Lider klasyfikacji kanadyjskiej MŚ był blisko Ekstraklasy. Niezwykłe losy Undava

Kacper Korpak

25 czerwca 2026, 18:06 • 4 min czytania 1

Reklama
Lider klasyfikacji kanadyjskiej MŚ był blisko Ekstraklasy. Niezwykłe losy Undava

Jeszcze kilka lat temu błąkał się po niższych ligach, łączył grę w piłkę z pracą w fabryce, a jeden z polskich klubów poważnie rozważał jego sprowadzenie. Dziś jest jednym z największych bohaterów mistrzostw świata i przewodzi klasyfikacji kanadyjskiej turnieju wraz z Leo Messim i Viniciusem Juniorem. Niesamowita historia napastnika, która pokazuje jak wiele można osiągnąć ciężką pracą.

Reklama

Lider mundialu, którego nikt się nie spodziewał

Po dwóch meczach fazy grupowej mistrzostw świata Deniz Undav ma na koncie trzy gole i dwie asysty. Żaden inny piłkarz nie może pochwalić się takim dorobkiem, a Niemiec zajmuje pierwszą pozycję w klasyfikacji kanadyjskiej turnieju ex aequo z Leo Messim oraz Viniciusem Juniorem. Napastnik błyskawicznie stał się jednym z największych odkryć turnieju i z pewnością zamierza powalczyć o koronę króla strzelców.

Co ciekawe, swoje liczby wykręcił po wejściach z ławki rezerwowych. Selekcjoner Julian Nagelsmann początkowo nie widział w nim zawodnika pierwszego składu, ale forma 29-latka sprawia, że niemieccy kibice coraz głośniej domagają się jego występów od pierwszej minuty.

Kilka lat temu taki scenariusz brzmiał jak kiepski żart, a sam Undav mógł o nim jedynie pomarzyć.

Odrzucony przez Werder i skreślony przez wielu

Undav nie był cudownym dzieckiem niemieckiej piłki. Nie przeszedł przez największe akademie i nie uchodził za wielki talent. Wręcz przeciwnie.

Reklama

W młodości został odrzucony przez Werder Brema. Usłyszał, że jest zbyt niski i ma problemy z wagą. Wielu piłkarzy po takich wydarzeniach rezygnuje z marzeń o zawodowym futbolu, on jednak postanowił walczyć dalej.

Grał w TSV Havelse, później w Eintrachcie Brunszwik II i SV Meppen. Błąkał się po niższych ligach i wydawało się, że jego kariera nigdy nie wyjdzie poza ich poziom.

Pobudka przed czwartą rano i życie na tostach

Droga na szczyt Undava była niesamowicie trudna. Jeszcze pięć lat temu musiał łączyć grę w piłkę z pracą operatora wycinarki laserowej. To wszystko po to, aby spełnić swoje marzenia. Jego dzień zaczynał się przed 4 rano. Do pracy dojeżdżał autobusem, a następnie czekał go jeszcze 45-minutowy spacer do fabryki. Po zakończeniu zmiany jechał na trening, a do domu wracał dopiero około godziny 20.

– Te spacery, gdy było jeszcze ciemno, tym bardziej motywowały mnie do zostania profesjonalnym piłkarzem. –wspominał w rozmowie z niemieckimi mediami.

Reklama

Mimo dochodu z dwóch podmiotów finansowo wciąż nie było łatwo. Łącznie zarabiał około tysiąca euro miesięcznie, z czego mniej niż połowę stanowiły dochody z piłki nożnej. Około 400 euro przeznaczał na wynajem mieszkania. To jednak w czasach, gdy jak sam mówi „było już lepiej”. W trudniejszym momencie nie dałby rady bez wsparcia rodziców.

– Miałem na miesiąc 120 euro, dlatego z opłaceniem mieszkania pomagali mi rodzice. Musiałem kupić bilet na autobus, a potem przez dwa tygodnie żywiłem się tostami i sałatką colesław. Gdy miesiąc był lepszy, dodawałem do tego majonez. 

Belgia zmieniła wszystko

Dzięki fantastycznemu sezonowi w SV Meppen (17 bramek i 13 asyst na zapleczu 2. Bundesligi) trafił do belgijskiego Unionu Saint-Gilloise. To właśnie tam forma Undava eksplodowała na dobre. W sezonie 2021/22 zdobył 27 bramek i zanotował 13 asyst i stał się jedną z gwiazd ligi belgijskiej. Łącznie w Unionie zanotował wspaniałe liczby. Aż 45 zdobytych goli i 18 zanotowanych asyst w 70 występach. To spodowało zainteresowanie klubów z silniejszych lig.

Rywalizację o napastnika wygrało Brighton & Hove Albion. Angielski klub zapłacił za niego około siedmiu milionów euro i dał szansę pokazania się w Premier League.

Reklama

Mógł grać w Ekstraklasie

Niewiele brakowało, a Undav mógł grać w naszej lidze. Latem 2020 roku napastnikiem SV Meppen, występującego wówczas w trzeciej lidze niemieckiej, bardzo poważnie interesował się Śląsk Wrocław. Śląsk chciał wówczas sprowadzić napastnika do rywalizacji z Erikiem Exposito. Zawodnika odnaleźli skauci wrocławskiego klubu, a temat nie zakończył się jedynie na obserwacji.

– Wysłaliśmy ofertę i rozmowy były mocno zaawansowane. Na pewno była oferta i mocne rozmowy z Undavem. Na 100 procent.  – wspominał w rozmowie z WP SportoweFakty ówczesny dyrektor sportowy Śląska Dariusz Sztylka.

Według byłego prezesa klubu Piotra Waśniewskiego napastnik znajdował się w zasięgu finansowym wrocławian, choć ostatecznie mogły zadecydować kwestie ekonomiczne.

– Po prostu wybrał ciut większe pieniądze. Nas nie było do końca stać na rywalizację z tym belgijskim klubem, ale dość długo byliśmy w grze i byliśmy atrakcyjni dla niego.

Reklama

Ostatecznie Undav nie trafił do Ekstraklasy i podpisał kontrakt z drugoligowym wówczas Royale Union Saint-Gilloise. Do Śląska natomiast trafił wtedy Fabian Piasecki. Lekko mówiąc historie obu panów potoczyły się od tamtego momentu nieco inaczej. Chociaż może nie ma czego żałować? Kto wie, czy Undav potrafiłby strzelić taką bramkę?

Fot. Newspix

Reklama
1 komentarz
Kacper Korpak

Pasjonat polskiej ligi. Wierzy jedynie w Boga i w prawa Ekstraklasy. Nie pogardzi dobrym jedzeniem i polskim żużlem. W przeszłości zamiast grać z kolegami w Minecrafta, oglądał jak Emilijus Zubas w pojedynkę próbował utrzymać GKS Bełchatów w Ekstraklasie. Twierdzi, że dzieci chętniej czytałyby książki, gdyby lekturą w szkole był Hrabia Monte Christo. W życiu chce jedynie pracować przy Ekstraklasie, spełniać marzenia i założyć szczęśliwą rodzinę.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Lech czeka na kluczową decyzję. Przyszłość jednego z liderów wciąż niepewna

Kacper Korpak
20
Lech czeka na kluczową decyzję. Przyszłość jednego z liderów wciąż niepewna
Ekstraklasa

Pierwszy transfer Cracovii stał się faktem. To brat wielkiego nieobecnego na mundialu

Kacper Korpak
5
Pierwszy transfer Cracovii stał się faktem. To brat wielkiego nieobecnego na mundialu