United wraca do elity! Pierwszy dublet z Liverpoolem od 10 lat

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

03 maja 2026, 18:45 • 5 min czytania 0

Reklama
United wraca do elity! Pierwszy dublet z Liverpoolem od 10 lat

Pierwszy raz od trzech lat Manchester United awansował do Ligi Mistrzów. Piłkarze Michaela Carricka potrzebowali do tego punktu w starciu z Liverpoolem, lecz zgarnęli trzy, choć w pewnym momencie pachniało porażką. Już po pierwszym kwadransie Czerwone Diabły prowadziły 2:0, ale na początku drugiej połowy na własne życzenie doprowadzili do remisu. Ponownie jednak objęli prowadzenie, a dał je odgruzowany przez Michaela Carricka Kobbie Mainoo. Po raz pierwszy od dziesięciu lat Manchester United zaliczył ligowy dublet z The Reds.

Reklama

Krok od Ligi Mistrzów

Przed rokiem na tym etapie sezonu Premier League Liverpool miał już zapewnione mistrzostwo kraju, a przewaga nad Manchesterem United wynosiła 43 punkty. Dwanaście miesięcy później The Reds po 34 kolejkach mieli na koncie 24 punkty mniej, Czerwone Diabły zaś 22 więcej.

Manchester United potrzebował tylko punktu, by pierwszy raz od trzech zakwalifikować się do Champions League. Liverpool zaś awansu do Ligi Mistrzów na Old Trafford przyklepać jeszcze nie mógł, ale wygraną nawet jednym golem mógł zepchnąć z podium derbowego rywala. A ostatni raz na tak wysokim miejscu piłkarzy Arne Slota widziano w listopadzie, gdy po serii czterech ligowych przegranych pokonali Aston Villę. Swoją drogą na tę serię składała się domowa porażka z United. Czerwone Diabły na Anfield wygrały pierwszy raz od sezonu 2015/16.

Reklama

Dwa szybkie ciosy

Sezon 2015/16 był zresztą dotąd ostatnim, w którym United wygrał oba ligowe mecze z Liverpoolem. Już po pierwszym kwadransie wszystko wskazywało, że pierwszy raz od tego czasu United zdobędzie w tych starciach komplet sześciu punktów. W szóstej minucie piłkę w siatce na raty umieścił wracający po drobnym urazie Matheus Cunha. Na raty, bowiem pierwszy strzał Brazylijczyka sprzed pola karnego zablokował Ryan Gravenberch, ale przy dobitce obił Alexisa Mac Allistera, co zapewne nie pomogło Freddiemu Woodmanowi w interwencji.

Dopiero przy drugiej próbie na listę strzelców wpisał się też Benjamin Sesko. Woodman zatrzymał jego pierwszy strzał, lecz gdy chciał wybić piłkę po kolejnym zgraniu Bruno Fernandesa, nabił Słoweńca, a futbolówka wtoczyła się do siatki. Sesko strzelił dwunastego gola w barwach Czerwonych Diabłów, z czego dziesiątego od 7 stycznia, czyli pierwszego meczu od czasu odejścia z klubu Ruben Amorima. Po raz pierwszy w historii Premier League Manchester United już po czternastu minutach prowadził dwiema bramkami z Liverpoolem.

Reklama

Remis na własne życzenie

Przez trącenie Woodmana Fernandes nie mógł jeszcze dopisać do swojego dorobku dwudziestej asysty w bieżących rozgrywkach Premier League, która byłaby wyrównaniem rekordu Thierry’ego Henry’ego z sezonu 2002/03 i Kevina De Bruyne z sezonu 2019/20. Kolejną niezłą okazję na historyczną asystę Portugalczyk miał w doliczonym czasie, ale Woodman zatrzymał strzał Casemiro. Kilkadziesiąt minut wcześniej wicelider klasyfikacji kanadyjskiej mógł jeszcze zdobyć dziewiątą w tym sezonie bramkę, lecz po centrze Mbeumo uderzył tuż obok słupka.

Obok słupka tuż po starcie drugiej połowy uderzył także Dominik Szoboszlai, lecz od tej strony, od której trzeba. Węgier z koła środkowego przeprowadził solowy rajd, który wziął się z zagrania piłki wprost pod jego nogi przez Amada Diallo. I nie był to jedyny prezent, który tego popołudnia Liverpool otrzymał. Chwilę później podanie Senne Lammensa do Casemiro przeciął Mac Allister. Mistrz świata zagrał na jeden kontakt do Szoboszlaia, ten do Cody’ego Gakpo, a Holender wbił piłkę do pustej bramki. W dziewięć minut z 2:0 zrobiło nam się 2:2.

Reklama

Reklama

Carrick uwolnił Mainoo

Belgowi udało się jednak zrehabilitować za swojego babola. Po wrzutce Szoboszlaia z rzutu wolnego piłka odbiła się od Virgila van Dijka, ale golkiper United odbił nogami przypadkowy strzał kapitana Liverpoolu. Przypadkowy nie był za to strzał Casemiro, który kilka minut później oddał po precyzyjnej wrzutce z rzutu wolnego Bruno. Historycznej asysty dalej jednak nie było, bo Brazylijczyk uderzył prosto w Woodmana.

Prosto w Woodmana nie trafił za to na początku ostatniego kwadransa Kobbie Mainoo. Mac Allister tak zażegnał zagrożenie, że wybił prosto pod nogi reprezentanta Anglii. Ten bez najmniejszego zawahania oddał strzał, po którym piłka wylądowała w bramce. Odgruzowany przez Michael Carricka wychowanek United strzelił pierwszego gola od dwunastu miesięcy, a pierwszego w Premier League od dwóch lat. W międzyczasie urodzony kilkanaście kilometrów od Old Trafford pomocnik zaliczył serię 50 ligowych występów bez trafienia.

Reklama

Diabły wracają do elity

Tym razem prowadzenia z rąk gospodarze już nie wypuścili, choć bliski gola na 3:3 był Rio Ngumoha, który chwilę wcześniej zameldował się na placu gry. Jako się rzekło, pierwszy raz od sezonu 2015/16 Manchester United wygrał oba ligowe mecze z Liverpoolem, a zwycięstwo to przyklepało powrót ekipy z Old Trafford po trzech latach do Ligi Mistrzów. Teraz na ostatnie trzy mecze sezonu pozostaje jeszcze jeden cel – pomóc Bruno w pobiciu rekordu Henry’ego i De Bruyne. Na rozkładzie Sunderland, Nottingham oraz Brighton.

W pewnym momencie pachniało historią, ale imponująca seria została podtrzymana. Manchester United wciąż nie przegrał meczu Premier League, w którym do przerwy prowadził dwiema bramkami, a na 194 mecze z takim przebiegiem wygrał aż 189. Najlepsza ofensywa oraz najlepiej punktująca drużyna ligi – tak wyglądają Czerwone Diabły, odkąd przejął ich Michael Carrick. Pod wodzą klubowej legendy w 14 meczach Premier League zdobyły 32 punkty (nikt inny nie zdobył w tym czasie nawet 30 punktów) i strzeliły 27 goli.

Reklama

Manchester United – Liverpool 3:2 (2:0)

  • 1:0 – Matheus Cunha '6
  • 2:0 – Benjamin Sesko ’14
  • 2:1 – Dominik Szoboszlai ’47
  • 2:2 – Cody Gakpo ’56
  • 3:2 – Kobbie Mainoo ’77

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

fot. screen The Touchline / X

0 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama