Como ma sprytny plan wobec kibiców. Można nawet stracić karnet!

Marcin Ziółkowski

03 sierpnia 2026, 23:08 • 3 min czytania 2

Reklama
Como ma sprytny plan wobec kibiców. Można nawet stracić karnet!

Karnety to jedna z najważniejszych rzeczy dla każdego kibica, który ma swoją określoną przynależność klubową. Nie inaczej jest w Como, które weszło niedawno w nową erę w swojej historii. Lepsze wyniki – to większa chęć na obejrzenie poczynań ekipy Cesca Fabregasa na żywo.

Reklama

Como w najbliższym czasie planuje zrobić mocny porządek z kibicami, którzy posiadając całoroczną wejściówkę… po prostu omijają mecze zespołu na Stadio Giuseppe Sinigaglia.

Nie chodzisz na Como mając karnet? Możesz mieć problem

Como ma w planie cofać karnety kibicom. Brzmi groźnie, ale spokojnie. Mowa o takich fanach, którzy opuszczą zbyt wiele spotkań bez uzasadnienia.

Klub ma zastrzegać sobie do tego prawo na mocy realiów, z którymi spotkał się w poprzednim sezonie, w którym Lariani zapewnili sobie udział w fazie ligowej Ligi Mistrzów i dotarli do półfinału Coppa Italia. Jak wyjaśniono w komunikacie prasowym, klub planuje unieważnić karnety w określonych sytuacjach.

– Posiadacze karnetów, którzy opuszczą więcej niż trzy mecze u siebie bez uprzedniego powiadomienia klubu i bez ważnego powodu, ryzykują utratę karnetu i prawa do jego przedłużenia – możemy przeczytać w oświadczeniu klubu.

Reklama

Como uzasadnia swoją decyzję argumentem, że pomoże to w walce z odsprzedażą biletów poza oficjalnymi kanałami klubu, co zachęca kibiców drużyn przeciwnych do obecności na trybunach. W dodatku, popyt na bilety jest największy w historii klubu.

W ostatnim czasie na łamach Corriere della Sera wypowiedział się w tym temacie prezes klubu, Mirwan Suwarso.

Reklama

– W ostatnich sezonach, było zbyt wiele okazji, w których fani drużyny przeciwnej celebrowali na naszych trybunach, a kibice Como, którzy chcieliby dumnie wspierać nasz zespół, nie byli w stanie otrzymać biletów na mecz.

Zespół Como posiada stadion, na którym wejdzie jedynie 12 tysięcy widzów. Mowa o Stadio Giuseppe Sinigaglia, które niedawno gościło Como Cup. Jednym z jego uczestników był zespół Efthymiosa Koulourisa, Al-Ula. Sam zawodnik jest w zaawansowanych rozmowach z Wieczystą Kraków w sprawie powrotu do Ekstraklasy.

Klub ma „karać” choćby tych kibiców, którzy omijają istotne spotkania dla drużyny. Możliwe są w tym przypadku konsekwencje prawne. Como rozważa też tymczasowe rozwiązanie dla kibiców chcących odsprzedać swoje bilety, do czasu uruchomienia oficjalnej platformy internetowej. Zespół z Lombardii może też anulować bilet lub unieważnić karnet sezonowy osobom, które noszą strój drużyny gości poza sektorem dla kibiców gości.

Utrata karnetu, brak stroju rywali, a wcześniej ograniczenie gry głową. Como pionierem?

Nie wiemy, czy zmiany wprowadzone przez Como znajdą kolejnych naśladowców, ale jedną niedawną – warto przypomnieć.  Wśród najmłodszych w akademii ustanowiono znaczne ograniczenie gry głową, celem ochrony tego ludzkiego organu.

Reklama

 

  • U10 – brak gry głową na treningach i meczach, auty i rzuty rożne będą wykonywane po ziemi,
  • U11 – gra głową może obowiązywać pod koniec sezonu, ale z użyciem lekkiej gumowej piłki,
  • U12 – nauka gry głową raz w miesiącu, również z użyciem lekkiej gumowej piłki i z maksymalnie pięcioma odbiciami podczas sesji,
  • U13 – odbijanie piłki głową raz w miesiącu, maksymalnie pięć razy podczas sesji, auty wykonywane ręką, ale poniżej poziomu głowy.

Klub zapowiada weryfikowanie w trakcie sezonu swojej strategii.

Reklama

 

 

Fot. Newspix

Reklama
2 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Cracovio, ogarnij napastnika! Bartosz Grzelak po raz pierwszy nie zremisował

Kacper Korpak
9
Cracovio, ogarnij napastnika! Bartosz Grzelak po raz pierwszy nie zremisował

Piłka nożna

Reklama
Ekstraklasa

Cracovio, ogarnij napastnika! Bartosz Grzelak po raz pierwszy nie zremisował

Kacper Korpak
9
Cracovio, ogarnij napastnika! Bartosz Grzelak po raz pierwszy nie zremisował