Jarosław Kubicki – pochwała solidności [KOZACY I BADZIEWIACY]

Przemysław Michalak

18 lutego 2025, 15:30 • 4 min czytania 29

Reklama
Jarosław Kubicki – pochwała solidności [KOZACY I BADZIEWIACY]

Takiego zawodnika każdy trener chciałby mieć w kadrze swojego zespołu. Rzadko będzie odgrywał pierwszoplanowe role, w blasku fleszy przeważnie znajdą się inni, ale też naprawdę rzadko zejdzie poniżej pewnego poziomu i nawet jeśli jest zawodnikiem rotacyjnym, nie stanie się zgniłym jabłkiem w szatni. To chyba dobry moment, żeby pochwalić Jarosława Kubickiego.

Reklama

Pretekst jest oczywisty, Kubicki po raz drugi w tym sezonie zdobył dwie bramki w jednym meczu. W Radomiu dwukrotnie przepięknie strzelał z dystansu, teraz był mniej spektakularny, ale efekt oglądaliśmy ten sam: piłka dwa razy zatrzepotała w siatce Motoru Lublin. 29-letni pomocnik swoją postawą sprawia, że nikt nie tęskni za Nene, a Taras Romanczuk może spokojnie dochodzić do pełni formy.

Kozacy i badziewiacy 21. kolejki Ekstraklasy

I taki właśnie jest to piłkarz. Poradzi sobie na każdej pozycji w środku pola, niezmiennie w przekroju całego sezonu coś z przodu dołoży i zawsze jest w pogotowiu. W sezonie mistrzowskiej najbardziej potrzebny był jesienią, gdy Afimico Pululu jeszcze tak nie błyszczał i dość często na szpicy występował Jesus Imaz. Wtedy Kubicki ogarniał środek z Nene i Romanczukiem. Wiosną wyklarowała się żelazna jedenastka Adrianowi Siemieńcowi, więc stał się tym dwunastym/trzynastym, który jako pierwszy wchodził z ławki i też się przydawał. Teraz jego akcje wzrosły, zwłaszcza w obliczu zdrowotnych perypetii Romanczuka i drużyna niekoniecznie na tym traci. Z całej Jagiellonii w tym sezonie jedynie Imaz ma u nas wyższą średnią not niż Kubicki.

Jeżeli doskwierała mu kiedyś łatka ulubieńca Piotra Stokowca, który ciągnął go za uszy w Lubinie i Gdańsku, to już dawno ją od siebie oderwał.

Pewnie nie wszyscy ten fakt dostrzegają, ale wychowanek Zagłębia Lubin na polskim podwórku jest już spełniony. Z Lechią Gdańsk wywalczył Puchar i Superpuchar Polski, a w Białymstoku sięgnął po mistrzostwo i porządnie posmakował europejskich pucharów. Szkoda, że nie jest trochę młodszy, bo pewnie miałby jeszcze szanse na zagraniczną przygodę – nie mamy wątpliwości, że dałby radę w jakimś niezłym klubie tureckim, greckim czy cypryjskim – ale  i tak siadając kiedyś w bujanym fotelu przy kominku, pozytywnych wspomnień mu nie zabraknie.

Reklama

Oczywiście powtarzalna solidność czasami jednocześnie oznacza, iż zawodnik pewnego poziomu nie przeskoczy. Dopiero co mocno krytykowaliśmy Kubickiego po pierwszej połowie z Backą Topolą, gdy notował mnóstwo strat (po przerwie się ogarnął). Chyba jednak lepiej być kimś takim, niż gościem, który błyśnie trzy razy na rundę, a w pozostałych meczach rozczarowuje.

W tej kolejce wreszcie mogliśmy masowo chwalić zawodników Rakowa. Medaliki w Poznaniu zagrały jak za najlepszych czasów z pierwszej kadencji Marka Papszuna i były bezdyskusyjnie lepsze od Lecha. Fakt, iż najlepszym bramkarzem został Bartosz Mrozek z pokonanego Kolejorza, mówi sam za siebie.

Dużo indywidualnych laurów za spotkanie z Puszczą zebrali także zawodnicy Legii, choć po poniedziałku Morishita musi ustąpić miejsca w jedenastce Tomasowi Bobcekowi z Lechii Gdańsk, który wiosną świetnie uzupełnia się w duecie z Bohdanem Wjunnykiem. Najlepsze mecze w sezonie rozegrali Mateusz Żukowski i Piotr Samiec-Talar. W Śląsku Wrocław mogą się jeszcze łudzić w temacie utrzymania.

Zapewne część z was będzie pomstować za brak Josemy. Po słabszym weekendzie spokojnie znalazłby się w kozakach, ale tym razem konkurencja w defensywie okazała się naprawdę mocna i można było popatrzeć szerzej. Juniorskie zachowanie powodujące rzut karny dla Radomiaka przeważyło szalę na niekorzyść Hiszpana.

Reklama

W badziewiakach taki tłok, że nie pomieściliśmy nawet wszystkich obrońców z notą 1, na czym najbardziej skorzystali przedstawiciele Puszczy: Piotr Mroziński i Michal Siplak.

Najwięcej reprezentantów ma tu Widzew i trudno się dziwić, skoro w kompromitującym stylu przegrał we Wrocławiu. Niesamowite, jakim składem węgla i papy dysponuje obecnie Daniel Myśliwiec. Poza wciąż nieźle wyglądającym personalnie środkiem pola – choć i tu widać tendencję zjazdową – i ewentualnie Mateuszem Żyro w obronie, po sprzedaży Imada Rondicia w łódzkim zespole nie ma nikogo, kto wybijałby się ponad ligową szarzyznę. Nawet będący głośniejszym nazwiskiem Rafał Gikiewicz daje za mało. Trener, chcąc nie chcąc, wystawia wielu młodzieżowców, ale żaden z nich nie potrafi się trwale wybić. Ciągle się rotują, czasami któryś wypadnie lepiej, potem jednak nie ma pójścia za ciosem. W aktualnej formie Widzew może się jeszcze na poważnie wmieszać do walki o utrzymanie.

W tej kolejce mieliśmy sporo dwójkowiczów wśród napastników i ostatecznie wybraliśmy z tego grona Macieja Rosołka. Piast stara się rozwiązywać swoje problemy na wielu pozycjach, lecz w ataku ciągle nędza. Jak już Andreas Katsantonis obiecująco zaczął wiosnę, to doznał kontuzji wykluczającej go z gry na rok. W efekcie w Katowicach Aco Vuković wolał ustawić wyżej Felixa z Chrapkiem, a Rosołek wystąpił na skrzydle, co się nie sprawdziło i już w przerwie doszło do korekty.

Reklama

Strzeboński i Samper pewnie nie znaleźliby się w badziewiakach, gdyby nie ich czerwone kartki otrzymane za nierozsądne i głupie faule. Korona od momentu gry w dziesiątkę zaczęła się w Krakowie wyłącznie bronić (i straciła prowadzenie w ostatniej akcji), z kolei Motor w osłabieniu nie miał już nic do zaoferowania w konfrontacji z Jagiellonią, przez co został boleśnie wypunktowany.

CZYTAJ WIĘCEJ:

Fot. Newspix

Reklama
29 komentarzy
Przemysław Michalak

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Liga Narodów

Efekt Ligi Narodów. Tak daleko od Euro w XXI wieku jeszcze nie byliśmy

AbsurDB
0
Efekt Ligi Narodów. Tak daleko od Euro w XXI wieku jeszcze nie byliśmy

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany

Mikołaj Duda
2
Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany
Ekstraklasa

Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Mikołaj Duda
24
Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”