Radomiak nie żałuje zatrudnienia Feio. I zatrudniłby go ponownie

Braian Wilma

Autor:Braian Wilma

10 marca 2026, 18:49 • 4 min czytania 20

Reklama
Radomiak nie żałuje zatrudnienia Feio. I zatrudniłby go ponownie

Zastanawiano się w Radomiu przy okazji zatrudnienia Goncalo Feio, czy jest on dobrym wyborem nie ze względu na aspekty merytoryczne. Portugalczyk ma bowiem bogatą biografię pod kątem związanych z nim afer. Przez jakiś czas było dobrze, ale koniec końców Radomiak posmakował kwintesencji pracy z Feio i klub musiał szukać nowego trenera. Mimo to władze klubu twierdzą, że zatrudniłyby go jeszcze raz.

Przygoda Goncalo Feio z Radomiakiem potrwała nieco ponad cztery miesiące. W tym czasie poprowadził drużynę w 10 spotkaniach, choć tak właściwie to w siedmiu. W trzech ostatnich był bowiem zawieszony za oskarżenie arbitra meczu Radomiak – Korona o działania korupcyjne. W tych 10 meczach jego podopieczni zanotowali cztery zwycięstwa, trzy remisy i trzy porażki.

Nie najgorszą średnią 1,5 pkt na mecz przysłoniła kolejna afera z jego udziałem. Po ostatniej porażce z GieKSą Feio miał zwyzywać Dariusza Wójcika, radomskiego radnego, który był zatrudniony w klubie. W wyniku przepychanki Pan Wójcik miał uderzyć Feio w twarz.

– Wychodzę z loży i trener do mnie mówi: 'Jak to boisko przygotowałeś, skur*ysynu?’. (…) Ja do niego krzyknąłem, że nie życzę sobie, żeby mnie nazywał skur*ysynem, bo moja mama nie była taką panią. I on zaczął się zbliżać, coś mi tłumaczyć. Zbliżył się tak blisko, że myślałem, że chce mnie uderzyć głową. Odruchowo zasłoniłem się ręką, ale niestety byliśmy bardzo blisko siebie i lekko musnąłem trenera Feio w policzek – wyjaśniał Wójcik.

Reklama

Władze Radomiaka zatrudniłyby Feio jeszcze raz

Po całej tej aferze obu panów nie ma już w klubie. Goncalo Feio pozostawił już za sobą kilka spalonych mostów, ale… chyba nie w Radomiaku. Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej władze klubu przyznały, że zatrudniłyby go jeszcze raz.

– Oczywiście, jest to dla mnie sytuacja dyskomfortowa, bo nie spodziewałem się, że w ten sposób zakończy się współpraca z trenerem Feio. Miałem nadzieję na dużo dłuższą współpracę. Wiemy, że w lidze polskiej często sytuacja jest dynamiczna i takie długofalowe plany są czasem weryfikowane. Ale powiem szczerze, że miałem nadzieję, że ta współpraca będzie dużo dłuższa – mówił prezes Sławomir Stempniewski. – Mam taką naturę, że wierzę w ludzi, ufam. Niestety, czasami się na tym przejadę, ale powiem jasno. Gdybym miał jeszcze raz zatrudnić trenera Feio, to pewnie bym to zrobił.

Reklama

Podobne zdanie o Feio ma Antonio Ribeiro, dyrektor sportowy klubu, który wymieniał kolejne dobre aspekty jego pracy. Cała Polska mówi jednak o Radomiaku nie przez pryzmat osiąganych wyników, a kolejnej afery.

– Nie żałuję tego (zatrudnienia Feio – przyp. red.) w ogóle. Myślę, że ten ostatni czas, był czasem, którego nie ma co żałować. Wiemy doskonale, że w piłce nie uprawia się gdybologii. Natomiast, gdyby udało nam się zwyciężyć z Katowicami, zajęlibyśmy bodajże piąte miejsce w lidze. Jeżeli chodzi o fazę atakowania, mamy trzeci-czwarty zespół pod tym kątem w całej PKO BP Ekstraklasie. Mamy na koncie 32 punkty. Klub w ostatnim czasie dokonał największego transferu w historii. Za 2,3 mln dolarów odszedł od nas Capita do Sportingu Kansas, więc nie ma tutaj czego żałować. Należy docenić pracę, jaka została wykonana przez te ostatnie miesiące. Pracę, wysiłek trenera i całego sztabu, i też rozwój zawodników, całej struktury klubu – wymieniał dyrektor sportowy.

– To co zostanie ze mną po współpracy z trenerem Goncalo Feio, to to w jaki sposób pracował. Często był o godzinie piątej rano w klubie. Ja też, zdarzało się, że byłem z nim. Zostaną ze mną dobre treningi, dobry proces szkoleniowy, to w jaki sposób zespół był przygotowany do każdego meczu. Zostanie ze mną to, że zespół się rozwijał, że zawodnicy wchodzili na coraz wyższy poziom, standardy pracy były na coraz wyższym poziomie. To jest to, co pozostanie ze mną po tych czterech miesiącach pracy. Patrzę na piłkę pozytywnie, bo piłka powinna nam przynosić szczęście. Piłka to emocje, te emocje są różne, natomiast należy patrzeć na to, jako na rzecz, która dzieje się nie tylko w tej dziedzinie życia. Ktoś, kto nie był w środku, kto nie był w szatni, na boisku, nie jest w stanie zweryfikować tych emocji, które panują. Dla mnie najważniejsze jest to , co się dzieje na boisku, w jaki sposób gra i to zostanie ze mną – dodał Ribeiro.

WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:

20 komentarzy
Braian Wilma

Miłośnik piłki w każdej postaci. Dziennikarskie szlify zbierał w portalu Futbol News. Od dziecka śledził rozgrywki Premier League, jednak z wiekiem dorósł do prawdziwego futbolu rodem z Ekstraklasy. Jako, że lepiej mu w niebieskim, to szczególnie obserwuje poczynania Lecha i Chelsea.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Ekstraklasa