Były reprezentant Włoch kierowcą Ubera. Zaskakujące odkrycie internautów

Marcin Ziółkowski

23 kwietnia 2026, 12:33 • 4 min czytania 5

Reklama
Były reprezentant Włoch kierowcą Ubera. Zaskakujące odkrycie internautów

Różne mają pomysły na życie piłkarze, którzy zbliżają się do końca kariery lub już zawiesili buty na kołku. Kacha Kaładze poszedł w politykę i został burmistrzem gruzińskiej stolicy. Inni, jak Cesc Fabregas, decydują się na pracę w roli trenera. Można też jak Mathieu Flamini czy Martin Braithwaite, mieć żyłkę do biznesu i dorobić się ogromnych pieniędzy na poczynionych inwestycjach. Były piłkarz Romy i jednokrotny reprezentant Włoch Max Tonetto z kolei dorabia sobie jako kierowca Ubera. I kryje się za tym pewien cel.

Reklama

Pomysł na biznes reprezentanta Włoch

W pewnym momencie kariery piłkarskiej u wielu zawodników przychodzi pustka. Kończy się okres pochwał, podwyższonej adrenaliny w związku z kolejnym spotkaniem do rozegrania. Nie ma jechania na trening, podróży na mecz, odprawy taktycznej. Codzienna praca przez kilkanaście lat nagle dochodzi do końca i trzeba wymyślić swoje życie na nowo. Wielu piłkarzy ma z tym problem, ale garstka z nich radzi sobie w życiu po życiu naprawdę dobrze.

Na portalu X jeden z kibiców odkrył, że w roli kierowcy Ubera dorabia sobie Max Tonetto. Jednokrotny reprezentant Włoch rozegrał w swojej karierze nieco ponad 120 spotkań w Romie, a grał też m.in. dla Sampdorii i w 1999 roku zanotował jeden występ w Milanie. Widok byłego piłkarza w aplikacji do zamawiania transportu na żądanie był więc nie lada zaskoczeniem. W pewnym sensie… nie jest to jednak takie duże zaskoczenie, jak mogłoby się wydawać.

Reklama

La Repubblica wyjaśnia, że Max Tonetto zdecydował się na taki ruch, bowiem planuje otworzyć firmę, w której to wynajmuje się samochód wraz z kierowcą. Aby otrzymać na to wszystkie niezbędne pozwolenia, jednym z wymagań jest, to, by zebrać określoną liczbę godzin. Według screena pochodzącego z portalu X – Tonetto ma już na koncie blisko 200 kursów. Jak więc zgodnie informują włoskie media, to jego pomysł na biznes, a nie kwestia ratowania portfela z powodu złego zarządzania pieniędzmi w trakcie kariery.

Byłaby to nie lada gratka, aby wybrać się do Rzymu i przy okazji posłuchać kilku historii z szatni Giallorossich, choćby na temat zmarnowanego przez Tonetto karnego w Lidze Mistrzów w meczu z Arsenalem w marcu 2009 roku, po którym Roma odpadła z rozgrywek.

Po wypłynięciu informacji o Włochu i jego celach zawodowych, istnieje realna obawa, że chętnych może być co niemiara. Mimo wszystko, w poszukiwaniu transportu we włoskiej stolicy może uda się spotkać piłkarza z dużym doświadczeniem w Serie A, który grał w jednej drużynie z Francesco Tottim przez kilka sezonów i występował w Lidze Mistrzów. Spróbować warto.

Byli piłkarze, a później kierowcy. Tonetto nie jest pierwszym przypadkiem

Nie jest to pierwsza tego typu historia, jeśli mowa o byłych piłkarzach z dość wysokiego poziomu. Przed laty w podobny sposób zarabiał na życie Roger Guerreiro. Były reprezentant Polski i autor pierwszego polskiego w historii gola na mistrzostwach Europy blisko 10 lat temu zarabiał na życie jako kierowca Ubera. Jak jednak przyznał, było to tymczasowe i robił to w wolnym czasie.

Reklama

Kolejny gracz to jednokrotny reprezentant Argentyny i uczestnik igrzysk olimpijskich 2016 – Jose Luiz Gomez. Grał przeciwko Brazylii razem z Messim, Dybalą, Di Marią, Higuainem, Banegą, żeby na tym jednym występie się to skończyło. Miał być przyszłością Albicelestes na prawej obronie. Jego kariera zmierzała już coraz bardziej w dół i wieku 30 lat pracował jako kierowca Ubera.

Innym znanym nazwiskiem, które zajmowało się usługami wożenia ludzi był Hakan Sukur. Tutaj historia ma się nieco inaczej. W Turcji Sukur jako piłkarz był absolutną legendą. Jego ślub transmitowano nawet w telewizji. Niestety, z czasem nie był po stronie „właściwej” opcji politycznej. Uznano go za jednego z wrogów narodu. Publiczne wymienienie Sukura z imienia i nazwiska grozi w Turcji karą. Znany napastnik od dekady mieszka w Stanach Zjednoczonych i na początku swojego pobytu za oceanem dorabiał jako kierowca Ubera.

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ O WŁOSKIEJ PIŁCE NA WESZŁO:

Fot. Newspix

5 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Rywal o Ruedigerze: Mam go przeprosić za to, że pozwolił mi przeżyć?

Patryk Idasiak
1
Rywal o Ruedigerze: Mam go przeprosić za to, że pozwolił mi przeżyć?

Piłka nożna

Reklama
La Liga

Rywal o Ruedigerze: Mam go przeprosić za to, że pozwolił mi przeżyć?

Patryk Idasiak
1
Rywal o Ruedigerze: Mam go przeprosić za to, że pozwolił mi przeżyć?