Trener Lechii po meczu z Wartą: Cztery razy zmienialiśmy skład

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

01 sierpnia 2026, 11:21 • 5 min czytania 3

Reklama
Trener Lechii po meczu z Wartą: Cztery razy zmienialiśmy skład

Lechia, której połowę składu znów stanowili debiutujący w seniorskiej piłce nastolatkowie, ponownie dostała u siebie 0:3. Tym razem trzy punkty z Gdańska wywiózł beniaminek z Poznania. Raptem kilka godzin przed meczem z Wartą FIFA zdjęła Lechii zakaz transferowy, więc spadkowicz mógł zacząć rejestrować nowych graczy. Udało się to jednak tylko w przypadku jednego zawodnika, a latem ściągnięto trzech. Trener Władysław Łupaszko na pomeczowej konferencji przyznał, że tuż przed pierwszym gwizdkiem kilka razy musiał zmieniać wyjściową jedenastkę.

Reklama

W Gdańsku walczyli z czasem

Lechia Gdańsk spłaciła zaległości za kwiecień i maj, więc PZPN 30 lipca zdjął jej zakaz transferowy. Następnego dnia, ledwie cztery godziny przed meczem z Wartą, zakaz zdjęła także FIFA. Dzięki decyzji FIFA Lechia może rejestrować nowych piłkarzy, choć spośród sprowadzonych latem graczy w kadrze na starcie z beniaminkiem znalazł się tylko Jakub Adkonis. Danyło Małow i Samuel Kopasek byli nieobecni, ponieważ trzeba jeszcze było wyrejestrować ich z poprzednich związków. Trener Władysław Łupaszko przekonywał, że wina nie leży po stronie Lechii.

Przed rozpoczęciem meczu cztery razy zmienialiśmy skład. Czekaliśmy, czy dadzą nam zgodę na rejestrację nowych graczy. To był problem ze strony federacji, z których pochodzą ci piłkarze. Jeszcze raz powtórzę – zmienialiśmy skład i standardy gry. Było bardzo intensywnie – mówił ukraiński szkoleniowiec na pomeczowej konferencji prasowej.

Reklama

Trener apeluje o wyrozumiałość

Podobnie, jak tydzień wcześniej z Pogonią Grodzisk Mazowiecki, połowę jedenastki Lechii stanowili nastolatkowie, którzy wcześniej nie mieli styczności z seniorską piłką. W meczu z Wartą doświadczenie na tym poziomie miał tylko 19-letni Adkonis. Szczególnie duży szum wywołała obecność w wyjściowym składzie 15-letniego Martina Szczerbińskiego. Łupaszko chwalił urodzonego w 2011 roku napastnika, mówiac, że ten „dochodzi do głosu”. 39-letni szkoleniowiec przyznał też, że podczas przygotowań do meczów z Pogonią oraz Wartą juniorzy nie byli obarczeni presją.

Musimy czekać na nowych piłkarzy, ponieważ widzimy jak dużo pomyłek w prostych sytuacjach popełniają nasi młodzi piłkarze. Bardzo dobrze, że Martin ma swoje sytuacje. Przez dwa mecze miał sześć sytuacji i żadnej nie wykorzystał. Dzisiaj pierwsza sytuacja rywali od razu kończy się bramką. Różnica jest w jakości (…) Musimy pamiętać, że ci gracze popełniają bardzo dużo błędów. Mówimy, że nie ma nich ciśnienia w trakcie tygodniowego cyklu treningowego, ale nie mogą bać się grać. Gdy tracimy piłkę, musimy walczyć, by ją odzyskać.

Reklama

– Dla nich to bardzo trudne fizycznie, nawet jeżeli mentalnie są przygotowani. Powiedziałem to piłkarzom, chcę powiedzieć też Wam i kibicom – musimy szukać takich piłkarzy, którzy będą zmotywowani i będą chcieli tu być. Tylko tak możemy zmienić tę sytuację. Kiedy uformujemy się jako zespół, to nasi młodzi piłkarze będą rosnąć razem z nim. Przerzucamy teraz to ciśnienie na nich i tak musi być. Oczywiście, trzeba było to zrobić jeszcze w czasie przygotowań, ale mamy sytuację jaką mamy i musimy sobie z nią poradzić – dodał.

Wrócili liderzy, ale pewnie na chwilę

Do kadry meczowej wrócili nieobecny ostatnio z powodu urazu Rifet Kapić i Camilo Mena, który do czasu uregulowania przez klub zaległości siedział w Kolumbii. Kwestią czasu jest opuszczenie przez nich Gdańska, ale skoro Łupaszko miał jeszcze taką możliwość, to ich wpuścił. Ich zmiana znacząco ożywiła ofensywę. Do dyspozycji był również Bujar Pllana, jednak według Łupaszki nie jest on „mentalnie gotowy gry”. – Ma problemy, o których mówi, nie możemy na niego liczyć – przyznał szkoleniowiec „Biało-Zielonych”.

– Była wielka różnica pomiędzy pierwszą a drugą połową (…) Zrobiliśmy dwie zmiany i gra całkowicie się zmieniła. Camilo i „Riki” nie byli przygotowani fizycznie, ale ich ogólny poziom pomaga nam w zmianie przebiegu gry. Zrozumiałem, że z takimi zawodnikami, jak Kapić, czy Mena będziemy mogli częściej atakować ich bramkę. Oni tworzyli bardzo dużo sytuacji pod bramką przeciwnika – mówił Łupaszko.

Reklama

Kapić wszedł za Kacpra Rogoza, a na prawą obronę z braku laku przesunięty został Tomasz Neugebauer. Łupaszko przyznał, że wariant ten był ćwiczony na treningach:

– Musieliśmy zmieniać. Widzieliśmy, że tu było większe zagrożenie ze strony Warty. Teraz mamy taką sytuację, że musimy szukać różnych opcji z tego co mamy. To nie jest proste zadanie, ale w takich momentach pojawiają się kreatywne rozwiązania.„Nojgi” był bardzo agresywny w tej strefie. Mieliśmy dużo ataków z tej strony w drugiej połowie.

Gorące rozstanie z kapitanem

Pożegnanie Bośniaka z Gdańskiem było całkiem burzliwe. Po końcowym gwizdku usłyszał z młyna, że „ma oddać opaskę komuś z akademii”. Przekazał ją i odszedł, a w tle wybrzmiewało „wyp*****laj”. Tomasz Galiński z WP SportoweFakty zarejestrował, jak 31-latek przed zejściem do szatni jeszcze się z kimś wykłóca. Według dziennikarza spiął się ze stadionowym spikerem, Marcinem Gałkiem. Kibice Lechii sugerują, że mogło pójść o majowy wpis Gałka z Facebooka, który odnosił się do rzekomej deklaracji o odejściu, którą Kapić miał wygłosić tuż po spadku.

Reklama

Reklama

W następnej kolejce Lechia również zmierzy się z beniaminkiem, ale tym razem na wyjeździe. W sobotę 8 sierpnia o godzinie 20:15 zagra z Podbeskidziem. Na zakończenie konferencji prasowej trener Łupaszko zaapelował jeszcze do kibiców „Biało-Zielonych” o cierpliwość:

– Nie starczyło jakości, ale bardzo ważna jest sfera mentalna. Kiedy będą tu zawodnicy, którzy chcą tu grać i kochają ten klub, wtedy te sytuacje będą kończyły się bramkami. Chcę też powiedzieć, że musi być więcej wiary w ten klub, w to, że ta sytuacja może się zmienić. Chcę byśmy razem w to wierzyli, a wtedy dojdziemy do jakichś skutków.

fot. Newspix

Reklama
3 komentarze
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Betclic 1. Liga

Reklama