Media: Nie tylko Lazio. Kolejny klub z Serie A chce Milika

Jan Broda

Autor:Jan Broda

08 kwietnia 2026, 12:45 • 2 min czytania 6

Reklama
Media: Nie tylko Lazio. Kolejny klub z Serie A chce Milika

Arkadiusz Milik dopiero co powrócił na boisko po przedłużającej się w nieskończoność kontuzji, a już zdążył wzbudzić zainteresowanie na rynku transferowym. Jak informuje portal calciomercato.it, polski napastnik znalazł się na celowniku innego klubu z Serie A. 

Reklama

652 dni. Dokładnie tyle czasu Arkadiusz Milik czekał na występ w oficjalnym meczu. Wszystko przez kontuzje – najpierw kolana, a potem łydki – które prześladowały go przez ponad półtora roku. Urazu doznał w sparingu z Ukrainą tuż przed Euro 2024. Opuścił nie tylko mistrzostwa Europy, ale również cały sezon 2024/2025 i sporą część obecnego. Na boisko powrócił dopiero w marcu 2026 roku.

Mimo długiej przerwy, Milik nie zapomniał, jak się gra w piłkę. W meczu z Sassuolo (1:1), gdy wszedł na ostatni kwadrans, o mały włos nie wpisał się na listę strzelców, gdy groźnie uderzał głową. Podobnie było w następnym spotkaniu z Genoą (2:0), kiedy to huknął z połowy boiska i niewiele brakowało, by popisał się spektakularnym golem.

Reklama

Media: Nie tylko Lazio. Kolejny klub z Serie A chce Milika

Nic zatem dziwnego, że już zaczyna ustawiać się kolejka chętnych, by odbudować Milika w swoich szeregach. Jego kontrakt z Juventusem obowiązuje do czerwca 2027 roku i nie jest jasne, czy pozostanie w Turynie na kolejny sezon. Niepewną przyszłość Polaka w stolicy Piemontu monitoruje Lazio. Jak się jednak okazuje, nie jest to jedyny klub z Serie A, który ma 32-latka na swojej liście życzeń.

Według informacji portalu calciomercato.it, jest nim Bologna, która poszukuje alternatywnych rozwiązań w ataku w obliczu prawdopodobnego odejścia Thijsa Dallinga. Wakat na szpicy miałby obsadzić właśnie Milik. Zdaniem włoskich dziennikarzy, Juve jest skłonne sprzedać polskiego snajpera za symboliczny milion euro.

Gdyby transfer doszedł do skutku, Łukasz Skorupski zyskałby nowego-starego kolegę w szatni, a Rossoblu taniego i klasowego napastnika. Przeszkodą w dopięciu transakcji może być jednak – a jakże – stan zdrowia Milika. Decydujące dla jego losów będą nadchodzące tygodnie. Jeśli kontuzje będą omijały go szerokim łukiem, a w międzyczasie kilkukrotnie wpisze się na listę strzelców, pomagając Starej Damie w wywalczeniu awansu do Ligi Mistrzów, nie można wykluczać, że Luciano Spaletti pozostawi go na kolejny sezon. Zwłaszcza, że pozostali napastnicy Juventusu nie grzeszą przesadną skutecznością.

CZYTAJ WIĘCEJ O MILIKU NA WESZŁO:

Fot. Newspix

Reklama
6 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama