Benfica przepłaciła za Kamińskiego? „Zbyt wysoka kwota”

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

31 sierpnia 2026, 14:35 • 6 min czytania 7

Reklama
Benfica przepłaciła za Kamińskiego? „Zbyt wysoka kwota”

Benfica zaczęła sezon od dwumeczu z St. Gallen, a Jakub Kamiński w obu spotkaniach zagrał w podstawowym składzie. W sierpniu jednak zaliczył tylko 21 minut, a trzy razy nie podniósł się nawet z ławki. Głównym powodem jest powrót do dyspozycji podstawowych skrzydłowych. Autor podcastu o Benfice w rozmowie z „WP SportoweFakty” podkreśla też, że kiedy Polak dostawał te szanse, miał problem ze zrozumieniem taktyki. Dodaje jednak, że klub jest cierpliwy wobec zawodnika, który dopiero co wszedł w nowe środowisko.

Reklama

Kłopoty, kłopoty Kamińskiego

Jakub Kamiński nie ma łatwego wejścia do Benfiki. Debiut zaliczył w podstawie i był też członkiem wyjściowej jedenastki na drugi mecz z St. Gallen. Jednak po awansie „Orłów” do kolejnej rundy eliminacji Ligi Europy poszedł w odstawkę. W kolejnych sześciu meczach trzykrotnie nie podniósł się nawet z ławki, a na murawie łącznie spędził tylko 20 minut. Po awansie do fazy ligowej nowy trener Lizbończyków, Marco Silva, był pytany, dlaczego Polak nie gra, skoro Benfica dała za niego 17 baniek. Silva odparł, że pieniądze nie mają znaczenia przy wyborze składu.

– Zadam dwa pytania: Ile kosztował Lukebakio? 20 milionów. Ile minut zagrał w ostatnich trzech meczach? [28 – przyp. red.] Ile kosztował Rios? [27 mln euro] Ile zagrał w ostatnich meczach? [47 minut w trzech ostatnich] Mógłbym wymienić więcej takich zawodników, także tych tańszych. Jestem tu po to, by podejmować decyzje najlepsze dla drużyny na dany mecz. To moja rola jako trenera – odpowiedział jednemu z dziennikarzy.

Reklama

Silva dodawał, że skoro Gianluca Prestianni jest w świetnej formie, to dlaczego miałby go sadzać na ławkę. W tym sezonie Argentyńczyk w sześciu występach strzelił cztery gole i dorzucił asystę. W rewanżowym play-offie o fazę ligową z Aarhus 20-latek ustrzelił nawet dublet.

– To po prostu rywalizacja w składzie. Gdy na danej pozycji inni gracze spisują się bardzo dobrze… Może oczekujecie, że posadzę Prestianniego na ławce i wpuszczę Kamińskiego. Prestianni gra dobrze, choć wy pewnie czekacie, aż go zdejmę. Ja ze swojej strony jako trener Benfiki zawsze będę podejmował decyzje, które uważam za najlepsze pod kątem nadchodzącego spotkania – zwrócił się do mediów.

Reklama

Prawie 20 baniek „zbyt wysoką” kwotą

Początek przygody reprezentanta Polski na Półwyspie Iberyjskim w rozmowie z Rafałem Szymańskim z „WP SportoweFakty” skomentował Bruno Francisco. To twórca poświęconego Benfice podcastu „Visao Vermelha”. Na podstawie pierwszych występów wychowanka Lecha w koszulce Orłów Francisco ocenia, że Lizbończycy za niego przepłacili. Tym bardziej, że w najbliższej perspektywie wydaje się być tylko rezerwowym. Z drugiej jednak strony uspokaja, że klub rozumie, iż 24-latek wszedł w nowe środowisko i potrzebuje czasu na adaptację.

– W Portugalii ten transfer był sporym zaskoczeniem. Zawodnik był tutaj praktycznie nieznany, a kwota prawie 20 milionów euro wzbudziła zdziwienie. Na podstawie tego, co do tej pory zobaczyłem w jego wykonaniu, uważam, że była ona zbyt wysoka, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że nie będzie podstawowym zawodnikiem Benfiki.

Reklama

– Uważam, że nie wystawiając go obecnie do gry, klub chroni jego wizerunek i daje mu czas na spokojną pracę, podczas gdy on stopniowo przystosowuje się do nowej rzeczywistości. Marco Silva powiedział, że Kamiński wciąż się adaptuje i że przeprowadzka nie była dla niego łatwa. To zupełnie inny poziom klubu od tego, do którego był przyzwyczajony – zarówno pod względem stylu gry, jak i infrastruktury, sztabu oraz kibiców – dodaje.

„Pozostawił wrażenie niegotowego”

Wszystko wskazuje, że jeszcze tego lata rzeczony Lukebakio, który w ostatnim czasie również jest tylko rezerwowym, opuści Estadio da Luz. Jednak nawet po zmianie barw przez reprezentanta Belgii Kamińskiemu zostaje jeszcze kilku konkurentów do gry na skrzydle.

– Kamiński rywalizuje z niezwykle dobrze wyszkolonymi technicznie zawodnikami o bardzo wysokiej jakości. Prestianni jest w świetnej formie. Schjelderup to jedna z gwiazd zespołu, ma też za sobą świetny mundial z reprezentacją Norwegii. Rafa Silva jest legendą klubu i strzela mnóstwo goli (…) Konkurencja Kamińskiego jest więc bardzo mocna, a wszyscy ci zawodnicy są w Benfice od dłuższego czasu, co oznacza, że zdążyli już w pełni zaaklimatyzować się w klubie – mówi Francisco.

Reklama

Norwegia na mundialu zaszła aż do ćwierćfinału, a tymczasem Benfica sezon rozpoczęła już dwa tygodnie po nim. Polak skorzystał więc na tym, że Schjelderup musiał odpocząć po długim turnieju. Natomiast Prestianni pierwszy występ w tym sezonie zaliczył dopiero w sierpniu.

– Po przyjściu do zespołu, z powodu nieobecności zawodników uczestniczących w mistrzostwach świata, od razu musiał wskoczyć do podstawowego składu, choć nie był jeszcze w pełni przygotowany. To sprawiło, że pozostawił po sobie wrażenie zawodnika, który nie jest gotowy na taki poziom rywalizacji. Marco Silva powiedział, że Kamiński nie rozumiał jeszcze w pełni założeń taktycznych zespołu i że również z tego powodu popełniał w tych meczach sporo błędów – kontynuuje.

Przyzwyczajony do innego stylu

Francisco podkreśla też, że w Kolonii Kamiński musiał bić się o utrzymanie w Bundeslidze, więc jego poprzedni zespół stosował defensywną taktykę. W Lizbonie natomiast czeka go walka o najwyższe cele, a Benfica w meczach na krajowych podwórku przeważnie jest dominującą stroną. Dziennikarz zauważa, że być może gdyby nie doszło do zmiany trenera, zaliczyłby łatwiejsze wejście do nowej drużyny.

Reklama

– Benfica ma duże ambicje. Chce zdobywać trofea w Portugalii, a także w Lidze Europy. Dlatego chce grać w sposób dominujący, długo utrzymując się przy piłce. Kamiński przyszedł z Koln, które gra niemal zupełnie odwrotnie. Rzadziej utrzymuje się przy piłce i w większym stopniu koncentruje się na przejściach z obrony do ataku. W poprzednim sezonie Benfica pod wodzą Jose Mourinho grała w podobny sposób, ale teraz, po przyjściu Marco Silvy, jej styl się zmienił.

Dopiero trzeci raz od czasu powstania Ligi Europy, co miało miejsce w 2009 roku, Benfica zaczyna sezon w tych rozgrywkach, a nie Lidze Mistrzów. Zdaniem Francisco „Orły” są klubem z wyższej półki, więc ciąży na nich dodatkowa presja związana z sukcesem w Lidze Europy.

Reklama

– Benfica to klub na poziomie Ligi Mistrzów. Celem zawsze jest zdobycie mistrzostwa Portugalii, co nie udało się w ostatnich trzech latach. Kiedy gra się w Lidze Europy, celem staje się również dotarcie do finału tych rozgrywek – zakończył.

W fazie ligowej piłkarze Marco Silvy rywalizować będą m.in. z Lechem Poznań. Benfica z „Kolejorzem” w Lidze Europy grała już w fazie grupowej sezonu 2020/21. W pierwszej kolejce wygrała przy Bułgarskiej 4:2, natomiast w przedostatniej serii gier ograła rezerwy 4:0. Z mistrzem Polski zmierzy się 5 listopada o godzinie 21:00 przed własną publicznością.

fot. Newspix

Reklama
7 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ligue 1

Oficjalnie: Liverpool znalazł następcę Salaha. Ponad sto milionów funtów

Maciej Piętak
0
Oficjalnie: Liverpool znalazł następcę Salaha. Ponad sto milionów funtów
MLS

Nowy format MLS. Robertowi pęka głowa

AbsurDB
3
Nowy format MLS. Robertowi pęka głowa

Inne ligi zagraniczne

Reklama