Wiśniewski w Widzewie, czyli kolejny pokaz siły klubu

Paweł Paczul

28 stycznia 2026, 12:06 • 3 min czytania 53

Wiśniewski w Widzewie, czyli kolejny pokaz siły klubu

Przemysław Wiśniewski zostanie piłkarzem Widzewa Łódź i trzeba sobie jasno powiedzieć, że jest to pokaz siły klubu, oczywiście wcale nie pierwszy w tym okienku.

Reklama

Na razie mówimy o sile finansowej, ale tak to jest w futbolu – i nie tylko w futbolu – że łatwiej o sukces, gdy jest kasa, niż gdyby tej kasy miało nie być. Widzew pieniędzy ma najwyraźniej jak lodu, wydaje się, że Józef Wojciechowski przy Robercie Dobrzyckim rozdawał co najwyżej kieszonkowe, a nawet Bogusław Cupiał nie był w swoim szczycie tak hojny. Jeśli polski klub wydaje 22 miliony euro w zimowym okienku, robi to wrażenie, choć chyba nawet nie trzeba dopisywać, że „polski”, bo jakby Widzew przerzucić do najmocniejszych lig, to też by na ten moment budził uznanie.

W każdym razie, żeby się jeszcze jednak ograniczyć do ekstraklasowego podwórka, to trzeba przyznać, że Widzew robi rzeczy niespotykane nie tylko finansowo, ale by tak rzec, logistycznie (choć oczywiście stoi za tym właśnie kasa). Mianowicie kiedyś piłkarze pokroju Drągowskiego czy Wiśniewskiego nie spojrzeliby na polską ligę w takim momencie. Powrót – tak, ale po trzydziestce, gdy już się zarobi. Przed trzydziestką – bez szans, bo i po co.

Reklama

Okej, pojedyncze przypadki się zdarzały, choćby Urbański czy Piątkowski w Legii latem, niemniej wydaje się, że to prędzej Widzew będzie miał w najbliższych latach większe możliwości na powtarzalność takich ruchów niż Legia, bo Mioduski a Dobrzycki…

Różnica w portfelu zasadnicza.

Przemysław Wiśniewski w Widzewie. To musi wypalić?

A jeśli chodzi o Wiśniewskiego – on pewnie sam nie spodziewał się, że wróci do Polski w wieku 27 lat. Tak by się pewnie zresztą nie stało, gdyby nie kontuzja, która wykluczyła go na prawie rok, bo wtedy rósł i raczej nie ugrzązłby w Serie B. W każdym razie otrząsnął się po tamtych trudnych chwilach, wrócił do grania, ale czy występy w drugiej lidze włoskiej są bardziej pasjonujące niż wskoczenia do projektu o rozmiarach Widzewa?

Niespecjalnie.

I tak jak zarzucano Janowi Urbanowi, że wpłynął na cenę Pietuszewskiego, nie powołując go do reprezentacji, tak tutaj już pewnie pomógł, choć Włochom, nie Polakom. Gdyby Wiśniewski nie grał w reprezentacji, na pewno nie kosztowałby aż czterech baniek, nie byłoby ku temu absolutnie żadnego powodu. Oczywiście inna sprawa, że selekcjoner powinien mieć gdzieś wysokości transferów reprezentantów, natomiast warto zauważyć, że tamte powołania (a także dobra gra stopera) po prostu Spezii pomogły zarobić.

Wiśniewski… musi się sprawdzić w Widzewie. Jak się nie sprawdzi – będzie to dziwne. To dobry obrońca, nie wielki, nie wybitny, pewnie nawet nie bardzo dobry, ale dobry już tak i będzie oczywistem skokiem jakościowym względem na przykład Żyry.

Jednocześnie Widzew musi zacząć wygrywać i iść w górę tabeli. Znów: jeśli nie pójdzie, będzie to dziwne. A może więcej niż dziwne, mianowicie kompromitujące.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

 

53 komentarzy

Na Weszło pisze głównie o polskiej piłce, na WeszłoTV opowiada też głównie o polskiej piłce, co może być odebrane jako skrajny masochizm, ale cóż poradzić, że bardziej interesują go występy Dadoka niż Haalanda. Zresztą wydaje się to uczciwsze niż recenzowanie jednocześnie – na przykład - pięciu lig świata, bo jeśli ktoś przekonuje, że jest w stanie kontrolować i rzetelnie się wypowiedzieć na tyle tematów, to okłamuje i odbiorców, i siebie. Ponadto unika nadmiaru statystyk, bo niespecjalnie ciekawi go xG, półprzestrzenie czy rajdy progresywne. Nad tymi ostatnimi będzie się w stanie pochylić, gdy ktoś opowie mu o rajdach degresywnych.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama