500. mecz w klubowej piłce skończył wizytą w szpitalu

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

07 kwietnia 2026, 11:55 • 4 min czytania 1

Reklama
500. mecz w klubowej piłce skończył wizytą w szpitalu

Były reprezentant Anglii w Wielkanocny Poniedziałek zaliczył 500. występ w seniorskiej piłce klubowej. Jubileuszu miło jednak wspominać nie będzie. Przyjął na twarz mocny strzał, po czym stracił przytomność. Na noszach musiał zostać przetransportowany do szpitala.

Reklama

500. raz zagrał w klubowej piłce

Po awansie do Championship Wrexham sprowadziło Conora Coady’ego, który kilka miesięcy wcześniej zaliczył z Leicester spadek z Premier League. Dziesięciokrotny reprezentant Anglii zaliczył jednak nieudany pobyt w północnej Walii. Zagrał tylko sześć razy, a ostatni raz w październiku ub. roku. Z kolei ostatni ligowy występ zaliczył w połowie września. W zimowym okienku wychowanek Liverpoolu zmienił barwy. Został wypożyczony do końca sezonu do ligowego rywala Wrexham – Charlton. Klub ze wschodniego Londynu jest już ósmym w jego karierze.

Z marszu wskoczył do podstawowego składu i to na nietypowej dla siebie pozycji – defensywnego pomocnika. Nominalny stoper w ósmym meczu strzelił pierwszego gola dla The Addicks. 33-latek dał wygraną 1:0 na terenie walczącego o awans do Premier League Middlesbrough. Jednak w trzech następnych meczach nie podniósł się z ławki. Dopiero w Wielkanocny Poniedziałek zagrał pierwszy raz od niemal miesiąca. Znalazł się w wyjściowym składzie na wyjazdowy mecz z Watfordem. Na Vicarage Road zaliczył 500. występ w klubowej piłce.

Reklama

Jubileusz zakończył wizytą w szpitalu

Jubileuszu Coady miło jednak wspominać nie będzie. W 90. minucie zablokował twarzą mocny strzał oddany przez Toma Ince’a. Stracił przytomność i został zniesiony na noszach, po czym przetransportowano go do lokalnego szpitala. Przeszedł badania, w których, na szczęście, nie stwierdzono odniesienia uszczerbku na zdrowiu. Jeszcze tego samego dnia Coady wrócił do domu. Sędzia dorzucił początkowo do drugiej połowy sześć minut, ale pomoc udzielana była tak długo, że końcowy gwizdek wybrzmiał dopiero w 105. minucie.

– Dziękuję wszystkim za otrzymane wiadomości, dużo to dla mnie znaczy – napisał na swoim Instragramie. Trener The Addicks, Nathan Jones, na gorąco, kiedy drużyna czekała jeszcze na wyniki badań, w rozmowie z BBC Radio London mówił: – Podczas swojego 500. meczu poświęcił się i został znokautowany, co jeszcze bardziej podkreśla ten występ. Charlton zremisował 1:1 i na pięć kolejek przed końcem rozgrywek ma osiem punktów przewagi nad kreską. Najpewniej więc pierwszy raz od 11 lat spędzi kolejny sezon z rzędu w Championship.

Reklama

Zasłużona postać Wolverhampton

W seniorskiej piłce klubowej Coady zadebiutował w listopadzie 2012 roku w barwach macierzystego klubu. Był to jednak jeden z zaledwie dwóch występów w seniorach The Reds. Sezon 2013/14 spędził w trzecioligowym Sheffield United, a latem 2014 roku definitywnie opuścił Anfield. Po jednym sezonie w Huddersfield przeniósł się do Wolverhampton i spędził tam aż siedem lat. W 2018 roku awansował z Wilkami do Premier League, a te jako beniaminek zajęły miejsce premiowane grą w Lidze Europy. Wolves dotarło do ćwierćfinału tych rozgrywek.

Sezon 2022/23 spędził na wypożyczeniu w Evertonie, a po zakończeniu rozgrywek ostatecznie opuścił Molineux Stadium. W Wolverhampton zaliczył aż 317 występów. Po roku w niebieskiej części Merseyside przeniósł się do Leicester, które dopiero co spadło z Premier League. Już po roku Lisy wróciły do elity, ale równie szybko znów wylądowały w Championship. Z Wrexham Coady związany jest dwuletnim kontraktem.

Reklama

Jako piłkarz Wolverhampton Coady zadebiutował w reprezentacji Anglii. Pierwszy raz dla Trzech Lwów zagrał we wrześniu 2020 roku, a kilka miesięcy później otrzymał powołanie na Euro. Tam zdobył srebrny medal, jednak wszystkie siedem meczów przesiedział na ławce. Z ławki nie podniósł się również podczas mistrzostw świata w Katarze. Ostatni mecz w koszulce Synów Albionu rozegrał w czerwcu 2022 roku.

CZYTAJ WIĘCEJ O ANGIELSKIEJ PIŁCE NA WESZŁO:

fot. Newspix

1 komentarz
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama