Holandia Xaviego z wygraną na trudnym terenie. Błysk Meerdinka

Marcin Ziółkowski

27 września 2026, 20:09 • 4 min czytania 0

Reklama
Holandia Xaviego z wygraną na trudnym terenie. Błysk Meerdinka

Mecze na serbskiej Marakanie nigdy nie są łatwymi potyczkami. Atmosfera gorącego bałkańskiego kotła bardzo często udziela się piłkarzom. Holandia pod przewodnictwem Xaviego Hernandeza odniosła tam swoje pierwsze zwycięstwo. Bohaterem meczu w Belgradzie był Mexx Meerdink, który po raz pierwszy zagrał od początku dla Oranje. Piłkarz AZ Alkmaar dwa razy wpisał się na listę strzelców. Serbowie ponownie przegrali w nowej edycji Ligi Narodów wynikiem 1:2 po dominacji rywala.

Reklama

Okoliczności meczu

Druga kolejka Ligi Narodów była okazją do tego, aby każda z drużyn mogła zapomnieć o swoich tegorocznych bolączkach. Serbowie w 2026 roku wygrali tylko jeden z pięciu meczów, a Holendrzy w dziewięciu spotkaniach ani razu nie zachowali czystego konta.

Xavi Hernandez chciał przy okazji zanotować pierwszą wygraną jako opiekun Oranje, bo debiut z Niemcami zwieńczył remisem. Gospodarze meczu za to planowali zmazać plamę – przegrali z Grekami po golu w doliczonym czasie, choć rywale ich zdominowali. Spotkanie odbyło się na Marakanie, na której ostatnio kibice Crvenej zvezdy oddawali cześć zbrodniarzowi wojennemu, Ratko Mladiciowi.

Reklama

Serbia XI: V. Milinković-Savić, Nedeljković, Babić, Pavlović, Terzić – Gudelj, Lukić – Żivković, Stanković, S. Milinković-Savić – Joveljić,

Holandia XI: Verbruggen – Dumfries, van Hecke, van Dijk, van de Ven – Gravenberch, Veerman, Reijnders – Summerville, Meerdink, Gakpo.

Arbitrem głównym spotkania był Szymon Marciniak.

Holandia dominowała, ale do przerwy strzeliła tylko raz. Serbowie bez argumentów

O dziwo, to posiadająca tylko czterech starterów z ostatniego meczu Serbia jako pierwsza stworzyła zagrożenie pod bramką rywala. Po dobrej akcji z lewej strony, podanie na dobieg otrzymał Dejan Joveljić, a napastnik z ligi MLS uderzył obok słupka.

Reklama

Długimi fragmentami Holandia skupiała się na posiadaniu piłki i to najbardziej rzucało się w oczy. Wtem, ponownie zaatakowali Serbowie. Nedeljković podał do Joveljicia, ale ponownie zabrakło wykończenia.

Niewiele ponad kwadrans spędził na murawie Cody Gakpo. Choć to Sasa Lukić był pierwszy przy piłce to właśnie on otrzymał żółtą kartkę. Piłkarz Liverpoolu ucierpiał w starciu z pomocnikiem. Odczuł to do tego stopnia, że po kilku minutach od sytuacji zmienił go Ruben van Bommel.

Reklama

Grający po raz pierwszy od początku dla Oranje Mexx Meerdink w szybkiej akcji uderzył z ponad 25 metrów. Vanja Milinković-Savić z trudem obronił strzał podstawowego zawodnika Holendrów na pozycji numer dziewięć. I to właśnie piłkarz AZ Alkmaar był odpowiedzialny za zmianę wyniku.

Crysencio Summerville pościgał się na prawej flance z Aleksą Terziciem i po upadku obu panów, Szymon Marciniak wskazał bez żadnych wątpliwości na jedenasty metr. Meerdink bardzo pewnie wykonał swoje zadanie.

Reklama

Po dwóch okazjach Serbów w pierwszym kwadransie, nie było więcej okazji pod bramką Verbruggena. Holendrzy coraz lepiej kontrolowali spotkanie w Belgradzie, ale konkretów w ataku brakowało.

Niespodziewany zwrot akcji. Jović jednak punktów nie dał

Veljko Paunović zdecydował się na dwie zmiany w przerwie. Uznał, że Joveljić i Sergej Milinković-Savić powinni odpocząć, a Luka Jović i Dusan Tadić – trochę się zmęczyć. Nie mógł mieć większej satysfakcji widząc, że pierwszy z nich doprowadził do zmiany wyniku sześdziesiąt sekund po wznowieniu gry.

Bart Verbruggen najpierw obronił dwa strzały w jednej akcji, ale na wykończenie z kilku metrów napastnika AEK-u Ateny nie miał już odpowiedzi. W Belgradzie dość niespodziewanie było 1:1.

Reklama

Holendrzy z każdą minutą byli coraz bardziej zniecierpliwieni. Druga połowa zaczynała układać się w podobny sposób co pierwsza – niby piłkarze z Beneluksu przeważali, ale brakowało produktu końcowego. Przed upływem godziny spotkania, doskonałe podanie Denzela Dumfriesa zmarnował Tijjani Reijnders. Piłkarz Al-Qadsiah nie trafił w bramkę z 10 metrów.

Reklama

I ponownie na kłopoty drużyny Xaviego odpowiedzią był Mexx Meerdink. Dobre podanie z głębi pola posłał Joey Veerman. Adrestaem był Guus Tila, dopiero co wprowadzony zmiennik. Urodzony w Kenii piłkarz zgrał do napastnika AZ, a ten ponownie strzelił gola po mocnym uderzeniu w róg bramki.

Kolejną świetną okazję miał Jović. Były napastnik Milanu i Realu Madryt, choć przeskoczył rywala to minimalnie chybił.

Reklama

Xavi dał szansę nie tylko Tillowi, ale i braciom Timber, którzy razem zameldowali się na murawie w Belgradzie. Rywale Serbów ponownie w tej edycji Ligi Narodów oddali ponad 20 strzałów na bramk Vanji Milinkovicia-Savicia. Drużyna z Bałkanów ma duże braki w defensywie i to mimo całkiem uznanych nazwisk.

Pod koniec meczu Verbruggena sprawdził jeszcze Filip Kostić, a bramkarz Brighton musiał się co nieco wysilić. Doskonałą sytuację na koniec zmarnował jeszcze Ruben van Bommel. Till był bliski drugiej asysty – choć miał sytuację sam na sam to wystawił piłkę piłkarzowi PSV. Vanja Milinković-Savić był czujny do końca. Holandia po dwóch meczach ma więc cztery oczka w Lidze Narodów, a Serbowie jeszcze nie zapunktowali.

Serbia – Holandia 1:2 (0:1)

  • 0:1 – Mexx Meerdink – 30′ (karny)
  • 1:1 – Luka Jović – 46′
  • 1:2 – Mexx Meerdink – 69′

 

Reklama

 

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Narodów

Reklama