Świat calcio pogrążony w żałobie. Nie żyje legenda Interu Mediolan

Jan Broda

Autor:Jan Broda

19 września 2026, 10:16 • 2 min czytania 2

Reklama
Świat calcio pogrążony w żałobie. Nie żyje legenda Interu Mediolan

Smutne wieści napłynęły tej nocy z Mediolanu. Zmarł Sandro Mazzola, wielka legenda Interu i reprezentacji Włoch. Były piłkarz i dyrektor sportowy Nerazzurrich miał 83 lata. 

Reklama

Informację o jego śmierci przekazał bezpośrednio Inter. Trudno zresztą, żeby było inaczej, bo Mazzola praktycznie całe swoje życie spędził na Giuseppe Meazza. Najpierw w latach 1960-1977 jako piłkarz, gdzie błyszczał pod wodzą słynnego Helenio Herrery. Meazza był przykładem, dzisiaj już coraz rzadziej spotykanym, one-club mana. Przez całą karierę przywdziewał tylko barwy Nerazzurrich.

Sandro Mazzola był jednym z najwspanialszych piłkarzy w historii. Nie tylko w historii Nerazzurrich. On był historią Interu: przyszedł do klubu jako chłopiec i nigdy go nie opuścił – podsumował Inter w pożegnalnym komunikacie.

Inter pogrążył się w żałobie. Nie żyje Sandro Mazzola

W tym czasie Mazzola zdobył z Interem cztery tytuły mistrza Włoch, dwa Puchary Europy, dwa Puchary Interkontynentalne, tytuł króla strzelców Serie A (w 1965 roku, z 17 golami) oraz w Pucharze Europy (7 goli w 1964 roku). Zajął też drugie miejsce w plebiscycie Złotej Piłki 1971, tuż za wielkim Johanem Cruyffem. Siedemnaście sezonów, 565 oficjalnych występów, 158 goli – wylicza Inter.

Reklama

W reprezentacji kraju Mazzola rozegrał 70 spotkań. Sięgnął po mistrzostwo Europy w 1968 roku, a dwa lata później został wicemistrzem świata.

Po zawieszeniu butów na kołku, Mazzola nadal był związany z Interem. W latach 1995-2003 pełnił funkcję dyrektora sportowego. Na tym stanowisku również zapisał się złotymi zgłoskami. To właśnie za jego kadencji na Giuseppe Meazza trafił Ronaldo. Transfer Il Fenomeno był niewątpliwie największym sukcesem Mazzoli.

Więź z Interem, która nigdy się nie skończyła i trwała dalej, gdy został dyrektorem, a potem dyrektorem sportowym. Nawet zza biurka miał wyjątkowe oko do talentów. Platini i Falcão, którzy ostatecznie się wymknęli. Zenga, ściągnięty z powrotem do Mediolanu z Sambenedettese. I przede wszystkim Ronaldo. Il Fenomeno przyszedł, bo Moratti i właśnie Mazzola naciskali na ten transfer. Gdy R9 był prezentowany w siedzibie Nerazzurrich, u jego boku stali Luis Suárez i Sandro Mazzola – podsumowano.

Reklama

Śmierć Mazzoli nastąpiła niecałe 24 godziny przed wyjazdowym meczem Interu z AS Romą. Spotkanie poprzedzi minuta ciszy.

Fot. Newspix

2 komentarze
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama