Niech żałuje ten, kto nie oglądał w czwartkowy wieczór półfinału Pucharu Polski między Rakowem Częstochowa a GKS-em Katowice. Położenie obu drużyn zmieniało się jak w kalejdoskopie, a do wyłonienia finalisty, którym został Raków, potrzebne były rzuty karne. Emocje ze stadionu przełożyły się także na portal X. Wielkie kontrowersje wzbudził bowiem gol Lamine’a Diaby-Fadigi na 3:2 dla Medalików. Pędzimy z wyjaśnieniem, dlaczego sędzia Karol Arys podjął dobrą decyzję, uznając tę bramkę.
Faworytem spotkania był Raków, który dość niespodziewanie przegrywał do przerwy 0:2 po golach Erika Jirki i Arkadiusza Jędrycha. Kolejny raz potwierdziło się jednak, że to niebezpieczny wynik i już po czterech minutach drugiej połowy na tablicy świetlnej widniał wynik 2:2. Gospodarze poszli za ciosem i w kolejnych minutach wywalczyli rzut karny po zagraniu ręką Martena Kuuska. Piłkę na jedenastym metrze ustawił Jonatan Brunes, ale jego próbę wybronił Dawid Kudła. Do futbolówki dopadł jednak Lamine Diaby-Fadiga, a bramkarz GieKSy nie mógł nic zrobić z jego dobitką.
Kontrowersje wokół rzutu karnego. Sędzia podjął dobrą decyzję
Gol Lamine’a Diaby-Fadigi rozgrzał portal X do czerwoności. W powtórce widać było bowiem, że w momencie strzału Jonatana Brunesa, sylwetka piłkarza Rakowa z numerem 80. była już wyraźnie wychylona za linię pola karnego.
𝐎𝐋𝐁𝐑𝐙𝐘𝐌𝐈𝐀 𝐊𝐎𝐍𝐓𝐑𝐎𝐖𝐄𝐑𝐒𝐉𝐀❗
𝐂𝐳𝐲 𝐠𝐨𝐥 𝐑𝐚𝐤𝐨𝐰𝐚 𝐩𝐨𝐰𝐢𝐧𝐢𝐞𝐧 𝐛𝐲𝐜́ 𝐮𝐳𝐧𝐚𝐧𝐲❓
📲 Oglądaj online ▶️ https://t.co/oR918HyREo pic.twitter.com/KitT4XHzFF
— TVP SPORT (@sport_tvppl) April 9, 2026
Najważniejsze w tej sytuacji było jednak położenie jego stóp. W zwolnionym tempie widać, że ułamki sekundy dzieliły moment, kiedy Brunes oddał strzał od postawienia stopy w polu karnym przez Diaby-Fadigę. Najprościej rzecz ujmując – o uznaniu bramki zdecydował fakt, że Diaby-Fadiga postawił stopę dopiero po uderzeniu swojego kolegi. Taką informację podczas transmisji meczu z poziomu murawy przekazał też Rafał Kędzior.
Wracając do bramki z karnego. Sędziowie tłumaczą, że decydował ostatni punkt styczności z murawą w momencie dotknięcia piłki przez strzelającego, a w przypadku dobijającego Diaby-Fadigy ten był za linią pola karnego, choć wychylony był mocno za linię. pic.twitter.com/0UN39mPRkd
— Rafał Kędzior (@rkedzior) April 9, 2026
Ostatecznie GieKSa dwukrotnie musiała jeszcze gonić Raków i dwukrotnie tego dokonała – raz w doliczonym czasie gry i raz w dogrywce. W rzutach karnych lepsi okazali się jednak Częstochowianie i to oni zagrają 2 maja na PGE Narodowym z Górnikiem Zabrze.
WIĘCEJ O PUCHARZE POLSKI NA WESZŁO:
- Mecz ostatniej szansy Rakowa? Bez przesady
- Górnik w finale Pucharu Polski. Zawisza nawet nie dał sobie szansy
- Gasparik szczęśliwy po awansie. Zdradził historię kibica
Fot. Newspix.pl