Pierwszy trener Świątek skrytykował sztab tenisistki. Chodzi o sposób pracy

Marcin Ziółkowski

20 marca 2026, 20:36 • 5 min czytania 3

Reklama
Pierwszy trener Świątek skrytykował sztab tenisistki. Chodzi o sposób pracy

Iga Świątek w ostatnim czasie nie ma zbyt dobrej passy. Polka w 2026 roku ma za sobą już cztery turnieje i ani razu nie dotarła do fazy półfinału. Po trzech ćwierćfinałach doszło do sensacyjnego odpadnięcia już w pierwszym meczu na turnieju WTA w Miami. Lepsza na korcie okazała się Magda Linette. Wpadka w 1/32 finału na Florydzie jest o tyle zaskakująca, że Świątek wygrała gładko pierwszego seta 6:1.

Pierwszy trener w karierze aktualnej światowej numer trzy Artur Szostaczko sugeruje w rozmowie z Weszło TV, że w sytuacji kryzysowej, która niewątpliwie nastąpiła, potrzeba pewnych zmian, choćby w pracy sztabu. Z boksu pada zbyt dużo uwag, co nie powoduje niczego dobrego.

Artur Szostaczko skrytykował zachowanie boksu Świątek. „Uwagi powinny być bardziej precyzyjne”

Gościem programu „Weszło w Linię” był pierwszy trener Igi Świątek – Artur Szostaczko. Zwrócił on uwagę na to, jak diametralnie inne podejście było widać po obu szerokościach kortu. Dużo większym spokojem emanowała strona Linette. Iga Świątek jego zdaniem mocno walczyła na korcie z własną głową.

– Niepewność uderzeń spowodowana jest stroną mentalną. Ta ją całkowicie zawodzi. W pierwszym secie zmiotła Magdę z kortu. Później „Linetka” zmieniła swoje podejście. Agnieszka [Radwańska – przyp. MZ] rzuciła może z jedno hasło. Magda przyłożyła się do serwowania. Iga miała dwu-trzyminutowy blackout. Strona mentalna u niej jest chwiejna i to powoduje, że sobie nie radzi.

Reklama

Zasugerowano w rozmowie trenerowi, że przy tylu wskazówkach trudno się skupić jakiemukolwiek zawodnikowi na grze. Szostaczko zgodził się i uświadomił, jak ważne jest, by swojemu podopiecznemu wysyłać precyzyjne uwagi. Jasny przekaz to klucz do sukcesu. Wskazał też jeden element gry Świątek do natychmiastowej poprawy.

– Po tym jak zostaliśmy obrażeni przez tatę Tomka, powiedziałem, że zrobiłem wszystkie możliwe papiery w Niemczech, jakie można było zrobić. Liznąłem psychologii, biomechaniki. U Igi ten serwis kuleje, on traci na prędkości. Przekazywanie ciągłych informacji to dramat, wróćmy tu do psychologii. Ona walczy z przeciwnikiem na korcie, czuje się niepewnie, wszystkiego pewnie nawet nie słyszy. Powinni ją bardziej motywować, bardziej się uśmiechać, dawać krótkie wskazówki. Tam jest mur, to się nieprzyjemnie ogląda.

Reklama

Iga Świątek ze swojego boksu podczas meczu z Linette otrzymywała sporo komend. „Reset i następna piłka, cały czas w dyscyplinie”, następnie od trenera Wima Fissette’a bardzo ogólną uwagę, aby „coś zmieniła”. W kierunku Świątek padła też wskazówka, aby przestała pokazywać jak jej źle i aby grała dalej. Trudno się dziwić, że Iga mogła się na dobre zdekoncentrować, bo to przypominało walkę z dwójką rywali, a nie tylko z Magdą Linette.

Jak podał Marek Furjan, Iga Świątek po porażce z Linette ma bilans trzech wygranych i czterech porażek w meczach, które w tym roku miały trzy sety. Szostaczko dodał, że współpraca z jej teamem nie wygląda tak, jak powinna, a Fissette powinien zasugerować Świątek bardziej precyzyjne uwagi, bądź też powrót do tego, co sama na korcie najlepiej czuje.

– Wydaje mi się, że po Roland Garros powiedziała, że nie ogląda tenisa, nie robi analiz, bo ma od tego trenera. Gdy słyszysz coś takiego jako młody trener, łapiesz się za głowę (…) To zabrzmiało bardzo źle. Tak doświadczona zawodniczka nie czuje, że potrzeba coś zmienić? To jest w tym wszystkim dziwne. Ona gra cały czas tak samo, to nie jest klucz do zwycięstwa.

Ojciec Świątek niedawno zabrał głos w sprawie komentarzy o współpracy córki z psycholożką

W połowie lutego Szostaczko był gościem rozmowy Lecha Sidora w programie Trzeci Serwis. Pierwszy trener Świątek w ten sposób wypowiedział się na temat współpracy Igi z Darią Abramowicz.

Reklama

– Nie znam drugiego takiego przypadku, że zawodnik dzień i noc spędza z psychologiem. I na wspólne wakacje są wyjazdy, i na mecze. Ale jeżeli Idze to pasuje, to ja nie będę tego odradzał. Ludzie muszą zrozumieć, że ja mogę powiedzieć swoje zdanie albo trochę być zdziwionym, ale jeżeli to pasuje zawodniczce, która jest druga na świecie, a była pierwsza, to co my możemy jej doradzić?

Sidor postanowił skontrować rozmówcę, mówiąc iż nie widać po występach na początku sezonu, żeby to cokolwiek pomagało, ponieważ Iga Świątek jest według niego cały czas kłębkiem nerwów i brakuje jej pewnych mechanizmów, sztuczek, by rozładować emocje.

Reklama

Szostaczko zgodził się z Sidorem.

– Skoro przez rok nie wygrała żadnego turnieju, to wywołałem panią Abramowicz do tablicy, że teraz musi wykonać swoją pracę. Było widać gołym okiem, że mental u Igi nie idzie i wszystkie wydarzenia się sypią. No gdzie masz złapać tę pewność siebie, skoro sam nie wierzysz? 

Na opinię trenera odpowiedział na Facebooku ojciec Igi, Tomasz Świątek. Zniesmaczony tym, co usłyszał, skomentował rozmowę Sidora z Szostaczko.

– Co żeście obaj osiągnęli, prawie nic, zajmijcie się swoimi ogonkami. G….. wiesz jeden z drugim, w nogach śpisz.

Reklama

Program Weszło w Linię obejrzysz na Weszło TV!

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

3 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Polecane