Jagiellonia Białystok czeka ponad miesiąc na zwycięstwo w Ekstraklasie. Tak kiepskiej serii na ligowym podwórku ekipa Dumy Podlasia nie zanotowała od dawna. Adrian Siemieniec mówi o fizycznym i psychicznym zmęczeniu podopiecznych, ale możliwe, że wytłumaczenie dla ostatnich wyników Jagi może być mniej skomplikowane. Na niektórych pozycjach drużynie zdaję się bowiem brakować piłkarskiej jakości.
Ma się więc czym niepokoić Siemieniec, ale i Łukasz Masłowski. Ostatnie transfery Jagiellonii nie były serią strzałów w dziesiątkę.
Jagiellonia w dołku. Czeka na zwycięstwo w lidze ponad miesiąc
Choć po przerwie zimowej Białostoczanie zdawali się być przecież całkiem nieźle przygotowani do rywalizacji o mistrzostwo Polski, prawda? Otworzyli wiosenną część ligowych zmagań wyjazdowym zwycięstwem nad Widzewem Łódź. Potem pokonali też przed własną publicznością Motor Lublin. Strzelili w tych dwóch spotkaniach aż siedem goli, ich gra momentami naprawdę mogła się podobać. Później jednak sprawy zaczęły się w szybkim tempie gmatwać.
Jaga gwałtownie wyhamowała.
- Cracovia – Jagiellonia 0:0
- Jagiellonia – Fiorentina 0:3 (LK)
- Jagiellonia – Radomiak 1:1
- Fiorentina – Jagiellonia 2:4 p.d. (LK)
- Jagiellonia – Legia 2:2
- Lechia – Jagiellonia 3:0
- Jagiellonia – Piast 1:2
Siedem spotkań, jedna wygrana. I to nie w Ekstraklasie, ale w Lidze Konferencji (w dodatku niedająca awansu). Na arenie ligowej białostocka drużyna zaczęła seryjnie tracić punkty i to wcale nie w konfrontacjach z drużynami z czołówki. Cracovia jest przecież pogrążona w tarapatach, a Legia, Lechia i Piast to zespoły walczące o utrzymanie. Wiadomo, ten sezon jest specyficzny, w gruncie rzeczy każdy w Ekstraklasie może wygrać z każdym, jednak od Jagiellonii wypada wymagać, by przy takim terminarzu punktowała skuteczniej. Zwłaszcza słabiutka dyspozycja przed własną publicznością powinna zmuszać szkoleniowca Dumy Podlasia do zastanowienia.
Tak źle nie szło Jadze w Ekstraklasie od lat.
Jagiellonia – najdłuższe serie meczów bez zwycięstwa w lidze:
- 2022/23 – 8 meczów (cztery remisy, cztery porażki)
- 2023/24 – 3 mecze (remis, dwie porażki)
- 2024/25 – 4 mecze (cztery remisy)
- 2025/26 – 5 meczów (trzy remisy, dwie porażki) – trwa
Jak widać, trzeba się cofnąć do sezonu 2022/23, by trafić na dłuższy okres ligowej niemocy w wykonaniu Jagiellonii. Jej trenerem był jeszcze wtedy Maciej Stolarczyk, a drużyna uwikłała się w walkę o uniknięcie spadku z Ekstraklasy. Również punktowo Jaga wypada w bieżącej kampanii poniżej oczekiwań.
Jagiellonia – punkty po 24 meczach ligowych:
- 2022/23 – 28 punktów (6-10-8)
- 2023/24 – 45 punktów (13-6-5)
- 2024/25 – 48 punktów (14-6-4)
- 2025/26 – 38 punktów (10-8-6)
Jak to wytłumaczyć?

Jagiellonia nie błyszczy w ofensywie. Brakuje jej konkretów
Cóż, trzeba oczywiście zwrócić uwagę na fakt, że gra Jagi nie we wszystkich niewygranych spotkaniach wyglądała dramatycznie. Białostoczanom niekiedy brakowało po prostu kropki nad i: potrafili stłamsić oponenta, wepchnąć go do własnej szesnastki.
Kiedy jednak przychodziło do przekuwania przewagi na gole, impet Jagiellonii wygasał. Można w tym kontekście przypomnieć choćby spotkanie z Radomiakiem Radom, w którym podopieczni Adriana Siemieńca wypracowali współczynnik spodziewanych goli na poziomie przekraczającym 2,0, ale do siatki trafili tylko raz. No i w końcowym rozrachunku podzielili się z radomskim zespołem punktami.
Jagiellonia – współczynnik xG:
- vs. Cracovia: 0,86 (0 goli)
- vs. Radomiak: 2,35 (1 gol)
- vs. Legia: 1,75 (2 gole)
- vs. Lechia: 0,92 (0 goli)
- vs. Piast: 0,55 (1 gol)
dane: Superscore
Łatwo jednak zauważyć, że konfrontacja z Radomiakiem była w ostatnich tygodniach wyjątkiem. W trzech meczach ligowych (z Cracovią, Lechią i Piastem) zespołowi z Białegostoku nie udało się bowiem uciułać nawet jednej oczekiwanej bramki ze wszystkich sytuacji strzeleckich w danym spotkaniu.
Tylko czy może być inaczej, skoro w szeregach Jagi jest tak niewielu zawodników gwarantujących liczby? W pierwszej fazie sezonu tę ofensywną mizerię tuszował jeszcze wiekowy Jesus Imaz (17 goli i 10 asyst w 38 występach w tym sezonie), trochę konkretów jak zawsze dokłada Afimico Pululu (16 goli, 6 asyst w 37 spotkaniach), ale poza nimi naprawdę trudno kogokolwiek wyróżnić. Alex Pozo kojarzy się głównie z dośrodkowaniami posyłanymi w nogi pierwszego obrońcy (40 meczów – gol, 5 asyst), bezproduktywności stała się znakiem rozpoznawczym Kamila Jóźwiaka (15 meczów – 0 goli, 0 asyst). Louka Prip, Alex Cantero i już zostali pożegnani. Podobny los zdaje się czekać przyspawanego do ławki rezerwowych
Wiadomo, Oskar Pietuszewski też nie rzucał na kolana liczbą goli i asyst, ale on przynajmniej robił na boisku różnicę poprzez swoją przebojowość w pojedynkach. Nie można tego samego powiedzieć o graczach sprowadzonych do Białegostoku zimą: Kajetanie Szmycie, Samedzie Bazdarze czy Mathiasie Nahuelu. Mimo że Jaga od dłuższego czasu należy do ekstraklasowej czołówki, to jej kadra dalej sprawia wrażenie budowanej w pierwszej kolejności w wariancie oszczędnościowym.
Większe wydatki niczego nie gwarantują. Widzimy, gdzie są dziś Widzew czy Legia. Ale zwiększają jednak pole manewru.

Siemieniec mówi o zmęczeniu. Fizycznym i mentalnym
Adrian Siemieniec po bolesnej porażce z Lechią przyznał bez ogródek, że w tym meczu w grze jego drużyny nie zgadzało się nic. Trener Dumy Podlasia długo tłumaczył jednak, że jego podopieczni mają prawo do fizycznego i mentalnego zmęczenia. Nie tylko obecnym, ale i poprzednim sezonem.
– Musimy zdać sobie sprawę, że część drużyny, która ma w nogach prawie, albo ponad trzy tysiące minut, czyli są już po sezonie, w przypadku niektórych zawodników to podbicie poprzedniego sezonu, bo nie można oddzielić tego co działo się w ubiegłym sezonie. Część zawodników ma mniej minut i proces w ich przypadku musi wyglądać inaczej – mówił szkoleniowiec, cytowany przez klubowe media. – Inaczej jest rozegrać sezon do marca, a inaczej do końca maja. I nie mówię tylko o kwestii fizycznej, bo są różne metody regeneracji, ale w całej tej dyskusji zapominamy o zmęczeniu ośrodkowego układu nerwowego. Z perspektywy zarządzania drużyną najtrudniej jest znaleźć odpowiedź, jak szybko i skutecznie zregenerować ten układ.
I kontynuował:
– Poziom obciążenia mentalnego, kiedy po jednym meczu nie regenerujesz go, ale nakładasz kolejne, każdy potrzebuje ujścia i tutaj nie mówimy o dwóch, trzech dniach. Wiele osób mówiło, że: „Siemieniec znalazł sposób na granie co trzy dni”, a ja dalej mogę powiedzieć, że jestem zdecydowanie mądrzejszy, ale czy wiem wszystko? Na pewno nie. Wbrew pozorom trudniejsze jest przygotowanie głowy niż mięśni. Liderzy, jak Imaz, Pululu, Abramowicz i Romanczuk ciągną tę drużynę w trzecim sezonie z rzędu. Dzisiaj warto zdać sobie sprawę, że i oni mogą mieć słabszy moment, więc inni muszą wziąć odpowiedzialność za same wyniki. Wierzę, że w naszej sytuacji jako cała drużyna możemy dojechać do mety spełniając marzenia.
Reakcją trenera na fatalny występ w Gdańsku były poważne przetasowania w jedenastce na mecz z Piastem Gliwice. Tylko że… nic to nie dało. A eksperyment z wystawieniem Bartłomieja Wdowika na prawym skrzydle w miejsce Alexa Pozo dość dobitnie obnażył braki kadrowe Jagiellonii.
Po porażce z gliwiczanami Siemieniec nie potrafił ukryć przygnębienia.
– Nie ma co pudrować rzeczywistości, zakłamywać jej – to był słaby mecz w naszym wykonaniu. Na konferencji przedmeczowej mówiłem, że musimy poprawić się w stosunku do poprzedniego meczu. Niestety, nie poprawiliśmy się – przyznał.
– Póki co jest słabo drugi mecz z rzędu, nie ma co ukrywać. Jeszcze raz gratulacje dla przeciwnika. Jak często w sporcie duże rozczarowanie jest kiedy przegrywasz, to mam wrażenie, że jeszcze większe jest kiedy masz świadomość, że grałeś dobrze, byłeś blisko, coś się układa, ale mecz finalnie nie poszedł na twoją stronę. Dzisiaj nie mam odczucia, że byliśmy blisko punktu mimo bramki kontaktowej w końcówce. Będąc uczciwym ten mecz powinien być wcześniej zamknięty, bo Piast miał swoje sytuacje na 3:0. Wtedy pewnie nawet ta jedna bramka by nie padła.
– Brakuje nam doskoku, agresji. Musimy dzisiaj poszukać lepszej postawy, zwycięstwa, czasami przepchać spotkanie. W szatni atmosfera grobowa, najlepiej gasić światło i koniec. Ale taki jest sport. Każdy przeżywa takie momenty. Musimy go razem przetrwać – dodał.

Wyzwanie przed Siemieńcem. Jagiellonii grozi wypadnięcie z czołówki
Dla Siemieńca przegrany mecz z Piastem był spotkaniem numer 100 na ławce trenerskiej w Ekstraklasie. Jubileusz wypadł zatem nadzwyczaj nędznie, choć trzeba pamiętać, że Jaga za jego kadencji potrafiła już wydostawać się z kłopotów. Na myśl przychodzi na przykład sierpień i wrzesień 2024 roku, gdy Duma Podlasia poniosła siedem porażek w ośmiu spotkaniach.
Tylko że wtedy lały ją Bodo/Glimt, Ajax Amsterdam i Lech Poznań, czyli drużyny bogatsze i mocniejsze kadrowo, a nie – z całym szacunkiem – Lechia Gdańsk czy Piast Gliwice. Co można w sumie odbierać dwojako. Z jednej strony tak, że Jagiellonia gra ostatnio grubo poniżej potencjału, a drugiej tak, że jej potencjał wcale nie jest tak wysoki, jak mogłoby się wydawać na postawie wyników w lidze i w Europie z ostatnich lat.
Wariant pierwszy to kamyczek do ogródka Siemieńca.
Wariant drugi – kamyczek do ogródka Łukasza Masłowskiego.
Kolejna szansa na odkręcenie się ze spirali niepowodzeń już we wtorek 17 marca, kiedy to Jaga zmierzy się u siebie z GKS-em Katowice w zaległym meczu 16. kolejki. Potem czeka ją domowa potyczka z Wisłą Płock i jeszcze jedno starcie w Białymstoku, tym razem z Lechem Poznań. Serie czterech ligowych występów u siebie nie zdarzają się często, więc w teorii lepszą okazję do wyjścia z kryzysu trudno sobie wymarzyć. No ale własny stadion ostatnio nie był atutem podopiecznych Siemieńca.
Forma drużyny dostarczona przez Superscore
Tak czy owak, jeśli Jaga solidnie w tym okresie zapunktuje, utrzyma się w grze o tytuł. Ale jeśli nie, to jej podstawowym zmartwieniem stanie się już raczej utrzymanie w tym sezonie miejsca gwarantującego europejskie puchary w kolejnej kampanii.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Szczery Dawid Szwarga. „Kibicowaliśmy, żeby Widzew nie zmienił trenera”
- Burić: Typowanie nas do spadku dodatkowo mobilizowało [WYWIAD]
- Luka Elsner o swojej dymisji: Trudne i szczere rozmowy
fot. NewsPix.pl