Arena z Euro 2012 uszkodzona. Rosjanie znów zaatakowali stadion

Kacper Korpak

27 września 2026, 14:55 • 2 min czytania 8

Reklama
Arena z Euro 2012 uszkodzona. Rosjanie znów zaatakowali stadion

Atak Rosji na Ukrainę ciągle trwa. Tym razem poszkodowany został stadion, który jeszcze podczas zmagań na Euro 2012 odwiedziły reprezentacje Niemiec, Portugalii czy Holandii. Arena w Charkowie od wielu miesięcy nie jest wykorzystany. Cierpi na tym m.in. lokalny Metalist, który ciągle musi rozgrywać swoje starcia poza domem.

Reklama

Kolejny atak Rosjan. Ucierpiał stadion z Euro 2012

Pamiętacie Euro 2012? Wielki turniej dla Polski. Oczywiście nie ze względu na wynik sportowy, a całą otoczkę związaną z mistrzostwami. Dzięki temu w Polsce powstały m.in. piękne stadiony. Podobnie jak na Ukrainie. Łącznie podczas mistrzostw Europy w 2012 roku całemu światu pokazały się obiekty w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu, Gdańsku, Kijowie, Lwowie, Doniecku i Charkowie. Niestety ten ostatni stadion oberwał odłamkiem rosyjskiej rakiety lub drona. Uszkodzenie jest jednak niezbyt duże. Mimo to większą stratą, jaką przeżywa obiekt w Charkowie, jest brak rozgrywanych na nim meczów.


Przepiękna arena została otwarta w 1925 roku, a przed Euro została oczywiście gruntownie przebudowana. Stadion może więc teraz pomieścić aż 40 tysięcy kibiców. Tylko co z tego? Przez atak Rosjan na Ukrainę, obiekty w tej części kraju nie są wykorzystywane. Ciągły ostrzał i bliskości frontu uniemożliwia rozgrywania tu spotkań lokalnym drużynom.

Reklama

Metalist musi grać poza domem

Pokrzywdzony jest chociażby Metalist Charków. Drużyna, która jeszcze w 2012 roku potrafiła meldować się w 1/4 finału Ligi Europy, teraz przeżywa trudne chwile. Wszystko w Charkowie posypało się w 2016 roku. Wtedy klub przeszedł przez kryzys finansowy i ogłosił upadłość. Od tamtego momentu musiał błąkać się po niższych rosyjskich ligach. W sezonie 2020/2021 udało im się awansować na zaplecze ukraińskiej Ekstraklasy, a rok później Metalist zameldował się w elicie. Ten pobyt nie trwał jednak zbyt długo, bo już po roku zespół ponownie spadł na drugi poziom rozgrywkowy. Tam gra do tej pory i marzy o lepszych czasach, nie tylko dla klubu, ale także dla całej Ukrainy.

 

Reklama


Fot. 400mm.pl

8 komentarzy
Kacper Korpak

Pasjonat polskiej ligi. Wierzy jedynie w Boga i w prawa Ekstraklasy. Nie pogardzi dobrym jedzeniem i polskim żużlem. W przeszłości zamiast grać z kolegami w Minecrafta, oglądał jak Emilijus Zubas w pojedynkę próbował utrzymać GKS Bełchatów w Ekstraklasie. Twierdzi, że dzieci chętniej czytałyby książki, gdyby lekturą w szkole był Hrabia Monte Christo. W życiu chce jedynie pracować przy Ekstraklasie, spełniać marzenia i założyć szczęśliwą rodzinę.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama