Dużo mówiono o tym, że Szwecja ma świetny duet napastników Alexander Isak – Viktor Gyokeres i to się zgadza. Zapomniano jednak przy tym, że to zespół, który od dłuższego czasu ma spore problemy w obronie. Nawet Polska, która okazała się za słaba, by awansować na mundial, wbiła jej w finale baraży dwa gole. Holandia wykorzystała to brutalnie – strzeliła Szwecji pięć bramek i szalony mecz w Houston zakończył się zwycięstwem faworyta 5:1. Bohaterów było dwóch: nieoczekiwany – Brian Brobbey i raczej spodziewany – Cody Gakpo.
Brian Brobbey przed tym spotkaniem miał tylko jedną bramkę zdobytą w 13 meczach dla reprezentacji Holandii. Mało, nawet bardzo jak na napastnika. W meczu z Japonią (2:2) pojawił się na boisku na kilka ostatnich minut. Selekcjoner Ronald Koeman postawił wtedy z przodu na Crysencio Summerville’a z West Hamu, który zresztą trafił do siatki. Tym razem trener Holandii zdecydował się od pierwszej minuty na Brobbeya, co nie było oczywiste. A ten został jednym z bohaterów spotkania ze Szwecją.
Brian Brobbey strzelił dwa gole, a Holandia wygrała w grupie F ze Szwecją
Ledwo zaczął się mecz, a Holandia już prowadziła. Była 5. minuta i wszystko, co najlepsze w tej akcji, zaczęło się od Brobbeya, który przyjął piłkę i zgrał ją do kolegi ze środka pola. Chwilę później Cody Gakpo atakował lewą stroną i idealnie wyłożył piłkę wzdłuż pola karnego. Brobbey był tam, gdzie być powinien, uprzedził obrońcę i Holandia prowadziła.
Holandia się nie myli i Holandia prowadzi 1⃣:0⃣! ⚽️
🔴📲 🆃🆁🅰🅽🆂🅼🅸🆂🅹🅰 👉 https://t.co/b3HnyEifRR pic.twitter.com/OVftiXmepj
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 20, 2026
Drugi gol był podobny, choć padł po akcji prawą stroną: tym razem piłkę wyłożył Denzel Dumfries, a Brobbey znów idealnie dołożył nogę, trafiając do siatki. Tym samym napastnik Sunderlandu w 17 minut zdobył więcej bramek dla Holandii niż wcześniej przez 482 minuty.
Pomarańczowi idą po swoje! ⚽️⚽️
🔴📲 🆃🆁🅰🅽🆂🅼🅸🆂🅹🅰 👉 https://t.co/b3HnyEifRR pic.twitter.com/Rwhgfvqf9g
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 20, 2026
Jak zareagowała Szwecja? Na początku była w szoku, ale po przerwie na nawodnienie zaczęła tworzyć okazje. W świetnej sytuacji znalazł się Yasin Ayari, ale zdobywca dwóch goli w meczu z Tunezją (5:1) fatalnie przyjął piłkę. Lepiej zaczęła wyglądać współpraca szwedzkich napastników – Alexandra Isaka i Viktora Gyokeresa – o których mówi się, że to jeden z najlepszych duetów atakujących na świecie. W 43. minucie bramkę dla Szwecji zdobył Gustaf Lagerbielke, ale okazało się, że był na spalonym.
Holandia, mimo pewnych słabości w obronie, mogła jednak do przerwy prowadzić nawet 3:0, ale Donyell Malen chyba nie wiedział, czy chce strzelać, czy jednak podawać do Brobbeya, i wyszło coś pośredniego. Gol oczywiście nie padł.
Dwa gole Cody’ego Gakpo w drugiej połowie. Świetna Holandia, Szwecja zmiażdżona
Przed tym meczem sporo pisało się, że Szwedzi mają doskonałą linię ataku, a Holendrzy to solidna obrona. Tymczasem nie ma najwidoczniej przypadku w tym, że mecz w Houston był 13. kolejnym, w którym Szwedzi stracili przynajmniej jednego gola. Ostatni raz zachowali czyste konto w czerwcu ubiegłego roku, kiedy poradzili sobie z Węgrami, zwyciężając 2:0. Holendrzy dziś bez skrupułów obnażyli ich braki w tyłach.
Pod koniec pierwszej połowy Szwecja naciskała, a w drugiej części gry historia się powtórzyła – szybko straciła dwa gole. Najpierw fantastycznie akcję podprowadził rezerwowy Summerville, znów podawał Dumfries, a tym razem do bramki trafił Gakpo. Po kilku minutach zawodnik Liverpoolu zadał kolejny cios: pięknie wykończył w polu karnym akcję lewą stroną.
Było 4:0. Nokaut. I wtedy na boisku pojawił się Anthony Elanga. Szwedzi mogą żałować, że dopiero wtedy, bo zawodnik Newcastle dał kapitalną zmianę, ale brakowało mu wsparcia kolegów. Elanga najpierw świetnie doszedł do piłki i zdobył bramkę na 1:4. Wygrywał pojedynki, obrona Holendrów miała z nim spore problemy. Szwedzi przez jakiś czas zaczęli grać nieco swobodniej – piękną sztuczką popisał się Isak, chwilę wcześniej Elanga przy linii bocznej ośmieszył wręcz Micky’ego van de Vena.
Było jednak za mało czasu, przewaga bramkowa Holendrów była zbyt duża. W ostatnich minutach raz bramce rywali zagroził Isak, a zespół Ronalda Koemana ostatecznie wygrał 5:1, bo jeszcze jedno trafienie dołożył Summerville.
I Szwecja przegrała to spotkanie w takim samym stosunku, w jakim zdemolowała kilka dni wcześniej Tunezję. Była dziś o klasę gorsza od przeciwnika.
Ocena atrakcyjności meczu – 5/6
Zmiany:
Legenda
Fot. Newspix.pl