Koniec „Spalonego Wengera”. Będą za to zmiany w VAR

AbsurDB

Autor:AbsurDB

21 stycznia 2026, 16:34 • 8 min czytania 20

Koniec „Spalonego Wengera”. Będą za to zmiany w VAR

Wczorajsze posiedzenie IFAB, czyli organizacji, która decyduje o zmianach w przepisach piłki nożnej, przyniosło kilka nowych propozycji. Reguła ośmiu sekund na wyrzucenie piłki przez bramkarza będzie teraz stosowana w odniesieniu do autów i wznowień nogą od bramki. Zawodnik będzie miał tylko dziesięć sekund na zejście z boiska przy zmianie, w przeciwnym wypadku jego zespół przez co najmniej minutę będzie grał w dziesiątkę. VAR będzie mógł interweniować w kilku nowych przypadkach, ale tak, by nie opóźniać gry. Podjęto też ważne decyzje związane z nową regułą spalonego proponowaną przez Arsene’a Wengera. Wygląda na to, że skierowano ją na boczny tor.

Reklama

IFAB zaproponowała zmiany w przepisach

Przez cały rok czytamy o tym, że coś się zmieni w przepisach piłki nożnej. W znacznej większości przypadków mowa jest o propozycjach, które nigdy nie wejdą w życie. Składać może je bowiem każdy związek piłki nożnej na świecie.

Raz do roku zbiera się jednak gremium, które ma rzeczywistą zdolność do wprowadzania zmian. W tym tygodniu odbyło się właśnie takie robocze spotkanie IFAB, które jako jedyne ma prawo przedstawiać propozycje nowych przepisów, rozpatrywane później na lutowym walnym zgromadzeniu IFAB.

Reklama

IFAB, czyli Międzynarodowa Rada Piłkarska to organizacja, w skład której wchodzą FIFA (mająca cztery głosy) oraz związki krajowe Anglii, Szkocji, Irlandii Północnej i Walii. Podczas wtorkowego posiedzenia organizacja rozpatrzyła wszystkie proponowane zmiany w przepisach. Skupiają się one głównie na przyspieszeniu rozgrywki i zwiększenie czasu, przez jaki piłka jest w grze.

Odliczanie czasu przez sędziego

Od letniej przerwy obowiązuje przepis o ośmiu sekundach na wprowadzenie piłki do gry przez bramkarza, który złapał piłkę w ręce. Czy ta zmian rzeczywiście przyspieszyła grę? W bieżącym sezonie w takiej sytuacji przyznawany jest rzut rożny dla ekipy przeciwnej.

Tu mamy pierwszy taki przypadek z Premier League. Pechowcem był Martin Dubravka:

Martin Dúbravka (Burnley) concedes a corner after holding the ball for 14 seconds
byu/Imbasauce insoccer

W praktyce sięgnięcie po taką sankcję przez sędziego zdarza się dość rzadko. Pytanie jednak, czy dowodzi to nieskuteczności tej reguły, czy wręcz przeciwnie: nie jest używana, bo bramkarze zagrywają piłkę szybciej?

Oczywiście nowa zasada nie ma na celu mierzenia ze stoperem każdej sytuacji, w której golkiper chwyta piłkę. Domyślnie chodzi jedynie o moment, w którym bramkarz po prostu przesadza z jej przytrzymaniem. Mało tego – sędzia odlicza ostatnie pięć sekund wznosząc rękę ku górze, co powoduje, że tylko ciamajda nie zdąży zagrać piłki, zanim zostanie ukarany.

W przypadku tego przepisu działa po prostu funkcja odstraszająca. Bramkarzom nie opłaca się przeginać w przytrzymywaniu piłki, dlatego nie są za to karani. Nie oznacza to, że przepis nie działa, tak samo, jak brak wyroków za akty terrorystyczne w Polsce nie oznacza, że ich zakaz jest martwy.

Z takiego założenia wyszła też IFAB, która zaproponowała, by te same zasady obowiązywały w odniesieniu do wrzutów z autu i wznowienia piłki od bramki nogą. Sędzia znów będzie podnosił dłoń w górę i odliczał ostatnie pięć sekund, jakie wykonawca będzie miał na zagranie piłki. Zmiana ta mogłaby zacząć obowiązywać już na tegorocznym mundialu.

Takie same zasady przy autach i wznowieniach nogą od bramki

Co jeżeli nie zdąży? W przypadku autu, otrzyma go po prostu drużyna przeciwna. W przypadku wybijania tak zwanej „piątki”, przyznany zostanie rzut rożny dla rywali. Podobnie jak z przetrzymaniem piłki rękoma przez bramkarza, rzut wolny pośredni uznany został za zbyt drakońską karę za takie zachowanie. Wszyscy pamiętamy przecież sytuację Marcina Cabaja sprzed piętnastu lat:

Niezwykle drażni mnie prymitywna gra na czas, dlatego nie widzę żadnych wad w proponowanej zmianie. Chciałbym, żeby ten przepis był praktycznie martwy, tak jak ten o przytrzymywaniu piłki przez bramkarza. Po prostu – zawodnicy nie przekraczają umownych ośmiu sekund, a sędziowie tego nie gwiżdżą i wszyscy będą zadowoleni.

Koniec z przedłużaniem gry

Kolejne dwie zmiany były już testowane w Major League Soccer. Każdy zmieniany zawodnik ma dziesięć sekund na opuszczenie pola gry. Jeżeli nie zdąży, jego drużyna będzie grała w dziesiątkę aż do momentu, gdy zmiana będzie możliwa, ale nie krócej niż przez minutę. Nie dotyczy to oczywiście zmian bramkarzy, kontuzji oraz specjalnych zdarzeń, takich jak pożegnanie legendy klubu z wykorzystaniem szpaleru.

Znów – trudno tu się do czegoś przyczepić. Pamiętamy dawne czasy, gdy opuszczać boisko można było tylko w miejscu, w którym wchodził na nie nowy zawodnik. Powodowało to, że zmieniany często uciekał tuż przed zejściem na drugi koniec boiska, by maksymalnie przedłużyć przerwę w grze. Ukróciło to dopiero wprowadzenie konieczności opuszczenia murawy w najbliższym możliwym punkcie. Teraz nie będzie powolnych spacerów ze środka boiska za linię boczną. Masz dziesięć sekund i nie opłaca ci się spóźnić!

Także zawodnicy otrzymujący pomoc medyczną będą musieli po jej otrzymaniu pozostać poza boiskiem przez z góry określony czas. Jaki? To będą regulować przepisy konkretnych rozgrywek. W Premier League ma on wynosić 30 sekund, w MLS były to aż dwie minuty.

Oczywiście chodzi o to, by kompletnie nie opłacało się symulować urazu w końcówce spotkania i to pewnie się uda. Problemem jest jednak to, że karani będą także gracze, którzy rzeczywiście doznali urazu.

Dlaczego nie stosować VAR-u szerzej?

W dodatkowe obszary będzie też mógł wkraczać VAR. Już w trakcie mundialu będzie on mógł weryfikować każdy rzut rożny. Dzisiejsza technologia używana w rozgrywkach FIFA pozwala ocenić, czy piłka opuściła boisko praktycznie na żywo, bez żadnego opóźnienia, tak jak dzieje się to z goal line technology, która bezzwłocznie sygnalizuje przekroczenie linii bramkowej sędziemu głównemu.

Z praktycznego punktu widzenia nie ma dla komputerów większej różnicy między oceną, czy piłka przekroczyła linię wewnątrz bramki, czy między słupkiem, a chorągiewką w narożniku boiska. Sytuacja ma więc na wielkich turniejach być oceniana ekspresowo.

Decyzja o użyciu VAR-u do podejmowania decyzji o rzutach rożnych ma jednak należeć do organizatorów poszczególnych rozgrywek. Do niedawna na przykład w Ekstraklasie technologia nie do końca na to pozwalała.

Ma także zostać wprowadzona możliwość weryfikacji przez VAR żółtej kartki przyznanej zawodnikowi przez sędziego głównego, ale wyłącznie w sytuacji, gdy będzie to drugie upomnienie danego gracza skutkujące jego wykluczeniem. Co ciekawe, nie będzie możliwości sprawdzania, czy przeoczone zostało przez arbitra wykroczenie, za które piłkarz mógłby otrzymać swoją drugą żółtą kartkę, ale jej nie dostał.

Polska inicjatorem zmian?

W pierwszej chwili takie rozróżnienie może wydawać się oburzające. Jak to: jak dostanie niesłuszną drugą żółtą kartkę, to można to sprawdzać, a jak przeoczona zostanie oczywista druga żółta kartka, to już nie? Jednak ma to swoje uzasadnienie osadzone także w trosce o płynność gry.

Gdyby każde wykroczenie skutkujące potencjalną drugą żółtą kartką miało być sprawdzane, oznaczałoby to, że przez całe spotkanie VAR musi analizować najdrobniejsze nawet kontakty każdego zawodnika, który ma już na koncie upomnienie. Każdy wślizg, każde otarcie piłki ręką, każdy kontakt fizyczny wielu – czasem więcej niż pięciu, zawodników przez dużą część meczu.

To kompletnie rozbiłoby płynność analizy wideo i byłoby kompletnie nieopłacalne. Przypomnijmy, że w większości takich sytuacji gra musiałaby być przerywana. Co innego sprawdzenie drugiej żółtej kartki przyznanej przez sędziego na boisku. Takich przypadków jest niewiele – średnio jeden na kilka spotkań. Ich weryfikacja zabierze niewiele czasu, a zapobiegnie pewnie kilku niesłusznym wykluczeniom w każdym sezonie.

Co ciekawe, jeszcze dwa lata temu sekretarz generalny IFAB mówił Maciejowi Wąsowskiemu, że „tylko Polska ma kłopot z drugimi żółtymi kartkami”. Wygląda na to, że nasze potrzeby zaczęły być słyszalne na wyższym szczeblu.

Spalony Wengera – skasowany, czy wdrożony?

Kwestia, która wywoływała najwięcej kontrowersji przez ostatnie lata to propozycja Arsene’a Wengera dotycząca spalonych. Były trener jest tak oburzony tym, że o ofsajdzie decyduje czasem wystający palec napastnika, że zasugerował, by odgwizdywany był on jedynie, gdy całe ciało napastnika znajduje się bliżej bramki rywali niż jakakolwiek część ciała obrońcy.

Muszę przyznać, że podziwiam ludzi, którzy sądzą, że zmiana ta zlikwidowałaby milimetrowe spalone. Przesunęłaby je przecież o kilkadziesiąt centymetrów, a jak są, tak miałyby miejsce dalej. Na szczęście podobną opinię podziela UEFA, angielski związek piłki nożnej i wiele innych osób. Zresztą już dwa lata temu punktował ten pomysł Paweł Paczul.

IFAB odniósł się do tej propozycji. Jak? Co ciekawe, światowe media informują o decyzji IFAB w sposób sprzeczny. Pisze się zarówno o tym, że pomysł Wengera dostał zielone światło, jak i o tym, że został skasowany. Jak jest naprawdę?

Nie wyrażono zgody na zmiany w przepisie o spalonym, ale postanowiono, że będzie on testowany w lidze kanadyjskiej. Dopiero za rok wyniki prób zostaną przedstawione IFAB. Mamy zatem gwarancję, że mundial z nowymi zasadami to najwcześniej turniej w 2030 roku.

Wydaje się, że skierowanie testów do tak peryferyjnej ligi jest raczej sposobem na pozbycie się problemu i wykolejenie propozycji przesunięcia zasad spalonego. Moim zdaniem nie ma co liczyć na to, że wnioski z Kanady będą pozytywne dla nowej reguły. Tym bardziej, że w Canadian Premier League nie ma… systemu VAR.

Wdrażanie nowej reguły w sytuacji, gdy sędziowie liniowi będą musieli polegać na własnym oku przy ocenianiu, czy napastnik jest całym ciałem bliżej linii końcowej od obrońcy, to raczej sposób na skompromitowanie tej idei. I bardzo dobrze.

Wszystkie proponowane zmiany rozpatrzy walne zgromadzenie IFAB, które odbędzie się w Walii 28 lutego.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO O PRZEPISACH PIŁKI NOŻNEJ:

Fot. Newspix.pl

20 komentarzy

Kocha sport, a w nim uwielbia wyliczenia, statystki, rankingi bieżące i historyczne, którymi się nałogowo zajmuje. Kibic Górnika Wałbrzych.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Mistrzostwa Świata 2026

Reklama
Reklama