Po remisie z Bośnią i Hercegowiną oraz porażką ze Szwecją reprezentacja Polski zmierzy się z Rumunią, która dla odmiany przegrała oba dotychczasowe spotkania. Głos przed tym meczem zabrał piłkarz, który przez kilka lat występował na poziomie Ekstraklasy. Po czasie z wielkim sentymentem wspomina polską ligę.
Z rumuńskim serwisem Fanatik porozmawiał Sergiu Hanca, który przez kilka lat występował w Cracovii. Po czasie stawia Polskę jako wzór do naśladowania pod kątem pracy z młodymi zawodnikami. Równie ciekawie mówi jednak o Ekstraklasie. Wskazuje, że jest ona lata świetlne dalej od tamtejszej najwyższej klasy rozgrywkowej.
– Różnica nie jest duża, jest ogromna! Począwszy od baz treningowych i logistyki, przez prawa telewizyjne, aż po wynagrodzenia. Nie wspominam już nawet o atmosferze, stadiony są wypełnione po brzegi, a intensywność gry jest bardzo wysoka – mówi były piłkarz Cracovii w rozmowie z rodzimymi mediami.
„Najlepsze doświadczenie w karierze”. Rumun z sentymentem wspomina swoją grę w Ekstraklasie
Sergiu Hanca mówi też o olbrzymich dysproporcjach finansowych pomiędzy ligami w obu krajach. Tu na przykład podaje Wieczystą, która nawet na niższych szczeblach płaciła spore pensje. Mówi też o Widzewie, gdzie piłkarze również mogą liczyć na niemałe zarobki.
– Zespół, do którego poszedł Żeljko Kopić [Wieczysta Kraków], w trzeciej i drugiej lidze płacił zawodnikom po 10–15 tysięcy euro, co u nas są wysokie pensje i dostają je tylko najlepsi zawodnicy w niektórych klubach. Widzew Łódź, kiedy uruchamia sprzedaż karnetów, wyprzedaje wszystkie 15 tysięcy w ciągu 30 minut, a zawodnicy zarabiają tam 1–2 miliony euro rocznie.
Został też zapytany, dlaczego piłkarze z Ekstraklasy nie trafiają do Rumunii, a w drugą stronę dzieje się to całkiem regularnie. Tu można wspomnieć choćby Otto Hindricha, który w Legii wyrósł na najlepszego bramkarza w całej stawce. Były gracz Cracovii wspomina, że lata spędzone przy Kałuży to jego najlepszy czas w karierze.
– Cały czas musisz walczyć o miejsce w podstawowym składzie, nawet kiedy jestem w dobrej formie. Właśnie w ten sposób zostałem również kapitanem drużyny. Jako obcokrajowiec musisz tam ciężko pracować i udowodnić, że jesteś od nich lepszy. Polacy nie mają po co tutaj przychodzić. Dlaczego mieliby wybierać gorsze warunki i znacznie niższe pensje? Oni chcą się rozwijać i nigdy nie przyjechaliby do Rumunii. Polska liga jest bardzo rozwinięta i czułem się tam wyjątkowo. To było coś niesamowitego. Najlepsze doświadczenie w mojej karierze.
Co ciekawe, gra w Cracovii była dla doświadczonego skrzydłowego jedyną przygodą poza granicami swojego kraju. Siedmiokrotny reprezentant Rumunii podczas tych kilku lat spędzonych w Polsce zagrał w 115 meczach, strzelił 19 goli oraz dorzucił 20 ostatnich podań. Zdecydowanie największym jego sukcesem było zdobycie Pucharu Polski w 2020 roku. Ekipa Michała Probierza w finale rozgrywanym w Lublinie pokonała Lechię Gdańsk. Niedługo później dorzuciła także Superpuchar.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix