Napięty do granic możliwości terminarz staje się coraz większym problemem współczesnego futbolu. Głos w tej sprawie zabrał Rodri. I to po raz kolejny. O tym samym mówił tuż przed feralną kontuzją zerwania więzadeł. Zdobywca Złotej Piłki z 2024 roku w wywiadzie dla DAZN w szczerym i dramatycznym apelu skrytykował zjawisko natłoku meczów, którego negatywnie odbiło się na jego zdrowiu.
Rodri przez lata uchodził za maszynę nie do zdarcia. W Villarrealu, Atletico i Manchesterze City miał wręcz gwarantowane miejsce w podstawowym składzie. Zresztą, co tu dużo mówić, liczby mówią same za siebie:
- sezon 17/18 – 47 meczów, 3892 minut na boisku
- sezon 18/19 – 47 meczów, 3678 minut na boisku
- sezon 19/20 – 52 mecze, 3679 minut na boisku
- sezon 20/21 – 53 mecze, 3992 minut na boisku
- sezon 21/22 – 46 meczów, 3928 minut na boisku
- sezon 22/23 – 56 meczów, 4447 minut na boisku
- sezon 23/24 – 50 meczów, 4327 minut na boisku
A przecież, przypomnijmy, mowa tylko o rozgrywkach klubowych, nie licząc spotkań w reprezentacji, w której Rodri też odgrywał istotną rolę. Regularność w połączeniu z wysoką formę zaprowadziły go na sam szczyt. W 2023 roku Hiszpan poprowadził Manchester City do upragnionego trypletu, za co sam został nagrodzony Złotą Piłką. W kolejnym roku wygrał z La Furia Roja Euro 2024. Licząc kadrę, rozegrał 63 mecze w sezonie.
Ale… już wtedy zdał sobie sprawę, że czas się zatrzymać, że organizm nie da rady. A było to dosłownie na moment przed zerwanym więzadłem…
We wrześniu 2024 roku powiedział na temat potencjalnego strajku piłkarzy:
– Myślę, że jesteśmy blisko tego i łatwo to zrozumieć. Jeśli zapytasz dowolnego zawodnika, odpowie to samo; to nie jest opinia Rodriego czy kogokolwiek innego. To ogólna opinia zawodników. I jeśli tak będzie dalej, nadejdzie moment, w którym nie będziemy mieli innego wyjścia. To nas martwi, bo to my cierpimy.
Rodri z dramatycznym apelem. „Albo się zatrzymamy, albo nie dotrwam…”
Tym razem ponownie poruszył ten sam temat. W szczerym wywiadzie dla DAZN przyznał wprost, że turniej w Niemczech był punktem kulminacyjnym dla jego przeciążonego organizmu.
– Kiedy skończyły się te mistrzostwa Europy, które wygraliśmy, czułem ogromne wyczerpanie po 5–6 latach z rzędu docierania do faz finałowych we wszystkich rozgrywkach. Bardziej niż pod względem fizycznym, byłem wycieńczony psychicznie – przez to zmęczenie nie wiedziałem, jak podejść do kolejnych lat
“O paramos o no llego a los 32”: Rodri Hernández alerta sobre la saturación de partidos y el peligro de lesiones
— DAZN España (@DAZN_ES) April 23, 2026
I właśnie po wspomnianych ME zdrowie Rodriego zaczęło się sypać. Najpierw zerwał więzadło krzyżowe, przez co stracił cały sezon. Problemy natury zdrowotnej w dalszym ciągu nie dają mu spokoju. W bieżącej kampanii zmagał się z urazem uda i innymi drobnymi kontuzjami. To już nie jest ten sam Hiszpan.
– Albo się zatrzymamy, albo nie dociągnę do trzydziestki dwójki… Trzeba umieć dozować siły, bo organizm ma swoje granice. Każdy z nas ma swoją datę ważności – zaapelował.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Są chętni na młodzieżowego reprezentanta Polski. Znamy kluby [NEWS]
- Leśnodorski wspomina Magierę: To świadczy o jego wielkości
- Thomasberg o dymisji Grzegorczyka: „Nie chciałem, by odchodził”
Fot. Newspix