Piłkarskie jaja. Bramkarz schował piłkę i nie chciał oddać [WIDEO]

Mikołaj Duda

27 września 2026, 23:01 • 2 min czytania 0

Reklama
Piłkarskie jaja. Bramkarz schował piłkę i nie chciał oddać [WIDEO]

Do kuriozalnej sytuacji doszło w meczu Ligi Narodów pomiędzy Austrią i Kosowem. Bramkarz debiutujący w narodowych barwach najwidoczniej był tak zły po stracie pierwszego gola, że postanowił zrobić wszystko, by zapobiec kolejnemu. I to dosłownie. Postanowił schować piłkę i nie miał zamiaru jej oddać, mimo prób wyłuskania jej przez przeciwników. Całość wyglądała naprawdę komicznie. 

Reklama

Ralf Ralgnick w meczu Ligi Narodów z Kosowem postanowił dać szansę debiutu Christianowi Zawieschitzky’emu. Długo wszystko dla 19-latka układało się najlepiej jak mogło. Austria prowadziła 3:0 i zapowiadało się, że zachowa pierwsze czyste konto w narodowych barwach. To się jednak nie udało. Na kilka minut przed końcem podstawowego czasu gry rzut karny na gola zamienił Edon Zhegrova.

Młody bramkarz postanowił zadziałać i zrobić absolutnie wszystko, by więcej goli już nie padło.

Kuriozalna sytuacja w meczu Ligi Narodów. Bramkarz schował piłkę po straconym golu

Po tym, jak piłka wpadła do siatki, Zawieschitzky postanowił ją zabrać i wsadzić sobie pod koszulkę. Nie miał specjalnego zamiaru jej oddawać, chociaż reprezentanci Kosowa rzucili się w jego stronę, by gra jak najszybciej została wznowiona. Na nagraniu widać choćby jak jeden z przeciwników wali pięścią w „brzuch” Austriaka. Piłka jednak utrzymała się na miejscu i dopiero chwilę później udało się ją wyłuskać.

Reklama

W całą operację musiał zaangażować się arbiter, jednak młody bramkarz na co dzień występujący wraz z Bartoszem Mazurkiem w Salzburgu nie został ukarany za swoje zachowanie. Nie obejrzał nawet żółtej kartki.

W każdym razie rzeczywiście więcej goli już nie stracił. Austria pokonała Kosowo 3:1, a Zawieschitzky może być względnie zadowolony ze swojego występu. 19-latek zebrał w mediach społecznościowych sporo pozytywnych opinii.

Zastanawiamy się jedynie, czy po takiej akcji nie powinien zostać przesunięty do środka pola. Z taką kreatywnością mógłby zrobić wielką karierę jako ofensywny pomocnik!

Reklama

Fot. Newspix

0 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne reprezentacje

Reklama