Christian Eriksen igra z losem. Chce znowu wrócić na boisko

Jan Broda

Autor:Jan Broda

09 lipca 2026, 22:22 • 3 min czytania 3

Reklama
Christian Eriksen igra z losem. Chce znowu wrócić na boisko

Głupota czy odwaga? Trudno jest jednoznacznie określić decyzję Christiana Eriksena, który chce kontynuować swoją karierę piłkarską pomimo kolejnej utraty przytomności w trakcie meczu. Choć lekarze ostrzegają, że następna zapaść w przypadku chorego na serce Duńczyka jest tylko kwestią czasu, ten przygotowuje się do powrotu na boisko. 

Reklama

Wszyscy doskonale pamiętamy dramatyczne obrazki z meczu Dania – Finlandia podczas Euro 2020, kiedy to Christian Eriksen doznał nagłego zatrzymania krążenia i dosłownie otarł się o śmierć. Na szczęście, dzięki szybkiej reakcji kolegów z drużyny oraz sztabu medycznego skończyło się tylko na strachu, a jego zdrowie i życie udało się uratować.

Wydawać by się mogło, że po tak przerażającej sytuacji Duńczyk zakończy karierę. Stało się jednak zupełnie na odwrót. Eriksen powrócił na boisko, jednak po wszczepieniu rozrusznika serce musiał rozwiązać kontrakt z Interem Mediolan. Włoskie przepisy zabraniają bowiem zawodowo uprawiać sport osobom z poważnymi problemami kardiologicznymi.

Eriksen przeniósł się więc do Premier League, gdzie podobne restrykcje nie obowiązują. Najpierw reprezentował barwy Brentford, by następnie trafić do Manchesteru United, a od 2025 roku gra dla niemieckiego Wolfsburga. I wszystko byłoby w jak najlepszym porządku gdyby nie fakt, że wada serca ostatnio ponownie dała o sobie znać.

Podczas towarzyskiego meczu Danii z Ukrainą tuż przed mistrzostwami świata, Eriksen znów upadł na murawie bez kontaktu z przeciwnikiem. W transmisji spotkania widać było moment, w którym duński piłkarz nagle łapie się za klatkę piersiową, a po chwili leżał już na trawie otoczony przez zawodników obu drużyn.

Reklama

Odwaga czy głupota? Eriksen planuje kolejny powrót na boisko

Tym razem uratował go wspomniany rozrusznik serca, który spełnił swoją funkcję i zadziałał prawidłowo, przywracając serce do pracy. – Jak zapewne sobie wyobrażacie, otrzymanie impulsu elektrycznego z mojego ICD (wszczepialny rozrusznik serca – przyp. red.) miało ogromny wpływ zarówno na mnie, jak i na moją rodzinę, ale chcę zapewnić wszystkich, że to była inna sytuacja niż ta, która miała miejsce w 2021 roku – tłumaczył później Eriksen w oficjalnym oświadczeniu.

Duńczyk wydaje się niewzruszony swoim stanem zdrowia i planuje kolejny powrót na boisko. Jak przekazał Wolfsburg, Eriksen rozpoczął indywidualny program rehabilitacji, który ma go przywrócić do pełni sprawności.

Reklama

Christian Eriksen wkrótce rozpocznie indywidualny program rehabilitacyjny. Po rozmowie z dyrektorem generalnym VfL, Dieterem Heckingiem, zdecydowano, że 34-latek będzie go realizował w swojej ojczyźnie, Danii. Klub VfL pozostaje w stałym kontakcie zarówno z Christianem, jak i z lekarzami prowadzącymi. Życzymy Christianowi wszystkiego najlepszego w trakcie rehabilitacji – czytamy.

Przeciwnego zdania jest środowisko lekarskie. Duński kardiolog Henning Molgaard w rozmowie z serwisem „Bold” stwierdził, że Eriksen nie powinien już nigdy więcej wracać do wyczynowego futbolu.

Większość elitarnych sportowców decyduje się na zakończenie kariery po wszczepieniu ICD. Widzieliśmy to w przypadku Stale’a Solbakkena (obecny selekcjoner reprezentacji Norwegii – przyp. red.). Jako kardiolodzy nie jesteśmy prawodawcami, ale nasze jednoznaczne zalecenie – również w świetle badań europejskich i amerykańskich – jest takie, że uprawianie sportu wyczynowego z wszczepionym ICD jest wysoce nietypowe – przyznał wprost.

Wiemy, że Eriksen w pewnym momencie znów się załamie. Nie możemy jednak z całą pewnością stwierdzić, czy urządzenie ICD będzie potrzebne do przywrócenia pracy serca za trzy miesiące, czy za trzy, cztery, pięć, a może dziesięć lat. Jednak to się z pewnością powtórzy – podkreślił Molgaard.

Reklama

No cóż, tak czy siak, życzymy Eriksenowi dużo zdrowia.

Fot. Newspix

3 komentarze
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Bundesliga

Reklama