Manchester City został uznany winnym prawie wszystkich z przeszło 100 zarzutów dotyczących łamania zasad Finansowego Fair Play. Co mu za to realnie grozi? Głos w sprawie zabrał brytyjski ekspert ds. finansowych. W rozmowie z „Daily Mail” naszkicował on najbardziej prawdopodobny scenariusz rozwoju wypadków.
Ci, którzy liczą na karną degradację The Citizens, będą prawdopodobnie rozczarowani.
Manchester City łamał FFP. Co mu realnie grozi?
– Nie ma wątpliwości, że najbardziej prawdopodobnym rozstrzygnięciem jest kara odjętych punktów – twierdzi Kieran Maguire. – Widzieliśmy już takie przypadki na przykład w sprawie Nottingham Forest czy Evertonu. Wtedy też dotyczyło to przekroczenia limitów finansowych. To jest jak najbardziej możliwe. Jeśli jednak spojrzymy na regulamin Premier League, to zobaczymy, że zakres możliwych sankcji jest tak szeroki, jak tylko można sobie wyobrazić. W grę wchodzi grzywna, ujemne punkty i usunięcie z ligi. Odebranie tytułów mistrzowskich, zdobytych w tym konkretnym okresie, też jest możliwe.
Ekspert nie przewiduje jednak, by władze Premier League miały się zdecydować na drastyczne posunięcia. Z prostej przyczyny: wygenerowałoby to jeszcze więcej problemów dla rozgrywek. Kluby, które przegrywały rywalizację z Manchesterem City na angielskim podwórku, i tak mogą się upomnieć nie tylko o należne trofea, ale i o premie finansowe. A co z drużynami, które nie dostały się do Ligi Mistrzów, bo jedno z miejsc premiowanych udziałem w Champions League zajęli Obywatele?
Efekt domina murowany.
– Mamy już precedens, kiedy Evertonowi nakazano przekazać Burnley 35 milionów funtów za jedno naruszenie w jednym sezonie – przypomina Maguire. – Najprawdopodobniej skończy się znaczącą liczbą odjętych punktów dla Manchesteru City.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. NewsPix.pl