Zdecydowanie inaczej Niemcy wyobrażali sobie erę pod wodzą Jurgena Kloppa. Miała być rewolucja, a tymczasem jest kontynuacja. I to w złym tego słowa znaczeniu. Die Mannschaft po przeciętnym widowisku w Augsburgu uległa 0:1 Grecji.
Na usprawiedliwienie trzeba jednak dodać, że niemiecka reprezentacja przypomina jak na razie jeden wielki plac budowy. Dość powiedzieć, że Klopp zaprosił na swoje debiutanckie zgrupowanie grupę blisko 50 piłkarzy. Nieprzypadkowo. W porównaniu z meczem z Holandią (1:1), selekcjoner naszych zachodnich sąsiadów dokonał aż pięciu zmian w podstawowym składzie. Alexander Nubel zastąpił w bramce Marca Andre ter Stegena, Vagnoman i Bisseck zajęli miejsce Treu i Schlotterberga w obronie, w środku pola Conte zastąpił Amiriego, a na szpicy Klopp postawił na Ebnoutaliba kosztem kontuzjowanego Kaia Havertza.
Czyli, w skrócie – zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany.
– Kiedy buduje się coś od zera, potrzeba czasu i powtarzalności, zanim wszystko zacznie funkcjonować automatycznie. Holandia ma znacznie lepiej utrwalone schematy gry niż my na tym etapie, zwłaszcza biorąc pod uwagę liczbę zmian, jakich dokonałem w składzie. Ale praca z tymi chłopakami sprawia mi ogromną frajdę. Dużo rozmawiamy, testujemy różne rozwiązania i dopracowujemy detale. Ostatecznie jednak liczy się to, co pokażemy na boisku – tonował nastroje przed spotkaniem Klopp.
Grecka tragedia Kloppa. Niemcy dalej bez zwycięstwa w Lidze Narodów
Jeśli po meczu z Grecją można powiedzieć coś pozytywnego o grze Niemców, to na pewno to, że mają materiał na wyciągnięcie wniosków. Widać było, że wcześniej nie grali w takim zestawieniu i brakuje im zgranie, schematów, automatyzmów. Wysokie posiadanie piłki (76 proc.) nie przekładało się w żaden sposób bowiem na zagrożenie pod bramką. Była to raczej jałowa wymiana podań bez konkretów.
No chyba, że piłkę przy nodze miał Karim Adeyemi. Skrzydłowy FC Barcelony jest ostatnio ewidentnie w gazie, co udowodniał również w Augsburgu, gdzie próbował ciągnąć na swoich barkach niemiecką ofensywę. W pierwszej połowie oddał dwa groźne strzały, ale jeden z nich był niecelny, a z kolejnym uporał się czujny w bramce Tzolakis. Poza tym, bida z nędzą.
Grecy tymczasem schowali się za podwójną gardą i czekali na swoje szanse z kontrataków. Pierwszy sygnał ostrzegawczy wysłali w 68. minucie, kiedy to Fotis Ioannidis był bliski szczęście, ale minął się z piłką, która przeleciała kilka centymetrów od słupka. Miał szczęście Nubel, którego zabrakło mu już kilka minut później. Dimitrios Kourbelis oddał strzał z pola karnego, futbolówka odbiła się po drodze od stopy Kimmicha, po czym zmieniła trajektorię lotu i zmyliła golkipera Besiktasu.
1-0 Greece!
Kourbelis gives us the lead! #GERGRE | #Ethniki pic.twitter.com/O7dgrhk0QL— Hellas Football (@HellasFooty) September 27, 2026
Co ciekawe, dla Greków był to jedyny celny strzał, który oddali przez całe 90 minut. I, co jeszcze ciekawsze, to w zupełności im wystarczyło, by wywieźć z niemieckiej ziemi komplet punktów. Klopp i spółka zagrażali im tylko pozornie i zasłużenie zostali ukarani za swój brak zdecydowania. Podopieczni Ivana Jovanovicia z kolei zostali wynagrodzeni za cierpliwość oraz konsekwencję.
Niemcy wciąż więc pozostają bez zwycięstwa pod wodzą Kloppa. Do trzech razy sztuka? Przekonamy się w czwartek 1 października, kiedy to Die Mannschaft podejmie Serbię. Liderująca w tabeli Grecja w tym samym czasie zmierzy się natomiast z Holandią.
Niemcy – Grecja 0:1 (0:0)
- 74′ Kourbelis – 0:1
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix