Burić: Typowanie nas do spadku dodatkowo mobilizowało [WYWIAD]

Przemysław Michalak

15 marca 2026, 08:21 • 9 min czytania 9

Reklama
Burić: Typowanie nas do spadku dodatkowo mobilizowało [WYWIAD]

Zagłębie Lubin jest sensacją ostatnich tygodni w Ekstraklasie, a postawa Jasmina Buricia w bramce stanowi jeden z kluczowych elementów tak dobrych wyników. Doświadczony Bośniak w rozmowie z Weszło opowiada o fenomenie swojego zespołu, Leszku Ojrzyńskim, czekaniu przez cztery sezony na wystrzał formy, Marcelu Regule, coraz lepszej Ekstraklasie i raptem trzech meczach w reprezentacji Bośni rozłożonych aż na 12 lat. Zapraszamy. 

PRZEMYSŁAW MICHALAK: Zagłębie Lubin w ostatnich tygodniach szokuje piłkarską Polskę i otwiera tabelę Ekstraklasy. Odczuwacie zwiększone zainteresowanie klubem ze strony mediów? Długo mieliście spokój, a teraz ciągle ktoś dzwoni.

JASMIN BURIĆ: Taka jest prawda, tylko nie wiem, czy to zainteresowanie wynika w większej mierze z tego, że zaczęliśmy bardzo dobrze punktować, czy z tego, że gramy teraz z Lechem Poznań. To na pewno ma wpływ na zainteresowanie niedzielnym meczem tu na miejscu. Szykuje się pełny stadion. Marka rywala robi swoje, a do tego my dorzuciliśmy dobre wyniki.

W Meczykach zadeklarowałeś, że walczycie już o najwyższe cele. Takich wypowiedzi nieraz unikają piłkarze z największych klubów, a ty się ich nie boisz.

Reklama

Nie mamy już nic do stracenia. W dalszej części sezonu możemy tylko zyskać. Powiedziałem dokładnie to, że do meczu z Piastem Gliwice walczyliśmy o utrzymanie, a po wygranej z Piastem otworzyła się przed nami droga do powalczenia o europejskie puchary. Nie wiem, jak to zostało zacytowane i odebrane, ale o to mi chodziło.

Co nie znaczy, że zaczniemy ciągle patrzeć w tabelę. Chcemy żyć z tygodnia na tydzień, z meczu na mecz i w maju zobaczymy, do czego nas to doprowadzi i czy osiągnęliśmy coś ekstra. Wierzę, że jesteśmy w stanie to zrobić. Nie określę dokładnie, czy to byłaby pierwsza czwórka, czy pierwsza piątka. Na pewno jednak nasze cele wykraczają dziś poza samo utrzymanie.

Burić: Na jednej z odpraw pokazano nam opinie, że spadniemy

Jakie to uczucie, gdy na tak wczesnym etapie sezonu zrealizowaliście najważniejszy cel?

Satysfakcja. Wiemy, że przed sezonem wielu ekspertów wymieniało nas jako głównego kandydata do spadku z Ekstraklasy. A dziś mamy tyle punktów, że praktycznie jesteśmy już utrzymani. Nie wiem, czy matematycznie brakuje nam jeszcze kilku procent, ale w praktyce pod tym kątem chyba możemy być już spokojni. Liga jest w tym sezonie ciężka i dziwna, więc 41 punktów naprawdę cieszy. Wiadomo, że trudniej walczy się o uniknięcie spadku niż o najwyższe miejsca.

Reklama

A te komentarze o was jako mocnych kandydatach do spadku – nie czarujmy się, na papierze takie podstawy były – stanowiły dodatkową mobilizację dla zespołu?

Oczywiście, że tak. Gdy zaczynaliśmy sezon, podczas jednej z odpraw pokazywano nam tego typu opinie. My wiedzieliśmy swoje, a każdy ma prawo powiedzieć, co myśli. Pokazaliśmy, że za łatwo nas określono jako słabą drużynę. Walka o utrzymanie już nas nie dotyczy. Do poprzedniej kolejki dotyczyła, teraz już nie.

Jasmin Burić

Widziałeś powody do optymizmu na początku rundy wiosennej? Atmosfera wokół klubu była kiepska po nieudanej próbie wykupu Leonardo Rochy, w słabym stylu przegraliście z GKS-em Katowice, a w Kielcach wygraliście bardzo szczęśliwie, będąc przez większość meczu znacznie słabsi niż przeciwnik. Trudno było zakładać, że dalej pójdziecie jak burza.

Reklama

Ma pan rację. Z GKS-em słabo zagraliśmy i nic wtedy nie wskazywało, że za kilka tygodni nasza sytuacja będzie tak dobra. Z Koroną też mieliśmy duże problemy, ale wygraliśmy i od tego momentu ruszyło. Powiem tak: mieliśmy dużo szczęścia, ale solidnie sobie na nie zapracowaliśmy.

Któryś z meczów można nazwać waszym mentalnym przełomem?

Trudno powiedzieć. Myślę, że ogólnie jesteśmy zespołem silnym mentalnie. W poprzednim sezonie byliśmy w naprawdę trudnej sytuacji, byliśmy o krok od spadku, ale wytrzymaliśmy presję i to nas wzmocniło. To dziś procentuje. Gdy mamy korzystny wynik, nasza pewność siebie rośnie i chyba to widać na boisku.

A jakbyś wyjaśnił wasz fenomen komuś, kto nie ogląda Ekstraklasy, tylko widzi przedsezonowe prognozy, komentarze w sieci i wyceny na Transfermarkcie?

Reklama

Powiedziałbym mu, że mamy charakter i dużo walczymy, jesteśmy super przygotowani taktycznie do każdego meczu, a do tego mamy trochę szczęścia. To wyjaśniałoby wszystko.

Burić: Leszek Ojrzyński nie zasłużył, żeby go lekceważyć

Jesteście przykładem, że takich elementów jak walka i charakter nie można deprecjonować. W Legii i Widzewie ostatnio poszli w tę stronę i dało to efekty.

Moim zdaniem charakter i walka to wciąż najważniejsze rzeczy w piłce. To jest punkt wyjścia, bez tego nie ma nic. Jedni mogą grać w piłkę trochę lepiej, inni trochę gorzej, ale bez odpowiedniej mentalności ciężko nawet ruszyć. I słusznie pan powiedział, że Legia i Widzew też skupiają się już bardziej na tych elementach – a nie na ładnej grze – bo potrzebują punktów.

Dla mnie liczą się tylko punkty. W jaki sposób je zdobędziemy, to już nieistotne. Komuś może się nasz styl nie podobać, ale my chcemy wygrywać i to robimy. Ja wiem, że niektórzy chcieliby, żeby każdy grał jak Barcelona czy Manchester City, tyle że to niemożliwe. Trzeba patrzeć na skład, który masz i to, w jaki sposób możesz z niego jak najwięcej wycisnąć.

Reklama

W temacie cech wolicjonalnych trudno o lepszego trenera niż Leszek Ojrzyński.

Trener Leszek bardzo dużo nam daje, naprawdę. Ma charakter, charyzmę i pozytywną energię – również do życia, umie z nami pożartować i pogadać. Nasze wyniki w sporej mierze są jego zasługą.

Czyli na tle tylu trenerów, z którymi pracowałeś, widzisz w nim coś wyjątkowego?

Tak, zdecydowanie. Mam wrażenie, że ludzie w Polsce trochę go lekceważą, a nie zasługuje na to. Zasłużył na szacunek.

Reklama

Leszek Ojrzyński

Leszek Ojrzyński ma ostatnio mnóstwo powodów do uśmiechu. 

Gdybyście skończyli sezon poza top4, byłbyś rozczarowany?

Mimo wszystko nie. Nadal mówilibyśmy o dobrym sezonie w naszym wykonaniu. Mamy kilku młodych zawodników, którzy się rozwijają i najlepsze dopiero pokażą. Trzeba zachować pokorę i nie zapominać, jaki był punkt wyjścia w naszym przypadku.

Reklama

A która to już młodość Jasmina Buricia?

Ciągle powtarzam, że nadal pierwsza (śmiech). Nie potrafię tego określić, ale cieszę się tym, w jakiej formie się znajduję i co robimy jako drużyna. To dobry czas, żeby grać w Zagłębiu Lubin.

Uwierzyłbyś, gdyby ktoś zapowiedział ci, że czekają cię jeszcze tak piękne chwile w karierze po czterech latach roli rezerwowego i walce o utrzymanie?

Tak. Odpowiedziałbym mu wtedy, że wszystko jest możliwe. W okresie, gdy nie grałem, naprawdę nie traciłem wiary, że jeszcze dostanę szansę. Zawsze sobie powtarzałem, że muszę być gotowy, kiedy już ona nadejdzie. Doczekałem się po czterech latach i daję radę. Jestem zadowolony.

Reklama

Miałeś chwile zwątpienia i zniechęcenia? Latami mało grałeś, a musiałeś utrzymywać reżim profesjonalnego sportowca. 

Nigdy w karierze nie był to mój problem, serio. Mam głowę nakierowaną na pewne rzeczy i trzymanie się ich dzień po dniu jest dla mnie naturalne. Zawsze zasuwałem na maksa, wierząc, że mój czas znów nadejdzie, a wtedy będę gotowy na sto procent. Może los postanowił mnie teraz wynagrodzić za te cztery lata konsekwentnej pracy i wszystko się odwróciło.

Jak wygląda sprawa twojego kontraktu? Aktualny obowiązuje tylko do czerwca.

Coś się dzieje, są sygnały. Prowadzimy rozmowy w klubie i zobaczymy, co się wydarzy.

Reklama

Na co się nastawiasz? 

Najważniejsze, że Zagłębie wyraża chęć dalszej współpracy i ja też jestem gotowy zostać. Mam nadzieję, że się dogadamy.

Jasmin Burić

Burić: Reguła to jeszcze większy talent niż Pieńko

Dziś największą perełką Zagłębia jest Marcel Reguła. Jak go postrzegasz na tle innych talentów, z którymi miałeś styczność w Polsce?

Reklama

Do niedawna mówiłem, że największym talentem, jaki widziałem w Zagłębiu był Tomasz Pieńko. Teraz mówię, że jest nim Marcel, który przebija Pieńkę. Myślę, że zrobi naprawdę dużą karierę. Oby tylko omijały go kontuzje.

Leszek Ojrzyński na początku pracy w Zagłębiu mówił, że to skomplikowana i trudna jednostka. Też masz takie wrażenie?

Szczerze mówiąc, nie dostrzegałem u Marcela czegoś takiego. Trener jest bardziej doświadczony i może widział więcej. Dla mnie to od początku był chłopak, który pokazuje charakter, nie boi się i chce walczyć. A do tego ma wielki talent do piłki. To cechy potrzebne do dużej kariery.

Wspominałeś, że w najbliższy weekend gracie z Lechem Poznań. Po latach jakie znaczenie dla ciebie mają te mecze? 

Reklama

Na pewno nie powiedziałbym, że to mecz jak każdy inny. Cieszę się, że i my, i Lech jesteśmy wysoko w tabeli. W niedzielę czeka nas wielkie wyzwanie, uważam Lecha za faworyta spotkania, ale zobaczymy. Wszyscy już wiedzą, że z nami nie gra się lekko i niczego nie można być pewnym.

Z dwuletnią przerwą na ligę izraelską jesteś w Ekstraklasie od 2009 roku. Jak postrzegasz jej obecny rozwój? Mamy powody do optymizmu czy patrzymy przez różowe okulary ze względu na Ligę Konferencji?

Moim zdaniem to najlepsza Ekstraklasa, odkąd w niej jestem. Widzimy, jacy piłkarze zaczęli przychodzić do Polski i za jakie pieniądze. Wcześniej tego nie było.

Ekstraklasa wyraźnie poszła do góry i będzie jeszcze lepsza. Widzew bardzo podniósł poprzeczkę i inne kluby muszą zacząć z nim rywalizować. Mamy już 3-4 topowe kluby i sądzę, że Widzew wkrótce do nich dołączy. W tym sezonie ma problemy, ale w przyszłości powinien odgrywać bardzo ważną rolę w polskiej piłce.

Z perspektywy szatniowej, rośnie mobilizacja na takich rywali jak Widzew? Jest dodatkowa motywacja, żeby utrzeć nosa nowym milionerom?

Ja bym tak nie powiedział. Na Widzewie ogólnie fajnie się gra. Ładny stadion, pełno kibiców, dobra atmosfera. To samo w sobie nakręca. Ja nigdy nie patrzyłem na pieniądze po drugiej stronie, to nie była mobilizacja. Bardziej zwracałem uwagę na stadion i na kibiców, a tu Widzew się wyróżnia. Wolę grać przy pełnych i głośnych trybunach.

Jasmin Burić

Ile jeszcze jesteś w stanie grać w Ekstraklasie? 

Dopóki będę zdrowy. Jeśli poczuję, że już nie daję rady i ciągle coś mnie boli, to powiem, że wystarczy. Na razie nie mam powodów, żeby o tym myśleć. Nie wiem, czy potrwa to rok, dwa, czy jeszcze więcej. Niczego z góry nie zakładam, ale będę starał się grać jak najdłużej.

Planujecie osiąść w Polsce na stałe?

Zobaczymy. Ostatnio zapisałem się na kurs trenerski UEFA B+A i chcę go skończyć w styczniu przyszłego roku. Potem pomyślę o następnym kroku. Nie wykluczam, że pójdę jeszcze wyżej. Jestem otwarty na wszystko.

W reprezentacji Bośni i Hercegowiny zagrałeś trzy razy. Zadebiutowałeś w 2008 roku, a ostatni występ miał miejsce w… 2020 roku. To tylko trzy mecze, czy aż trzy mecze?

Tylko trzy mecze. Trafiłem w kadrze na erę Asmira Begovicia, który cały czas grał w Premier League. Trudno z kimś takim rywalizować, a Asmir jest tylko rok starszy ode mnie, więc nie mogłem liczyć na to, że skończy bronić znacznie szybciej niż ja. Dawniej nie było też tylu reprezentacyjnych meczów. To główne powody, dla których nie uzbierałem więcej występów.

Kadra nauczyła cię cierpliwości w kontekście tego, co miałeś później w Zagłębiu. 

Życie nauczyło mnie cierpliwości.

rozmawiał PRZEMYSŁAW MICHALAK 

CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE:

Fot. FotoPyK/Newspix

9 komentarzy
Przemysław Michalak

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Ekstraklasa