Nikt nie spodziewał się hiszpańskiej inkwizycji oraz tego, że pierwszym golem w sparingu ekstraklasowego zespołu w 2026 roku będzie trafienie Bartłomieja Ciepieli. Więcej: że będzie to trafienie Bartłomieja Ciepieli z połowy boiska. Tymczasem tak właśnie się stało, więc piłkarski rok otwieramy z przytupem.
Najpiękniejszy gol w karierze Bartłomieja Ciepieli padł chwilę po dwunastej w Radomiu. Wystarczyło, że bramkarz Wiktor Koptas wyszedł daleko poza szesnastkę i niecelnie zagrał piłkę, żeby zawodnik Znicza Pruszków poszukał szansy na piękne trafienie. Poszukał i znalazł, uprzedzając Radovana Pankova, który sto dwadzieścia sekund później otworzył wynik równolegle rozgrywanego sparingu Legii z Pogonią Grodzisk Mazowiecki.
– Na pewno minusem jest to, że straciliśmy łatwo głupią bramkę, bo można było zagrać na zero z tyłu – kręcił nosem Jan Grzesik pytany o ocenę spotkania.
Radomiak wygrał sparing ze Zniczem Pruszków. Goncalo Feio zadowolony po meczu
– Ważniejszy niż wynik jest performance – stwierdził natomiast trener Goncalo Feio. – Poziom naszej gry w różnych fazach był w porządku. Początkowo mieliśmy wątpliwości z identyfikacją punktów pressingowych, więc przez pięć minut był to Radomiak, którego nie chcemy. Potem opanowaliśmy grę bez piłki i weszliśmy na nasz poziom. Długie posiadanie, dobre wybory, różne narzędzia, które ćwiczymy… – kontynuował.
Radomiak długimi momentami atakował lewą flanką, gdzie w dryblingi chętnie wdawał się Elves Balde wspierany przez Josha Wilsona-Esbranda, lecz najlepsze sytuacje stworzył po akcjach drugiego ze skrzydłowych. Bliski gola głową – to też niecodzienne, choć nie tak, jak trafienie Ciepieli z połowy boiska – był Rafał Wolski, lecz sytuację uratował Piotr Misztal. Wreszcie Vasco Lopes obsłużył Christosa Donisa, który wyrównał wynik spotkania.
– Po przerwie większa liczba wejść w pole karne, dobra identyfikacja momentów pressingowych. Gramy do przodu, wykonujemy ruchy za linię obrony, więc musimy mieć dobrą reakcję po stracie. I to mieliśmy, więc można uznać ten tydzień za udany – mówił dalej Goncalo Feio.
Wszystko to przełożyło się na kolejne gole wbite pierwszoligowcowi. Najpierw dublet skompletował defensywny pomocnik Christos Donis, który dobił odbity strzał Leandro z ostrego kąta. Potem kapitalne podanie od Joao Pedro dostał Jan Grzesik, który ustalił wynik spotkania.
– W drugiej połowie gra nam się trochę rozregulowała, mimo że strzeliliśmy dwie bramki. Niedokładność może się pojawiać, zwłaszcza że jest też zmęczenie. Sparingi ze Zniczem zawsze są wymagające, fizyczne, ciężkie – ocenił na koniec autor trzeciego gola dla Radomiaka.
Ekstraklasa. Kontuzja w Radomiaku. Młodzieżowiec ma problem z kolanem
Więcej niż o samym meczu, mówiło o się tym, co działo się dookoła niego. Raz, że Ibrahima Camara dowiedział się, że nie poleci na obóz do Portugalii. Dwa, że odnowiła się kontuzja młodzieżowca Mikołaja Molendowskiego, który jesienią wrócił do gry po uszkodzeniu więzadeł krzyżowych. Nieoficjalnie słyszymy, że tym razem więzadła są całe, ale doszło do pęknięcia łątkotki.
– Pytaliście o to, czy problemem jest to, że trenujemy na sztucznej murawie. Nie nazwałbym tego problemem, ale uraz Molendowskiego to typowy mechanizm kolana, który byłby mniej prawdopodobny na naturalnym boisku, więc mamy pierwszą fakturę… – mówił trener Goncalo Feio.
Jana Grzesika pytaliśmy natomiast o to, czy zachęcają do pozostania w klubie Capitę, za którego klub wciąż odrzuca oferty.
– Capicie nie trzeba mówić, co ma w życiu robić. Kebaby w Polsce też są smaczne! Zawodnicy tego typu będą dostawali oferty, będzie duży szum. Gdyby miał 35 lat, mniej mówiłoby się o nim w kontekście transferu, ale z tego co wiem, to daleko mu jest do odejścia z klubu – stwierdził jeden z kapitanów Radomiaka, który uśmiechał się też na myśl o spokojnym okienku transferowym.
– Chyba moje pierwsze okienko w Radomiaku, które jest bardzo spokojne! Mamy silną kadrę, po dwóch jakościowych zawodników na każdej pozycji. Brak zmian to plus, utrzymujemy skład, który dopiero się zgrywa z nowym trenerem.
Trener Goncalo Feio podkreślał, że jest zadowolony z tego, w jakim stanie zastał zespół po okresie roztrenowania. Zawodnicy wykonali zadane rozpiski i stawili się na starcie przygotowań w bardzo dobrej formie. W minionym tygodniu odbyły się testy sprawnościowe w Radomiaku, które wypadły bardzo dobrze.
– Od samego początku wymagania były duże, ale rozpiska indywidualna była na wysokim poziomie. Wyższym niż poprzednie, było bardziej intensywnie – ocenił Jan Grzesik, który porównał wyniki poszczególnych zawodników. – Oskar Markiewicz bardzo dobrze pobiegł. W czołówce byliśmy ja, Capita, Jeremy Blasco i Abdoul Tapsoba. Ale kiedyś myślałem, że testy mają bardzo duże znaczenie, teraz uważam, że piłka nożna jest najważniejsza.
SZYMON JANCZYK
CZYTAJ WIĘCEJ O POLSKIEJ PIŁCE:
- Nocny wypad Boruca, Milik i odejście Pietuszewskiego [Zibi Top]
- Pięć goli w debiucie Papszuna. Trudne spotkanie
- Pogoń ogłosiła transfer napastnika. Powrót do Polski
- Jacek Góralski na wylocie z Wieczystej! Nie tylko on
fot. Newspix