Yamal i Lewandowski uświetnili jubileusz Flicka

Jan Broda

Autor:Jan Broda

28 lutego 2026, 18:31 • 4 min czytania 12

Hansi Flick nie mógł wyobrazić sobie lepszego jubileuszu. Barcelona w setnym meczu pod wodzą niemieckiego trenera pewnie pokonała 4:1 Villarreal. Więcej jednak niż o setce Flicka, będzie się mówiło o trójce Yamala. 18-latek błysnął geniuszem i ustrzelił swojego pierwszego hat-tricka w zawodowej karierze. Czwarte trafienie dołożył Robert Lewandowski. Duma Katalonii umocniła się na fotelu lidera LaLiga i podtrzymała imponującą serię zwycięstw u siebie. Żółta Łódź Podwodna natomiast znów nie potrafiła wypłynąć na powierzchnię w rywalizacji z przeciwnikiem z ligowego TOP5. 

Reklama

Villarreal przyjechał na Camp Nou z jasnym planem. Podopieczni Marcelino zdając sobie sprawę, że jeszcze nikt w tym sezonie LaLiga nie wywiózł ze stolicy Katalonii kompletu punktów, nie zamierzali wchodzić w straceńczą wymianę ciosów. Zamiast tego, oddali inicjatywę gospodarzom, ustawili się w niskiej obronie i wyczekiwali swoich szans w szybkich kontratakach.

Problem w tym, że ani obrona Villarrealu nie była wystarczająco szczelna, by zatrzymać ataki Barcelony, nie mówiąc już o braku poczynań w ofensywie. Początkowo oglądaliśmy dość spokojne widowisko. Katalończycy cierpliwie rozgrywali piłkę na połowie gości, tworząc sobie przy tym kilka sytuacji podbramkowych. Próbował Fermin, próbował Kounde, lecz za każdym razem niecelnie.

Reklama

Yamal pozazdrościł Mazurkowi

Wtedy do akcji wkroczył Lamine Yamal, który oddał pierwszy celny strzał. Niedługo potem miał już na swoim koncie gola.  W 28. minucie Papa Gueye stracił piłkę na własnej połowie, co natychmiast wykorzystał Fermin, który przejął futbolówkę i obsłużył podaniem wychodzącego na wolne pole Yamala, a ten w swoim stylu wykończył akcję.

O ile pierwszy gol Yamala to w dużej mierze prezent podarowany przez Gueye, o tyle o drugiej bramce autorstwa 18-latka już tego samego nie można powiedzieć. Hiszpan błysnął geniuszem – przedryblował na małej przestrzeni dwóch rywali i huknął lewą nogą nie do obrony.

Barca rozochociła się po dublecie młodziutkiego gwiazdora. Gospodarze mogli schodzić do przerwy z jeszcze większym prowadzeniem, lecz zabrakło im szczęścia. Jules Kounde wpakował piłkę do siatki, jednak sędzia nie uznał trafienia z powodu minimalnego spalonego. Wcześniej  paradą po uderzeniu Rapihni z rzutu wolnego popisał się Luis Junior. Villarreal odpowiedział jedynie niecelnym uderzeniem Ayoze Pereza.

Drugą połowę Barcelona zaczęła jednak w najgorszy możliwy sposób. Najpierw tuż po przerwie Dani Olmo z bliskiej odległości mógł, a wręcz powinien, podwyższyć prowadzenie, lecz górą okazał się Luis Junior. Zwykło się mówić, że w futbolu niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. I tak też się stało. Zemsta nadeszła chwilę później, gdy Papa Gueye zrehabilitował się za błąd z pierwszej części. Senegalczyk najlepiej odnalazł się w zamieszaniu w polu karnym po rzucie rożnym i wykorzystał niefrasobliwość gospodarzy w obronie – Kounde odpuścił krycie, Rapinha złamał linię spalonego. W efekcie Villarreal dość niespodziewanie złapał kontakt.

Po stracie gola w szeregach Barcelony ewidentnie zrobiło się nerwowo. Flick musiał zareagować i wpuścił na boisko Pedriego. Hiszpan okazał się kluczową postacią w dowiezieniu zwycięstwa do końca. Po pierwsze, uspokoił grę w środku pola, a po drugie brał bezpośredni udział przy dwóch akcjach bramkowych.

To właśnie po jego przeszywającym dwie linie podaniu Yamal dopadł do piłki i w sytuacji sam na sam nie pomylił się, zdobywając swojego pierwszego hat-tricka w seniorskiej karierze. Z przymrużeniem oka, 18-latek musiał pozazdrościć wyczynu Bartosza Mazurka z Jagiellonii, również urodzonego w 2007 roku, kóry w czwartek przeszedł do historii, zdobywając trzy gole przeciwko Fiorentinie w Lidze Konferencji.

Żarty żartami, ale na Camp Nou pod koniec meczu doczekaliśmy się jeszcze bardziej polskiego akcentu. Robert Lewandowski, bo o nim właśnie mowa, przełamał serię trzech meczów bez gola. Kapitan reprezentacji Polski wszedł na boisko w 67. minucie, zmieniając niewidocznego dzisiaj Ferrana Torresa. Początkowo odciętemu od podań kolegów Lewemu trudno było zdziałać coś więcej, ale w doliczonym czasie gry był gdzie być powinien. Pedri napędził akcję prostopadłym podaniem, Kounde wypatrzył lepiej ustawionego Lewandowskiego, a ten po prostu nie mógł spudłować i tym samym wbił czwartego gwoździa do trumny Marcelino i spółki.

Barcelona ma sporo powodów do radości. Hansi Flick wygrał swój setny mecz. Lamine Yamal strzelił pierwszego hat-tricka. Robert Lewandowski w końcu z golem. A do tego wszystkiego umocnienie się na fotelu lidera LaLiga i podtrzymanie zwycięskiej serii przed własną publicznością. Przeciwne nastroje panują z kolei w obozie Villarreal, który rozczarował i ponownie w tym sezonie nie potrafił odnieść zwycięstwa przeciwko rywalowi z ligowego TOP5.

 

FC Barcelona – Villarreal 4:1 (2:0)

  • 28′ Yamal – 1:0
  • 37′ Yamal – 2:0
  • 49′ Gueye – 2:1
  • 31′ Yamal – 3:1
  • 90’+2 Lewandowski 4:1

CZYTAJ WIĘCEJ O LA LIGA NA WESZŁO:

Fot. Newspix

12 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

La Liga

Reklama
Reklama