.

Norwegię było stać na pojedyncze zrywy. W drugiej połowie goście oddali osiem strzałów (więcej niż Walia), ale większość z nich gospodarze skutecznie blokowali. Nie był to również dzień Erlinga Haalanda, który dwukrotnie stanął przed szansą na zdobycie bramki. Raz skutecznie uprzykrzył mu życie Davies, a później napastnik Manchesteru City za lekko uderzył głową w sam środek. Skandynawowie mogli jednak wyjechać z Cardiff chociaż z remisem, ale w samej końcówce nieznacznie z dystansu pomylił się Strand Larsen.

Zatem Walijczycy w końcu mogą świętować zwycięstwo w dywizji A Ligi Narodów. Potrzebowali na to dziewięciu spotkań – wcześniej dwukrotnie przegrywali z Holandią i Polską, a po jednym razie z Portugalią, Danią oraz Belgią, z którą też raz zremisowali, co do czwartku pozostawało ich jedyną zdobyczą punktową.

Poza niemrawym początkiem trzeba powiedzieć, że Wyspiarze wygrali jak najbardziej zasłużenie, a na boisku, tak jak pisaliśmy, najlepiej wyglądały skrzydełka, które hulały aż miło.

Reklama

Walia – Norwegia 2:1 (1:1)

  • 0:1 – Oscar Bobb 11′
  • 1:1 – Daniel James 38′
  • 2:1 – Neco Williams 48′

Fot. Newspix

0 komentarzy
Maciej Piętak

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne reprezentacje

Reklama