Są zamieszani w aferę korupcyjną. Zagrają w finale pucharu

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

22 kwietnia 2026, 10:41 • 3 min czytania 0

Reklama
Są zamieszani w aferę korupcyjną. Zagrają w finale pucharu

Oskarżona o ustawianie meczów Karwina pierwszy raz w historii zagra w finale Pucharu Czech. Już udział w ćwierćfinale był największym sukcesem klubu w tych rozgrywkach. Ćwierćfinałowego rywala poznała zresztą… na stacji benzynowej, gdzie z racji na sponsora tytularnego przeprowadzono losowanie. Miejsce ceremonii przypomniało fanom czeskiej piłki poprzednią ogromną aferę korupcyjną.

Reklama

Afera korupcyjna w czeskim futbolu

24 marca przygotowania reprezentacji Czech do baraży o mistrzostwa świata zeszły na dalszy plan. W czeskiej piłce wybuchła bowiem afera korupcyjna, opisywana nawet przez lokalne media jako największy skandal w historii. Jednym z sześciu zamieszanych w aferę klubów jest występująca na najwyższym szczeblu MFK Karwina. Właściciel klubu, Jan Wolf, który jest zarazem burmistrzem miasta (miasto odcięło się od afery w związku z brakiem powiązań właścicielskich z klubem) miał zadbać o utrzymanie w elicie poprzez przekupstwo sędziów i piłkarzy.

16 marca 2024 roku beniaminek z Karwiny podejmował Czeskie Budziejowice. Mecz 24. kolejki prowadził Jan Všetečka, a sędzią VAR był Miroslav Zelinka. Przed tym meczem Karwina zajmowała ostatnie miejsce w tabeli i miała dwa punkty straty do przedostatnich Czeskich Budziejowic. Wygrała jednak 2:1 po trafieniu w 93. minucie z rzutu karnego za zagranie ręką. Komisja oceniła, że jedenastka słusznie została odgwizdana. – Numer 19 miał rękę w nienaturalnym położeniu w momencie kontaktu z piłką, co wynikało z ruchu jego ciała – uzasadniano.

Po dwóch latach padło oskarżenie, że Všetečka i Zelinka otrzymali łapówkę za wpłynięcie na korzystny wynik dla Karwiny. Przekupiony miał też zostać skrzydłowy Czeskich Budziejowic, Samuel Šigut. Za pomoc w osiągnięciu korzystnego dla Karwiny wyniku miał dostać równowartość 17 tysięcy złotych i obietnicę przyszłego transferu do tego klubu. Podobną propozycję Wolf miał złożyć także Filipowi Štěpánkowi z Vyškova, z którym Karwina grała baraż o utrzymanie. W barażach grały również zresztą Czeskie Budziejowice. Obie drużyny wygrały swoje dwumecze.

Reklama

Od juniorów do polityków. Korupcyjny skandal zbrukał czeską piłkę

Historyczny sukces w cieniu zamieszania

W cieniu zarzutów o ustawianie meczów Karwina przygotowywała się do jednego z najważniejszych meczów w swojej niedługiej, 23-letniej historii. W październiku ub. roku pierwszy raz awansowała do ćwierćfinału Pucharu Czech. Wylosowała Viktorię Pilzno, a ceremonia z racji na sponsora tytularnego rozgrywek odbyła się… na stacji benzynowej. Czeskim kibicom od razu przypomniała się afera korupcyjna z 2004 roku, gdy dyrektor sportowy obecnego 1. FC Slovacko właśnie na stacji miał wręczyć sędziemu łapówkę o równowartości 25 tysięcy złotych.

Czesi wylosują rundę krajowego pucharu na… stacji benzynowej

Karwina sprawiła sporą sensację, bowiem rozbiła Viktorię Pilzno 3:0. W półfinale los Karwinie już sprzyjał, gdyż trafiła na Banika Ostrawa, który w tym sezonie walczy o utrzymanie. Rywal Legii z ostatnich eliminacji Ligi Europy zanotował piątą porażkę z rzędu. Banik przegrał z drużyną Marka Jarolima 1:2. Karwina do swojego meczu przystępowała ze świadomością, że w finale zmierzy się z Jabloncem. Sensacyjnie zajmujący trzecie miejsce w lidze zespół wygrał na swoim stadionie z Mladą Bolesław 1:0. Jablonec w finale zagra pierwszy raz od 2018 roku.

Reklama

Finałowe starcie rozegrane zostanie 20 maja w Hradec Kralove. Zwycięzca zagwarantuje sobie udział w europejskich pucharach, bowiem awansuje do ostatniej rundy eliminacji Ligi Europy, więc w najgorszym przypadku zagra w fazie ligowej Ligi Konferencji. Dla Karwiny byłby to debiut w Europie. Gdyby Jablonec przegrał finał, ale utrzymał trzecie miejsce w lidze, zagra w drugiej rundzie eliminacji Ligi Europy. Do końca sezonu zasadniczego pozostała jedna kolejka. Karwina zakończy go w strefie play-offów o miejsca 7-10, których stawką jest… nic.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

fot. Newspix

Reklama
0 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama