Ansi Agolli: Czasami musimy mierzyć się z własnymi braćmi [WYWIAD]

Kamil Rogólski

26 marca 2026, 08:00 • 11 min czytania 3

Reklama
Ansi Agolli: Czasami musimy mierzyć się z własnymi braćmi [WYWIAD]

Ansi Agolli rozegrał 73 mecze w reprezentacji Albanii. Był kapitanem swojego kraju na Euro 2016. W rozmowie z Weszło opowiedział o podejściu Sylvinho do pracy selekcjonera, pochylił się nad piłkarzami i skomplementował polski futbol. Jak podkreślił – sytuacja polityczna jest tak skomplikowana, że czasami reprezentanci Albanii muszą się mierzyć ze swoimi braćmi. Agolli był świadkiem, jak na mistrzostwach Europy doświadczyli tego Taulant Xhaka i Granit Xhaka.

Ansi Agolli: Sylvinho jest wzorem profesjonalizmu dla wszystkich trenerów w Albanii

Kamil Rogólski: Nie mogę zacząć naszej rozmowy od innej postaci niż Sylvinho. Wiesz dobrze, co się mówi. Nie każdy wybitny piłkarz może zostać wybitnym trenerem, ale on wydaje się być wyjątkiem. Został selekcjonerem reprezentacji Albanii w 2023 roku. Awansował na EURO 2024 i jest w barażach o mundial.

Ansi Agolli: Sylvinho zdecydowanie jest wyjątkiem. Pierwsza rzecz to bardzo skuteczne wyselekcjonowanie grupy. A druga to wysokie standardy pracy. Sam wspominał, że na początku kadencji w Albanii obejrzał 240 klipów z meczami, wyselekcjonował grupę 70 piłkarzy, a potem wybrał 23 do reprezentacji. Wyróżnia go zmysł taktyczny i “kupił” kibiców tym, z jakim nastawieniem na rywala Albania wychodzi w każdym meczu. Jego wpływ na drużynę jest ogromny.

W Polsce mamy doświadczenie z zagranicznymi trenerami. Dopóki są wyniki, wszystko jest OK. Gdy zaczyna ich brakować, zaczynają irytować kwestie poboczne. Na przykład to, że selekcjoner z Portugalii przylatywał do Polski tylko na zgrupowania. Sylvinho mieszka w Tiranie.

Reklama

Często mówię, że bycie trenerem to najbardziej niewdzięczna rola w piłce nożnej. Szczególnie na poziomie reprezentacji, gdy meczów w roku masz tak naprawdę kilka. Symbolem kadencji Sylvinho i ustalonych przez niego standardów jest to, że urządził sobie biuro i mieszka w Tiranie. Prowadzi reprezentację, ale nie tylko. Jest wzorem profesjonalizmu dla wszystkich trenerów w Albanii i jego zadaniem jest też edukacja całego środowiska w kraju. Myślę, że takim głównym przesłaniem Sylvinho jest to, że w piłce nożnej nic nie jest pozostawione przypadkowi. On dba o każdy detal i czynnik szczęścia w sukcesie jest ograniczony do minimum.

Narodziła się u nas cała struktura. Sylvinho razem ze swoją wizją jest spoiwem pomiędzy seniorską drużyną a selekcjonerami reprezentacji U-21, U-19 itd. Powiem nawet, że dzięki Brazylijczykowi pojawiła się w Albanii koniunktura. Reprezentowanie kraju jest zawsze czymś szczególnym, a tutaj dodatkowo dochodzi kontekst kariery Sylvinho, bo dwukrotnie wygrał Ligę Mistrzów z Barceloną i pracował wtedy z Pepem Guardiolą. Ta relacja przynosi obopólne korzyści. Z jednej strony Albania rozwija Sylvinho jako trenera, a z drugiej jesteśmy wdzięczni, że mamy takiego fachowca, który zna świat wielkiej piłki. 

Sylvinho powiedział bardzo fajne zdanie przed EURO 2024. Nie mógł przyjechać do Albanii i liczyć na to, że skoro wygrał dwa razy Ligę Mistrzów i grał w Barcelonie, to będzie miał autorytet z miejsca. Chciał sobie na to zasłużyć. 

Ma to odzwierciedlenie w rzeczywistości, możesz mi wierzyć. Mimo swojego wielkiego CV, Sylvinho ma w sobie dużo pokory. Widać to w jego podejściu do dziennikarzy i zwykłych ludzi w Albanii. Zauważamy to. Jesteśmy skromnym krajem. Albańskie kluby nie grają w Lidze Mistrzów, nasza kadra nie grała jeszcze na mistrzostwach świata. Stawiamy dopiero pierwsze kroki na wielkiej piłkarskiej scenie jako nacja i dobrze, że mamy takiego człowieka jako selekcjonera. Wierzę, że ta pokora zaprowadzi go daleko.

Reklama

Zresztą to samo cechuje cały jego sztab. Przecież tam jest jeszcze Pablo Zabaleta, Doriva. To są skromni i ciężko pracujący ludzie. Sylvinho też powiedział, że nie może się uważać za wyrocznię w kontakcie z piłkarzami, bo oni są inteligentnymi ludźmi. Zorientują się, jeśli będzie w tym fałsz. Jako były piłkarz mogę się jedynie z tym zgodzić. Trener musi być trochę psychologiem i wiedzieć, jak swoim podejściem wycisnąć maksa z piłkarzy. Uważam, że zawsze mieliśmy dobrych zawodników, ale nie każdy selekcjoner potrafił do nich dotrzeć. Z Sylvinho jest inaczej. 

Sylvinho na mistrzostwach Europy

Selekcjoner Sylvinho i jego asystent Pablo Zabaleta. Obaj w przeszłości grali w wielkich klubach i osiągali w nich sukcesy. 

Selekcjoner reprezentacji Polski Jan Urban twierdzi, że to jest silniejsza reprezentacja Albanii niż 2023 roku, gdy graliśmy z wami w eliminacjach Euro. Ma rację?

Reklama

Wasz trener nie chce, żeby jego zawodnicy zlekceważyli Albanię i byli zbyt zrelaksowani. Należy to traktować po prostu jako sygnał dla swoich podopiecznych. W reprezentacji Albanii niewiele się zmieniło przez ostatnie trzy lata, Jeśli chodzi o filary, zmienił się jeden, może dwóch piłkarzy, ale generalnie grupa jest ta sama, jest ten sam duch. Z mojej perspektywy wy jesteście lepsi niż trzy lata temu. Mamy do was szacunek. Kojarzycie się z siłą jako drużyna. 

W 2023 roku Polacy dowiedzieli się, kim jest Jasir Asani. Czytałem, że Sylvinho potrzebował lewonożnego piłkarza na prawe skrzydło do ustawienia 4-3-3. Znalazł go w Gwangju FC z Korei Południowej. W Tiranie Asani zszedł do lewej nogi i zapakował nam piękną bramkę. Zadebiutował w kadrze dopiero w wieku 27 lat. Czy są inne przykłady, gdzie Sylvinho okazał się wizjonerem?

Przykład Asaniego rzeczywiście jest szczególny, bo jego wcześniej nie było na radarze. Ten przypadek pokazał czutkę Sylvinho do ludzi. Wie, kto się mu może przydać i kiedy. Bramki Asaniego w eliminacjach były nie do przecenienia. Nie chcę tutaj rozstrzygać, czy to wizjonerstwo, ale faktem jest, że mamy grupę piłkarzy, którzy urodzili się we Włoszech, Niemczech, Grecji albo Szwajcarii i tam się wychowywali, ponieważ po upadku komunizmu ich rodzice wyemigrowali. Jak popatrzysz na reprezentację Albanii U-21 czy U-19, są tam perełki wywodzące się właśnie z tej grupy. Tutaj Sylvinho ma ogromną rolę, bo on daje im perspektywę i wie, kiedy dać szansę tym chłopakom. 

Reklama

Na drugim biegunie są doświadczeni piłkarze, z którymi sam grałeś. Thomas Strakosha, Berat Djimsiti, Elseid Hysaj. Każdy obserwator Seria A ich zna.

W ogóle się nie dziwię, że oni nadal grają w reprezentacji. Widziałem ich w szatni i grałem z nimi, gdy byli młodzi. Bardzo ciężko pracujący i skromni goście. Dziś Strakosha, Djimsiti i Hysaj są inspiracją dla całego pokolenia w Albanii, podczas kiedy w ich podejściu do piłki nic się nie zmieniło. Do dzisiaj jestem w kontakcie z piłkarzami reprezentacji i stąd wiem, jak to wygląda za kulisami. Zawsze twardo stąpali po ziemi i według mnie to jest właśnie sekret ich długowieczności. Nadal mają ogromny wpływ na szatnię. Dodałbym do tej listy Ivana Balliu z Rayo Vallecano. Graliśmy razem i on nadal tam jest.

W 2023 roku uwaga mediów w Polsce skupiała się na Armando Broji. Robiło wrażenie, że jest piłkarzem Chelsea. Dziś gra w Burnley i kontuzje niszczą mu karierę. Czy to będzie jeszcze tak ważny piłkarz dla Albanii jak Djimsiti czy Hysaj?

Reklama

Gdyby stworzyć listę kilku największych talentów w Albanii ostatnich piętnastu, dwudziestu lat, Broja z pewnością by się na niej znalazł. Ma strasznego pecha. Przede wszystkim przy jego ciągłych kontuzjach i mniejszych urazach trudno złapać rytm. Reprezentacja bardzo go potrzebuje. Mam nadzieję, że te ostatnie dwa lata zostawi za sobą i będzie w dobrej fizycznej formie. To jest wielki talent, ja ci to gwarantuję. Wierzę, że upora się z tym również mentalnie, bo częstotliwość kontuzji musi się odbić na psychice. Zawsze zadajesz sobie pytanie, gdzie byś był teraz, gdyby nie one. 

Nasuwa mi się wniosek, że trochę nie szczęści się wam z talentami. Przynajmniej w tym sensie, że ich kariera w pewnym momencie zwolniła. Przychodzi mi jeszcze do głowy Kristjan Asllani. Gdy przeszedł z Empoli do Interu, zagrał w 99 meczach i wydawało się, że tam zakotwiczy. Potem było wypożyczenie do Torino, następnie do Besiktasu. 

Granie zawodowo wymaga stałego wysokiego poziomu, pewnej regularności. Poprzeczka, jaką ustawił Inter, okazała się bardzo wysoka. Niezależnie od sytuacji w klubie, Asllani jest filarem u Sylvinho. Gra bardzo odważnie, bierze na siebie odpowiedzialność i ma u siebie typowy gen szaleństwa. Besiktas, gdzie teraz jest, to nadal wysoki poziom. Sytuacja w klubach nigdy nie odbiła się negatywnie na poziomie gry Asllaniego w reprezentacji.

A Ernest Muci? W Polsce dobrze go znamy. Rekordowy transfer z Legii do Besiktasu. Teraz jest w Trabzonsporze i złapał tam wysoką formę, ale w reprezentacji Albanii nadal nie może się przebić.

Reklama

To dobry zawodnik dla Albanii, ale faktem jest, że w klubach zawsze radził sobie lepiej niż w reprezentacji. Gra w drużynie narodowej to zupełnie co innego. Inny styl pracy. Masz raptem tydzień zgrupowania, czasami mniej, kilka treningów, Zagrasz słabiej, to już w następnym meczu ławka i trudniej się odbić. Takie są realia i Muci być może nie potrafi się jeszcze w tym odnaleźć. To nie jest wcale rzadkie zjawisko. Jestem pewny, że wśród polskich piłkarzy też byś mi podał takie przykłady. Na pewno Sylvinho nadal w niego wierzy i szuka rozwiązania razem z Mucim, żeby być na właściwej ścieżce. 

Ernest Muci

Ernest Muci świetnie odnalazł się w Trabzonsporze. 

Czy Albańczyków interesuje Ekstraklasa? Sylvinho powołał dwóch piłkarzy z polskiej ligi – Juliana Shehu z Widzewa Łódź i Bujara Pllanę z Lechii Gdańsk.

Reklama

Oczywiście, że tak. Ekstraklasa to świetny most między Albanią a topowymi ligami. Sam życzyłbym sobie mieć taki, gdy grałem w Albanii, ponieważ stąd trudno jest się wypromować do lepszych rozgrywek. Polska, Grecja, Szwajcaria, Chorwacja, Słowenia to dla Albańczyków ważne kierunki i przepustka. Wy, Polacy zbudowaliście sobie renomę w Albanii. Szanujemy polski futbol i widzimy postęp, jaki dokonaliście w ostatnich latach

Słyszałem, że Shehu wszedł do reprezentacji Albanii przebojem.

Znam Shehu od czasów, gdy grał w FC Internacional Tirana. To praktycznie grająca akademia w Albanii. Od nich bardzo czerpią młodzieżowe reprezentacje. Naprawdę dobre miejsce do rozwoju. Właściciel FC Internacional to mój dobry przyjaciel i mówił mi, że mają u siebie takiego chłopaka, który ma potencjał na duże granie. Tym kimś był właśnie Shehu. To były lata powiedzmy 2014-2015. Od tamtego momentu go obserwuję i gdy przeszedł do Ekstraklasy, uznałem to za naturalny, zasłużony rozwój kariery.

Sylvinho ma odpowiedzialne zadanie, żeby go rozwinąć dla kadry, ale też wiem, że on bardzo lubi taki typ piłkarza jak Shehu, który dla Albanii jest łącznikiem obrony z resztą formacji, rozgrywającym. Ma jakość, szybko myśli na boisku. U Sylvinho to są bezcenne cechy. Rozmawialiśmy już o instynkcie Sylvinho do ludzi i Shehu również jest tego przykładem. Selekcjoner postawił na Juliana wtedy, gdy ten był naprawdę gotowy, żeby reprezentować Albanię. W ostatnich meczach wydobył z niego najlepsze cechy i to były fantastyczne występy. 

Reklama

Ansi Agolli: Czasami musimy się mierzyć z własnymi braćmi

Bardzo ciepło wypowiedziałeś się o polskiej piłce, więc ja ci powiem coś o Albanii, ale to nie jest kurtuazja. Kojarzycie mi się z patriotyzmem i fanatyzmem. Nawet Albańczycy z reprezentacji Szwajcarii, czyli Granit Xhaka i Xherdan Shaqiri podkreślają swoje korzenie. W meczu z Serbią na MŚ 2018 pokazali po swoich golach gest dwugłowego orła, co odbiło się szerokim echem. Tak na nos, reprezentowanie Albanii musi mieć dla was szczególny wymiar. Ty rozegrałeś 73 mecze dla swojego kraju, więc powiedz mi, co to znaczy.

Słuchaj, to jest duma. Po prostu duma. Reprezentacja Albanii to jest jedyne miejsce, gdzie dane mi było poczuć tę jedyną specyficzną emocję nieporównywalną z niczym innym. Mamy świadomość, że Albańczycy są rozsiani po całym świecie. Tak się ułożyła historia naszego narodu. Koszulka narodowa jednoczy całą tę grupę żyjącą również w Kosowie, Macedonii Północnej, Czarnogórze, w całej Europie i Stanach Zjednoczonych. Moja historia to historia dzieciaka, który spełnił marzenia. Często mówi się “chcę zostać piłkarzem, żeby reprezentować kraj”. Albańskie dziecko najpierw marzy o reprezentowaniu kraju, a potem o grze w piłkę (śmiech).

Byłeś kapitanem na EURO 2016. Trafiliście na Szwajcarów i media rozpisywały się o pojedynku braci. Granit Xhaka reprezentował Szwajcarię, a Taulant Xhaka Albanię. Ty byłeś tam w środku. Dało się wyczuć szczególne emocje?

Jak to się mówi? Bałkański tygiel, co? Sytuacja polityczna w regionie wpłynęła na losy ludzi tak bardzo, że czasami musimy mierzyć się z własnymi braćmi. Akurat w przypadku Granita i Taulanta dosłownie doszło do takiego pojedynku i uwierz mi, że dla Taulanta to nie było łatwe. Nie chodzi tylko mecz, ale ogólnie o tamte dni. Widziałem jego emocjonalne podejście do starcia ze Szwajcarią, gdzie przecież długo grał w młodzieżówce. Dla kogoś może się to wydawać nawet zabawne, że dwaj bracia grają przeciwko sobie w reprezentacji. A są też przypadki, że jest trzech braci i każdy z nich gra dla innej reprezentacji: Albanii, Kosowa i Szwajcarii. To jest tragikomedia. Ciekawe, gdzie byśmy byli, gdyby wszyscy z tej diaspory reprezentowali Albanię. 

Reklama

Ansi Agolli walczy o piłkę z Kingsleyen Comanem na Euro 2016. Albania przegrała ten mecz 0:2, choć oba gole Trójkolorowi strzelili w samej końcówce. 

Dopytam jeszcze o reprezentację Polski. Czy stwierdzenie “Lewandowski i reszta” jeszcze jest aktualna z perspektywy rywala?

Dla mnie to stwierdzenie nie jest prawdziwe. Owszem, Roberta Lewandowskiego zna każdy i to jest pierwsze nazwisko, które przychodzi do głowy w kontekście reprezentacji Polski, ale jak już wspomniałem, bardziej kojarzycie się Albańczykowi jako monolit i wzór pracy drużynowej. Macie umiejętności, macie wypracowane mechanizmy, gracie na maksa i Lewandowski jako gwiazda jest tego częścią. Na jednej pozycji możecie być mocni, na drugiej słabsi, ale macie tę specyficzną atmosferę, która pcha was do zwycięstw. Jesteście spójni w tym, co stworzyliście. Macie u nas szacunek.

Reklama

Jakiego meczu spodziewasz się w Warszawie?

Bardzo dla nas trudnego. Choćby przez fakt, że będzie na wyjeździe. Macie przez to przewagę, ale jednocześnie albańscy piłkarze powinni mieć świadomość, że każdy mecz ma swoją historię, różne rzeczy mogą się wydarzyć. Mecze sprzed trzech lat nie mają już żadnego znaczenia. Po Polsce spodziewam się entuzjazmu w grze, pressingu. Na boisku nie będzie jednej strefy, gdzie można odetchnąć. Mam nadzieję, że reprezentacja Albanii nie będzie czekać na rozwój wypadków, tylko od początku pokaże swoje atuty. Spodziewam się też, że to nie będzie ładne widowisko, bo to tylko jeden mecz, który może wyrzucić z gry o mistrzostwa świata. Pewnie obie drużyny będą bardzo ostrożne. Stawka jest tak wielka, że ten mecz może przejść do historii Albanii. 

ROZMAWIAŁ: KAMIL ROGÓLSKI 

CZYTAJ WIĘCEJ WYWIADÓW AUTORA NA WESZŁO:

3 komentarze

Najnowsze

Inne reprezentacje