Próbowaliśmy wcześniej trzy razy. Najpierw skończyło się na półfinale. Potem był finał z Niemcami, w którym było niesamowicie blisko triumfu. A w zeszłym roku przegrana już po meczach singla rywalizacja o tytuł z USA. W tym roku Polacy po raz trzeci z rzędu doszli do finału United Cup. I po dwóch meczach singla oraz jednym miksta, wreszcie możemy napisać: mamy to! Iga Świątek, Hubert Hurkacz, Jan Zieliński i Katarzyna Kawa wreszcie dopięli swego. Polska jest najlepszą reprezentacją na starcie tego sezonu!
United Cup wreszcie nasz! Polacy pokonali Szwajcarię
Zaczęło się od meczu z Niemcami, w którym poszło nam… znacznie lepiej, niż się spodziewaliśmy. Przede wszystkim zaimponował Hubert Hurkacz, który w dwóch setach pokonał Alexandra Zvereva, zaznaczając tym samym z przytupem swój powrót po drugim zabiegu kolana i półrocznej rehabilitacji. Iga Świątek – choć nie bez problemów – pokonała do tego Evę Lys, a mikst to po prostu przypieczętował. Podobnie było z Holandią – dwa singlowe zwycięstwa i „dodatek” od naszej pary.
Ale już z Australią w ćwierćfinale sytuacja się skomplikowała. Hubert uległ tam Alexowi de Minaurowi, mikst musiał wkroczyć do akcji – tym razem na poważnie. Polacy zdecydowali się posłać do boju tę samą parę, co i wcześniej, czyli Jana Zielińskiego i Katarzynę Kawę.
Wielu fanów, gdy to zobaczyło, z miejsca gratulowało Australii. A co się okazało? Że Zieliński i Kawa doskonale się na korcie rozumieją i grają znakomicie. Biało-Czerwoni ograli australijską parę i Polska weszła do półfinału. A tam czekało starcie z USA. Pogromcami sprzed roku. Coco Gauff znów okazała się lepsza od Igi Świątek. Ale Hubert Hurkacz w dwóch tie-breakach pokonał Taylora Fritza. Znów więc: mikst. I znów wygrana, też po dwóch tie-breakach.
Czy ja dobrze widzę, że wystawiliśmy na Australię miksta złożonego z:
– mistrza wielkoszlemowego w mikście i finalisty w deblu
– solidnej singlistki, która w ostatnich latach udowadniała, że swoje w deblu potrafiA ludzie rozpaczali już przed starciem, że na pewno przegramy?
— Sebastian Warzecha (@sebwarzecha) January 9, 2026
Zieliński i Kawa wyrastali na główne postaci naszej drogi po sukces. I zostali nimi do samego końca.
Mikst? Polska siła
Iga Świątek dziś znów nie podołała. O ile w poprzednich latach nierzadko to na niej opierała się gra kadry Polski, o tyle w tym roku Polka dawała radę do ćwierćfinału. Ale w meczu półfinałowym i w starciu o tytuł już było gorzej. Dziś po trzech setach lepsza od niej okazała się Belinda Bencic, która sezon zaczęła ewidentnie w gazie – w United Cup wygrała wszystkie swoje mecze, a do tego wspomagała też Szwajcarię w grze mieszanej. Dla Helwetów była kluczową postacią.
I dziś też się taką okazała, bo jej wygrana nad Igą zapewniała ich, że dotrwają co najmniej do miksta.
A to było kluczowe, bo Stan Wawrinka – w Sydney w roli grającego kapitana Szwajcarów – swoje lata już ma i nie był faworytem rywalizacji z Hubertem Hurkaczem. Ale pokazał się z naprawdę dobrej strony. Urwał nawet Polakowi seta, Hubi jednak doprowadził ten mecz do szczęśliwego dla nas końca. Wygrał 2:1, zaliczając znakomity „powrotny” turniej – z bilansem 4:1 i wygranymi nad dwoma zawodnikami z TOP 10, jednym z trzeciej dziesiątki rankingu, no i legendą, jaką niewątpliwie jest Stan.
Jego dzisiejsze zwycięstwo oznaczało też jednak coś jeszcze. Po raz trzeci z rzędu o losach meczu Polaków miał decydować mikst. I znów w tej sytuacji – choć tym razem nikt już tego wyboru nie kwestionował – na kort wyszli Katarzyna Kawa i Jan Zieliński.
Do tej pory w United Cup niepokonani. Wszyscy Polacy liczyli, że tak zostanie do końca.
Do trzech razy sztuka!
I wiecie co? Zostało! Po drugiej stronie siatki stanęli Jakub Paul i Belinda Bencić, którzy grali do tej pory w tym turnieju naprawdę nieźle. W półfinałowym starciu z Belgami wygrali decydujący mecz i wprowadzili Szwajcarię do rywalizacji o tytuł. Dziś jednak – choć się starali – nie byli w stanie przeciwstawić się parze Zieliński/Kawa. Bo ta grała – po raz kolejny! – fantastycznie. Serio, to największe odkrycie tego turnieju i nie dziwią nas głosy o tym, że mogliby grać miksty – choć to niełatwe, turnieje gry mieszanej w Szlemach to bardzo elitarna sprawa – regularnie.
Bo widać, że doskonale się rozumieją. Wzajemnie nakręcają. Szaleją na korcie. I gdy są tam wspólnie, to grają swój najlepszy tenis.
Czy sens ma szersze opisywanie tego meczu? Wszystko, co musicie wiedzieć to to, że Kasia Kawa znów grała genialnie i nie pękała nawet w wymianach z Jakubem Paulem. Janek Zieliński był na korcie wszędzie i dokładał a to wolej, a to serwis, a to znakomity forehand. Warto tu dodać, że Kawa też imponowała serwisem, ale również tym, jak prezentowała się przy siatce, a bywało, że i na returnie. Kasia wyglądała, jakby mogła stać się czołową deblistką świata i gdyby nie to, że jest na misji, by wejść do TOP 100 singlowego rankingu, rekomendowalibyśmy jej, by właśnie o to walczyła.
Incredible scenes in KRA 🤩
Poland are the 2026 United Cup Champions 🏆 pic.twitter.com/ampW4dTcNt
— United Cup (@UnitedCupTennis) January 11, 2026
Zieliński z kolei czołowym deblistą jest już od jakiegoś czasu, to akurat wiemy. Wiemy też, że dobrze rozumie miksty – jest dwukrotnym mistrzem wielkoszlemowym w grze mieszanej. Ale teraz jest też zdobywcą United Cup. I to pełnoprawnym. Jego mecze, jego punkty, jego wymiany – i te Kasi Kawy – były równie ważne, co te Igi Świątek czy Huberta Hurkacza, którzy Janka i Kasię dopingowali z boksu.
Jesteśmy najlepsi! Oni są najlepsi!
Zieliński/Kawa – Bencic/Paul 6:4, 6:3
Polska – Szwajcaria 2:1
Fot. Newspix