Kuriozalny gol Nazinho w derbach w Belgii [WIDEO]

Marcin Ziółkowski

15 lutego 2026, 18:07 • 2 min czytania 5

Kuriozalny gol Nazinho w derbach w Belgii [WIDEO]

Nie wszystko podczas meczu piłkarskiego da się przewidzieć. Niegdyś Darren Bent pokonał Pepe Reinę z pomocą dmuchanego balona w polu karnym, a Artura Boruca w Belfaście zaskoczyła kępka trawy. Simona Mignoleta zaskoczyło dośrodkowanie z bocznego sektora. Autorem pięknego, choć niespodziewanego gola w derbach Brugii był Flavio Nazinho. Zapewniamy – warto rzucić okiem.

Reklama

Nazinho z golem rodem z polskiej szkoły centrostrzału

Pojedynek derbowy pomiędzy Cercle Brugge a Club Brugge odbył się w ramach 25. kolejki Jupiler League. Krótko po przerwie goście objęli prowadzenie. Najpierw Nicolo Tresoldi, a potem Carlos Forbs trafili dla uczestnika Ligi Mistrzów.

I wtedy do gry wszedł portugalski lewy obrońca. Polscy kibice mogli go poznać podczas europejskich dwumeczów z Wisłą Kraków oraz Jagiellonią Białystok. Zawodnik ten zagrał w każdym ze spotkań. Tym razem błysnął instynktem w meczu derbowym.

Reklama

Nazinho po otrzymaniu podania od Steve’a Ngoury dośrodkował w pole karne. Zrobił to jednak na tyle dobrze, że… przelobował Simona Mignoleta, który ma przecież w CV ogromne doświadczenie w Premier League. Wielu polskich piłkarzy byłoby dumnych – był to centrostrzał klasy światowej.

Były bramkarz Liverpoolu i reprezentacji Belgii nie popisał się i nie zachował tym samym czystego konta. Flavio Nazinho prawdopodobnie nie planował nawet poprowadzić akcji w ten sposób, ale w trudnych warunkach atmosferycznych czasem tak się zdarza. Więcej bramek w tym spotkaniu nie padło.

Po sobotnim remisie Unionu Saint-Gilloise, Club Brugge zbliżył się po derbowej wygranej na trzy oczka do drużyny z Brukseli. Klub Flavio Nazinho jest dopiero na 14. lokacie, trzeciej od końca.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. screen DAZN

5 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama
Reklama