Dużo ciekawego działo się w spotkaniu Wolfsburga z Energie Cottbus w czwartej kolejce 2. Bundesligi. W starciu, w którym wystąpiło dwóch polskich bramkarzy – Jakub Zieliński w zespole gospodarzy i Marcel Lotka w ekipie gości – padł wynik 4:4. Spadkowicz z niemieckiej elity roztrwonił trzybramkową przewagę, a beniaminek uratował punkt w doliczonym czasie gry.
Zieliński vs Lotka. Początek dla tego pierwszego
Początkowo to Wilki miały zdecydowaną przewagę na boisku. Gospodarze dość szybko wyszli na prowadzenie, do czego w dużej mierze przyczynił się niestety Marcel Lotka. Polski golkiper Energie Cottbus już w trzeciej minucie sfaulował we własnym polu karnym Roberta Glatzela. Sam poszkodowany pewnie wykorzystał rzut karny, posyłając piłkę w okienko.
Gospodarze nie zamierzali zwalniać tempa i szukali kolejnych goli. Bliski podwyższenia prowadzenia był Alexander Bernhardsson, jednak ten trafił jedynie w słupek. Niedługo potem do siatki trafił już Vinicius Souza, wykorzystując podanie Fabiana Reese.
Na tym Wolfsburg nie chciał poprzestać. Minęło kilka minut, a Marcel Lotka tym razem uratował swój zespół, kiedy to powstrzymał Reese w sytuacji sam na sam. W 34. minucie Polak skapitulował jednak po raz trzeci. Ponownie gola strzelił Glatzel, który wykorzystał błąd obrony w rozegraniu i przelobował golkipera.
Wydawało się, że już jest pozamiatane.
Energie nabrała energii
Nadzieję w serca kibiców gości tuż przed przerwą wlał Luca Erlein. Boczny obrońca beniaminka w czwartej minucie doliczonego czasu pierwszej połowy skutecznie dobił piłkę uderzoną w obramowanie bramki przez Tolcaya Cigerciego.
Po zmianie stron goście, podbudowani golem do szatni, ruszyli do odrabiania strat. Chwilę po przerwie złapali kontakt, kiedy to King Manu strzałem w krótki róg pokonał Jakuba Zielińskiego.
Młody Polak miał w tej połowie sporo pracy, bo musiał interweniować m.in. przy próbach Christiana Kinsombiego czy Axela Borgmanna.
Gospodarze stracili kontrolę nad meczem, a w 67. minucie stracili i prowadzenie. Vinicius Souza sfaulował we własnej szesnastce Moritza Hannemanna, a jedenastkę na gola zamienił Cigerci.
Sensacja w Wolfsburgu
Katastrofy gospodarzy mógł być ciąg dalszy, gdyby tylko nieco lepiej w świetnej sytuacji przymierzył Dmytro Bogdanow. Niewykorzystana okazja mogła zemścić się chwilę później, jednak mocny strzał z dystansu Reesego zatrzymał się tylko na poprzeczce bramki Lotki.
Ostatecznie miejscowi wrócili na prowadzenie za sprawą wprowadzonego chwilę wcześniej Mattiasa Svanberga. Szwed przeprowadził indywidualną akcję i zwieńczył ją golem na 4:3.
Goście się jednak nie poddali, a po drugiej żółtej kartce dla stopera gospodarzy, Mathysa Angely’ego, poczuli krew. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry lewą stroną urwał się Kinsombi, zagrał na dalszy słupek, a tam akcję zamknął Bogdanow, wyrównując stan meczu. Więcej goli nie padło. Wolfsburg stracił cenne dwa oczka w kontekście walki o awans, ale i tak pozostaje niepokonany w lidze. Po czterech meczach jest trzeci z ośmioma punktami na koncie. Energie z kolei przerwało serię trzech porażek z rzędu. Zespół z Cottbus zajmuje dziesiąte miejsce z czterema oczkami.
I na koniec jeszcze słówko o występie bramkarzy. Jakub Zieliński obronił łącznie sześć strzałów, wykreował koledze z zespołu jedną okazję, a xG rywala wyniosło aż 2,69, więc jak na cztery stracone bramki nie było tragedii. Gorzej wypadł Lotka, który sparował trzy uderzenia i sprokurował jedenastkę. Dodajmy jednak, że przeciwnik wygenerował xG na poziomie 3,24, a golkiper Energie miał najwyższy wskaźnik pass efficiency w drużynie (drugi najwyższy w meczu).
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix