Drużyna TSV 1860 Monachium do lat 19 rozegrała mecz sparingowy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że jej przeciwnikami nie byli rówieśnicy z innej akademii piłkarskiej, lecz reprezentacja osadzonych z zakładu karnego JVA Stadelheim.
Niecodzienny mecz w Niemczech
Zanim jednak wybrzmiał pierwszy gwizdek, młodzi piłkarze zostali oprowadzeni po terenie zakładu karnego. Mogli zobaczyć boisko do siatkówki czy halę sportową, ale przede wszystkim „zwiedzili” wąskie korytarze oraz cele o powierzchni zaledwie ośmiu metrów kwadratowych (nie pokazujcie tego polskim deweloperom).
Inicjatorem akcji był Marco Liebel z działu opieki pedagogicznej akademii TSV, a po stronie więzienia za organizację odpowiadał funkcjonariusz Jakob Kauk, który wcześniej reaktywował turniej Stadelheim CUP.
Drużyna „miejscowych” składała się z osadzonych z oddziałów młodzieżowych, oddziału dla dorosłych, a także oddziału socjoterapeutycznego.
– Mecz był tematem numer jeden już na tygodnie przed jego rozegraniem. Każdy więzień chciał znaleźć się w tej mieszanej drużynie – podkreślił Jakob Kauk, cytowany w reportażu Nico-Mariusa Schmitza, który posłużył nam za źródło.
Aby odpowiednio przygotować zespół, zorganizowano specjalne treningi, a sami więźniowie własnoręcznie namalowali linie na dziedzińcu.
Młodzieżowa drużyna TSV 1860 Monachium do lat 19 zagrała mecz towarzyski na terenie więzienia z tamtejszą ekipą osadzonych 🙂
Mecz rozegrano na dziedzińcu więziennym otoczonym wysokimi murami, drutem kolczastym i wieżą strażniczą.
Więźniowie sami namalowali linie autowe a na… pic.twitter.com/q5wNEun1xd— David (@DawidBundesliga) March 14, 2026
„Bracie, to jak Liga Mistrzów”
Atmosfera na prowizorycznym boisku mogła przypominać tę z normalnych stadionów. Na murach zawisł przygotowany przez osadzonych transparent „Wszyscy kochają Giesing” – nawiązujący do dzielnicy, w której mieści się siedziba klubu oraz historyczny stadion TSV.
Brakowało jedynie haseł „PDW”.
Dla młodych piłkarzy to też było niecodzienne doświadczenie. Szczególnie stresujące mogły być otaczające mury, liczne kamery czy druty kolczaste.
– Człowiek jest bardziej zdenerwowany niż przed derbami – przyznał jeden z nich.
Juniorzy TSV oczywiście nie grali na 100%, aby wszyscy mogli czerpać radość ze spotkania. Ostatecznie i tak ekipa z Monachium wygrała 10:7, ale każdy gol strzelony dla reprezentacji więzienia był głośno celebrowany.
– Bracie, to jak Liga Mistrzów – podsumował jeden z osadzonych.
Dla więźniów na pewno to były miłe chwile. W końcu nie patrzono na nich jak na przestępców, a jako sportowców.
– Widział strażnik, jak strzeliłem tego gola? – dopytywał nawet jeden z więźniów.
Na pamiątkę otrzymali koszulki i proporczyki TSV, które trafiły do depozytu. Zostaną im wydane w dniu wyjścia na wolność.
– To było niezwykłe doświadczenie, które wykracza daleko poza sport. Wyniesiemy z tego dnia bardzo dużo – podsumował trener młodzieżowej drużyny, Jonas Schittenhelm.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Niemiecka legenda apeluje: Usunąć agentów z piłki
- Kacper Potulski rozchwytywany. Trzy wielkie firmy mają go na oku
- Piłkarz Eugena Polanskiego podczas kłótni zdjął koszulkę rywalowi [WIDEO]
Fot. Newspix